Proszę wskazać adres, pod który możemy wysłać pozew - przeczytał Tomasz Terlikowski w e-mailu od adwokatów Alicji Tysiąc. Grożą prezesowi wydawnictwa "Fronda" za wpis na blogu.
"Szanowni prawnicy Pani Tysiąc spieszę Was poinformować, że ja także uważam, że robienie kasy na tym, że nie pozwolono komuś zabić własnego dziecka jest obrzydliwe moralnie. I ja także uważam, że aborcja jest zamordowaniem człowieka, a ktoś kto robi na tym kasę niczym szczególnie istotnym nie różni się od nazistów" - napisał 23 września br. na swoim blogu na Fronda.pl Tomasz Terlikowski.
I zaznaczył w swoim tekście, że jego mocne słowa dotyczą "nie tylko pani Alicji Tysiąc, ale i jej adwokatów, którzy zgrabnie wpisali się w tradycję nazistowskich i komunistycznych prawników, których celem nie była obrona prawa, ale wykluczanie pewnych grup ludzi z przestrzeni ochrony prawnej, a nawet odbieranie im praw ludzkich. Walcząc o kasę dla kobiety, która zarabia na tym, że nie pozwolono jej zabić swojego dziecka – robicie bowiem dokładnie to".
Wpis na blogu ukazał się w tym samym dniu, gdy katowicki sąd okręgowy skazał wydawcę i redaktora naczelnego "Gościa Niedzielnego" ks. Marka Gancarczyka na 30 tysięcy złotych zadośćuczynienia i przeprosiny za rzekome "porównanie pani Alicji Tysiąc do hitlerowskich zbrodniarzy odpowiedzialnych za zagładę Żydów w obozie Oświęcim-Brzezinka oraz za męczeństwo Żydów w gettach".
- Gdyby taki proces odbywał się w Ameryce to Tomasz Terlikowski mógłby spać spokojnie. Tam dziennikarze mają prawo używać jeszcze ostrzejszych słów. W świetle polskiego prawa i obyczajów naszych sądów, granice wolności wypowiedzi są trudne do oceny, jeśli chodzi o dobra osobiste - mówi mecenas Krzysztof Wąsowski z kancelarii Horyńska i Wspólnicy.
Mimo gróźb prawnych ze strony adwokatów Alicji Tysiąc, Tomasz Terlikowski podtrzymuje swoje słowa. "Celem aborcjonistów i ich adwokatów jest doprowadzenie do sytuacji, w której pewna część ludzi zostanie uznana za niegodnych życia" - pisze w swoim piątkowym wpisie na blogu.
Jego zdaniem aborcjoniści wygrają, jeśli doprowadzą do sytuacji, w której "człowiek nienarodzony nie będzie uważany za człowieka". Terlikowski przypomina, że dokładnie to samo robili w latach 30. i 40. hitlerowcy.
- Wydaje mi się, że spełnia się scenariusz, o którym mówiła niedawno Joanna Najfeld: aborcjoniści nie mają już argumentów, bo większość ludzi jest przekonana do tego, że nienarodzone dziecko to człowiek, dlatego pozywają do sądów, powołując się na prawo do prywatności - uważa z kolei Wąsowski.
Zaraz po ogłoszeniu wyroku redakcja portalu Fronda.pl napisała list solidarności z ks. Markiem Gancarczykiem, pod którym może się podpisać każdy. "Uważamy, że wyrok ten jest wymierzony w wartości konstytucyjne, jakimi są wolność słowa i wolność prasy. Jest to również próba cenzurowania debaty publicznej, która może zachęcić skrajne środowiska lewicowe do narzucania swojego światopoglądu reszcie społeczeństwa poprzez wymiar sprawiedliwości" - można przeczytać w liście.
"Zgadzamy się z księdzem Markiem Gancarczykiem, gdy konsekwentnie nazywa w swoich tekstach aborcję zabójstwem. Dlatego podpisujemy się pod zdaniem, które stało się jednym z powodów skazania go przez katowicki sąd: "pani Tysiąc otrzyma 25 tys. euro odszkodowania, plus koszty postępowania, za to, że nie mogła zabić swojego dziecka. Mówiąc inaczej, żyjemy w świecie, w którym mama otrzymuje nagrodę za to, że bardzo chciała zabić swoje dziecko, ale jej nie pozwolono. To odszkodowanie będzie pochodzić z budżetu państwa, a więc z naszych podatków" - napisaliśmy w liście solidarności.
List podpisało ponad 12 tysięcy osób.
Redakcja Fronda.pl
Zobacz także:
Hiszpański episkopat: korzenie legalnej aborcji sięgają III Rzeszy i ZSRS
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.