3 maja br. Traian Basescu, prezydent Rumunii, poinformował społeczeństwo, że w miejscowości Deveselu zostanie umieszczona przez USA tarcza antyrakietowa. Rosja zareagowała natychmiast – rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych wydało oświadczenie, w którym wyraziło obawy co do rozmieszczenia tarczy i domagało się prawnych zapewnień, że przedsięwzięcie nie zaszkodzi Federacji Rosyjskiej.

Sześć dni później Teodor Baconschi, szef rumuńskiej dyplomacji, podkreślił, że jego kraj nie zamierza się tłumaczyć przeciwko komu skierowany jest system obrony antyrakietowej. Ambasador Rosji w NATO, Dmitrij Rogozin, nazwał zatem prezydenta Rumunii „koniem trojańskim”.
- Rogozin tylko hałasuje. Nie będę na to zwracał uwagi – odpowiedział Basescu.
Analogiczna sytuacja miała miejsce parę lat temu w Polsce. Różnica polega jedynie na tym, że działania podejmowane przez Rosjan, aby Stany Zjednoczone na terenie Rzeczypospolitej nie montowały tarczy, dały zamierzone efekty.
W 2009 roku administracja Baracka Obamy zrezygnowała z umieszczenia stacjonarnej tarczy antyrakietowej w tym rejonie.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.