Polityka

Z cyklu: Jak nie zostać prezydentem RP, czyli Trzaskowski tłumaczy się z zakazania Marszu Niepodległości

Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski, który zaledwie kilka lat temu na potrzeby prezydenckiej kampanii wyborczej deklarował, że „chętnie” weźmie udział w Marszu Niepodległości, teraz zakazał organizacji tej imprezy i tłumaczy się z tego kroku z kuriozalny sposób.

1 min czytania
Fot. Screenshot You Tube - TVP Info
Fot. Screenshot You Tube - TVP Info
Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski, który zaledwie kilka lat temu na potrzeby prezydenckiej kampanii wyborczej deklarował, że „chętnie” weźmie udział w Marszu Niepodległości, teraz zakazał organizacji tej imprezy i tłumaczy się z tego kroku z kuriozalny sposób.

Prominentny polityk PO, którego decyzja odnośnie Marszu Niepodległości wywołała lawinę krytyki pod jego adresem, najwyraźniej poczuł się wywołany do tablicy, by wyjaśnić motywy swego działania uderzającego w wolność zgromadzeń.

Trzaskowski stwierdził za pośrednictwem mediów, że przyczyny jego odmownej decyzji „są dość prozaiczne”.

Prezydent polskiej stolicy tłumaczył się m.in. zbyt dużą liczbą zgłoszeń od tego samego organizatora, przedwczesnym terminie zawiadomienia oraz „paraliżem centrum Warszawy”.

Ów „paraliż” jednak niespecjalnie już przeszkadzał politykowi PO, który samego siebie określił niegdyś mianem „dupiarza”, w przypadku organizacji w mieście parad LGBT czy choćby maratonów.

Wygląda na to, że choć Rafał Trzaskowski chce zakazać maszerowania polskim patriotom, to jednak sam niestrudzenie zdaje się kontynuować swój niezłomny marsz – wiodący m.in., poprzez zdejmowanie krzyży w warszawskich urzędach - ku zaprzepaszczeniu swoich szans w nadchodzących wyborach prezydenckich. O ile oczywiście zostanie do nich dopuszczony przez Donalda Tuska.

Źródło: x, fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej