Choć to Lech Kaczyński zorganizował akcję wsparcia Gruzji podczas wojny z Rosją w 2008 roku, choć to on namówił prezydentów z krajów Europy Środkowej do podróży do Tbilisi, w hollywoodzkim filmie poświęconym wojnie gruzińsko-rosyjskiej go zabraknie. Okazuje się, że wszystkie sceny z udziałem Marshalla Manesha, grającego polskiego prezydenta, zostały z filmu usunięte.
- Taka decyzja zapadła po długich konsultacjach w związku ze śmiercią polskiego prezydenta w zeszłym roku – tłumaczy "Faktowi" Mojgan Gomrok, agentka aktora, który grał Lecha Kaczyńskiego. Ze scen z jego udziałem zrezygnowano, mimo iż zostały już nakręcone.
Film "5 dni sierpnia" ma wejść na ekrany kin w marcu. Wyreżyserował go Renny Harlin – twórca takich kinowych hitów jak "Szklana pułapka 2" czy "Długi pocałunek na dobranoc".
Nie wiadomo, w jaki sposób reżyser zamierza pokazać konflikt Rosji z Gruzją bez udziału Lecha Kaczyńskiego. To właśnie polski prezydent zorganizował przecież wsparcie dla prezydenta Micheila Saakaszwilego, gdy rosyjskie wojska przekroczyły granicę Gruzji. To wiec poparcia w Tbilisi był jedynym silnym wsparciem społeczności międzynarodowej dla Saakaszwilego.
Zdzisław Krasnodębski napisał po katastrofie smoleńskiej książkę o Lechu Kaczyńskim zatytułowaną "Już nie przeszkadza". Czyżby się mylił? Lech Kaczyński wciąż przeszkadza?
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.