Wiadomości

Adamski: Jaguar Ryśka to gwarancja względnego spokoju

„W Warszawie w rolę oburzonych wcielili się modni, wystylizowani licealiści i studenci. Eskortowani przez policję bezpiecznie przeszli się po mieście ramię w ramię z Ryszardem Kaliszem (54 l.), który na co dzień jeździ jaguarem, chodzi w szytych na miarę koszulach i twierdzi, że poselska pensja, czyli 12 tys. zł miesięcznie, jest "śmiesznie niska"”- czytamy w „Fakcie”. Dziennikarze tabloidu w dosyć brutalny sposób szydzą sobie z tego jak wyglądają nasi „oburzeni”. „Mimo przenikliwego zimna, ok. 100 młodych osób nie ubrało się ciepło, tylko modnie. Zdumieni przechodnie oglądali się za młodzieżą w trampkach za nawet 300 zł za parę, i z papierowymi kubkami z modnych sieciowych kawiarni, gdzie kawa kosztuje nawet 20 zł”- czytamy w dzienniku. Ryszard Kalisz ze swoim szykownych stylem został jednak wygwizdany przez wystylizowanych buntowników XXI wieku. Czyżby miał za mało trendy płaszczyk?

3 min czytania
Adamski: Jaguar Ryśka to gwarancja względnego spokoju
Adamski: Jaguar Ryśka to gwarancja względnego spokoju

Dzisiejszy „Fakt” informuje ,że Ryszard Kalisz podjechał na warszawski marsz „oburzonych” swoim Jaguarem. Pasował tam jak ulał bowiem nasi „oburzeni” to bogate dzieciaki, które robią rewolucję w bucikach od designera. I ja się z tego niezmiernie cieszę. Ja chcę mieć lewicę kawiorową, która nie dokucza chrześcijanom i obniża podatki. Czego chcieć więcej?

/


„W Warszawie w rolę oburzonych wcielili się modni, wystylizowani licealiści i studenci. Eskortowani przez policję bezpiecznie przeszli się po mieście ramię w ramię z Ryszardem Kaliszem (54 l.), który na co dzień jeździ jaguarem, chodzi w szytych na miarę koszulach i twierdzi, że poselska pensja, czyli 12 tys. zł miesięcznie, jest "śmiesznie niska"”- czytamy w „Fakcie”. Dziennikarze tabloidu w dosyć brutalny sposób szydzą sobie z tego jak wyglądają nasi „oburzeni”. „Mimo przenikliwego zimna, ok. 100 młodych osób nie ubrało się ciepło, tylko modnie. Zdumieni przechodnie oglądali się za młodzieżą w trampkach za nawet 300 zł za parę, i z papierowymi kubkami z modnych sieciowych kawiarni, gdzie kawa kosztuje nawet 20 zł”- czytamy w dzienniku. Ryszard Kalisz ze swoim szykownych stylem został jednak wygwizdany przez wystylizowanych buntowników XXI wieku.  Czyżby miał za mało trendy płaszczyk?


Rację mają ci, którzy widzą w marszach „oburzonych” duch pokolenia 68. Nie mamy dziś do czynienia  z żadnymi głodującymi masami, które walczą o byt. W większości przypadków dzisiejsza młoda lewica to banda wypielęgnowanych lalusiów w drogich bucikach kupionych za pieniądze rodziców. Łatwo jest w taki sposób protestować przeciwko kapitalizmowi. Przy okazji zawsze można rozwalić figurkę Matki Boskiej czy ponabijać się z krzyża, który przypomina, że w życiu oprócz przygodnego seksu i hedonizmu istnieje jeszcze miłość i poświęcenie, ale również cierpienie, ból i smutek. Infantylna, rozpuszczona młodzież, która lansuje się ze swoimi różnymi obciachowymi „projektami” nie może na Niego z tego powodu patrzeć. I nie może znieść, że On patrzy na nich w miejscach publicznych. Dzisiejsza młoda lewica rozważa o wyższości marksizmu w modnych klubach nocnych, popijając bananowe drinki i paląc cieniutkie papieroski, które do tanich nie należą. „Hasła, transparenty, a przede wszystkim pochodzenie społeczne warszawskich "oburzonych" składają się na to, że mamy do czynienia z komedią. To nawet nie są dzieciaki bogatych rodziców bawiące się w rewolucję. To nasz odpowiednik papuaskich wyznawców kultu cargo wyplatających bambusowe makiety samolotów w nadziei, że dobre duchy ześlą im te wszystkie dobra, którymi dysponuje biały człowiek”- zauważa Piotr Gursztyn w Rzeczpospolitej. Nic dodać, nic ująć.


I mnie cieszy taki stan rzeczy. Bogata lewica, która robi rewolucję dla zabawy to gwarancja utrzymania względnego status quo. Oczywiście trzeba walczyć z jej czerwonymi pomysłami jednak są one łatwe do spacyfikowania. Wystarczy rzucić im pod nogi trochę zielonych i czerwień zaczyna blednąć. Problem się zaczyna wtedy, gdy do władzy dochodzą fanatyczni ideowcy, którzy naprawdę wierzą w brednie Marksa, Lenina czy Żiżka. Historia pokazała, że nie ma nic gorszego niż komunista idealista, który ma wpływ na rzeczywistość.  Pol- Pot, Che Guevarra czy Lenin są tego najlepszymi przykładami. Więc nie potępiajmy lewicy za kupowanie sobie drogich samochodów, szytych na miarę ciuszków czy designerskich bucików z modnych salonów. Niech jedynym związkiem tzw. postkomunistów z komunizmem będzie drogie kubańskie cygaro.

 

Łukasz Adamski  

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej