Wiadomości

Amber Gold: SKANDAL! Całkowicie sprzeczne zeznania świadków z gdańskiej ABW!

Sejmowa komisja śledcza ds. Amber Gold przeprowadziła dziś konfrontację między wicedyrektorem gdańskiej delegatury ABW, Jarosławem Dąbrowskim a szefem jej pionu operacyjnego. Sprawa zakończy się wnioskiem do prokuratury, gdyż zeznania obu tak ważnych świadków okazały się... całkowicie sprzeczne!

2 min czytania
Zdj. Patryk Matyjaszczyk, CC BY SA 3.0, Wikimedia Commons
Zdj. Patryk Matyjaszczyk, CC BY SA 3.0, Wikimedia Commons

Sejmowa komisja śledcza ds. Amber Gold przeprowadziła dziś konfrontację między wicedyrektorem gdańskiej delegatury ABW, Jarosławem Dąbrowskim a szefem jej pionu operacyjnego. Sprawa zakończy się wnioskiem do prokuratury, gdyż zeznania obu tak ważnych świadków okazały się... całkowicie sprzeczne! 

Mowa m.in. o wątku Michała Tuska, jak również działań operacyjnych ABW i współpracy z prokuratorami. Naczelnik pionu operacyjnego zeznał, że wicedyrektor zakazał mu zajmowania się wątkami bocznymi afery Amber Gold oraz sprawą Michała Tuska. Groził prokuratorskimi zarzutami utrudniania śledztwa- twierdził świadek. 

"To było dosadne polecenie, dlatego dobrze to pamiętam. Dąbrowski powiedział: jeżeli nie chcesz mieć zarzutów dotyczących utrudniania śledztwa, to trzymaj się ram postępowania"- zeznał funkcjonariusz. Co na to Jarosław Dąbrowski?

"Nie przypominam sobie, abym wydał kiedykolwiek polecenie zakazu prowadzenia prac operacyjnych niezwiązanych bezpośrednio z prowadzonym śledztwem. (…) Przyjąłem zasadę, że działania operacyjne prowadzimy w wątkach, które zostały nam zlecone"- przekonywał. Szefowa komisji ds. Amber Gold, Małgorzata Wassermann zapytała świadków o zeznania prokuratorów. Śledczy twierdzili, że nie byli informowani przez ABW o działaniach operacyjnych. Tymczasem Jarosław Dąbrowski zeznawał wcześniej, że informował prokuratorów, oni jednak konsekwentnie zaprzeczali jego zeznaniom. Wiceszef gdańskiej ABW stwierdził, że mogło to wynikać z "dekoncentracji", nie przypomina sobie bowiem tych okoliczności, zwłaszcza że funkcjonowała zasada informowania prokuratora o czynnościach operacyjnych. 

"Nie pamiętam teraz, ale skoro były planowane działania operacyjnie,choćby dotyczące możliwości wyjazdu Marcina P., to taka wiedza była znana prokuratorom"-zeznał Dąbrowski. Naczelnik pionu operacyjnego stwierdził również, że bez zgody wicedyrektora nie miał prawa wszcząć żadnej sprawy operacyjnej. Styl zarządzania Dąbrowskiego ocenił jako "ręczne sterowanie", a w sprawie Amber Gold doszło do "przejęcia sterowania". Dąbrowski nie zgodził się z tym stwierdzeniem, podkreślając, że "ABW miała dużą swobodę w prowadzeniu śledztwa". Wówczas funkcjonariusz ABW posłużył się przykładem:

"W okresie, którą funkcję pełnił Dąbrowski, cała poczta wchodząca do wydziału była przeglądana przez wicedyrektora, a poczta wychodząca konsultowana z dyrektorem. Teoretycznie było to w mojej kompetencji. Dąbrowski zastrzegł sobie szereg czynności dla siebie".

Wicedyrektor gdańskiej delegatury ABW kilkakrotnie "korygował" wcześniejsze wypowiedzi lub też zmieniał zdanie. Członkowie komisji złożą wnioski do prokuratury w sprawie dzisiejszej konfrontacji.

yenn/PAP, Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej