Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.
Umniejszanie Jezusa
19.04.2021, 10:33
Benedykt zna i często cytuje uroczystą prawdę, wyrażoną w łatwy do zapamiętania sposób przez św. Hieronima: „Nieznajomość Pisma Świętego jest nieznajomością Chrystusa”. Posunął się nawet do sugestii, że poleganie niemal wyłącznie na metodzie historyczno-krytycznej spowodowało powszechną ignorancję co do prawdziwej natury, tożsamości i misji Chrystusa. Odnosząc się do tej metody, pisze: „W nowożytności kryzys wiary w Chrystusa zaczął się od zmienionego sposobu czytania Pisma Świętego, który jako jedyny miał być naukowy”. Według Benedykta poleganie wyłącznie na metodach historyczno-krytycznych doprowadziło do pomniejszenia czy też zredukowania postaci Jezusa, w którego nie wierzono już jako w „Pana” i Syna Bożego, lecz uważano Go po prostu za „człowieka, który nie jest nikim innym, jak rzecznikiem wszystkich ludzi”. To przekonanie – dodaje – „mocno odcisnęło się na świadomości publicznej, naznaczając nawet głęboko wspólnotę wierzących we wszystkich Kościołach”. Niepokój z powodu przeinaczeń w obrazie Jezusa stanowi szerszy kontekst Jezusa z Nazaretu i wyjaśnia pojawienie się u Benedykta poczucia naglącej konieczności publikacji tej książki. Wyjaśnia także, dlaczego jako biskup Rzymu podjął on niesłychany krok, jakim było poświęcenie kluczowego fragmentu swej homilii inauguracyjnej kwestiom interpretacji biblijnej w Kościele.
Benedykt XVI
19.04.2021, 10:32
Współcześnie utarło się przekonanie, że prawdziwe życie Słowem Bożym jest wyłączną domeną protestantów. Wspólnoty protestanckie uważa się za autentycznie zainteresowane, żyjące i karmiące się Biblią, podczas gdy tradycję katolicką oskarża się o kompletne zaniedbanie Pisma Świętego. Z takimi poglądami bezwzględnie rozprawia się Benedykt XVI. Papież emeryt pokazuje, że Kościół zna i potrafi czytać Pismo Święte, a co więcej – że tylko w Kościele można odczytać pełne, głębokie znaczenie Słowa Bożego. Papieską krytykę współczesnej biblistyki przedstawia prof. Scott Hahn w książce “Przymierze i komunia. Teologia biblijna papieża Benedykta XVI”. Pycha teoretyków Edukacja i kariera teologiczna Benedykta ukształtowały się pod wpływem zetknięcia z historyczno-krytyczną metodą interpretacji biblijnej, która w końcu lat czterdziestych XX wieku stała się dominującym na uczelniach modelem teoretycznym. W swych refleksjach autobiograficznych wspomina, że uczeni żywili w tym czasie przekonanie, iż metoda ta da im „ostatnie słowo” na temat sensu tekstów biblijnych. Opowiada historię o czołowym egzegecie z Tybingi, który ogłosił, że nie będzie więcej przyjmować propozycji dysertacji z tematyki nowotestamentalnej, ponieważ „w tej dziedzinie wszystko zostało już przebadane”. Niemniej jednak Benedykt, dobrze wyszkolony w dziedzinie metod i ustaleń, okazał się energicznym krytykiem tego, co opisuje jako pychę teoretyczną oraz praktyczne ograniczenia krytyki historycznej. Jego zdaniem zagadnienia, o które chodzi, wcale nie mają charakteru wyłącznie akademickiego. Istotnie trudno o debatę, w której stawka byłaby wyższa. Sposób odczytywania i interpretowania Biblii ma bowiem bezpośredni wpływ na kształt naszej wiary w Chrystusa, Kościół, sakramenty i liturgię.
ladychapel
19.04.2021, 08:03
Dla protestantow Biblia to Slowo Boze, przez ktore Bog przemawia do czlowieka. Katolicy na codzien Pisma nie czytaja, znaja Je jedynie na tyle - ile uslysza na mszy. Dla katolikow wazniejsze sa wizje i objawienia
Tomasz
19.04.2021, 07:39
Watykan potępił wszystkie Powstania Narodowe .
I bynajmnej nie dlatego zwalczał socjalizm ,
iż było to w żywotnym interesie Polski.
Marek
18.04.2021, 18:29
"Msza św. Pawła VI to sztuczny produkt stworzony na potrzebę chwili" J. Ratzinger, 1998.
Foster
18.04.2021, 12:35
No nie miał, a niby skąd miał wiedzieć ?. Konklawe było kilkadziesiąt lat po wojnie.
Umniejszanie Jezusa
18.04.2021, 11:49
Benedykt zna i często cytuje uroczystą prawdę, wyrażoną w łatwy do zapamiętania sposób przez św. Hieronima: „Nieznajomość Pisma Świętego jest nieznajomością Chrystusa”. Posunął się nawet do sugestii, że poleganie niemal wyłącznie na metodzie historyczno-krytycznej spowodowało powszechną ignorancję co do prawdziwej natury, tożsamości i misji Chrystusa. Odnosząc się do tej metody, pisze: „W nowożytności kryzys wiary w Chrystusa zaczął się od zmienionego sposobu czytania Pisma Świętego, który jako jedyny miał być naukowy”. Według Benedykta poleganie wyłącznie na metodach historyczno-krytycznych doprowadziło do pomniejszenia czy też zredukowania postaci Jezusa, w którego nie wierzono już jako w „Pana” i Syna Bożego, lecz uważano Go po prostu za „człowieka, który nie jest nikim innym, jak rzecznikiem wszystkich ludzi”. To przekonanie – dodaje – „mocno odcisnęło się na świadomości publicznej, naznaczając nawet głęboko wspólnotę wierzących we wszystkich Kościołach”. Niepokój z powodu przeinaczeń w obrazie Jezusa stanowi szerszy kontekst Jezusa z Nazaretu i wyjaśnia pojawienie się u Benedykta poczucia naglącej konieczności publikacji tej książki. Wyjaśnia także, dlaczego jako biskup Rzymu podjął on niesłychany krok, jakim było poświęcenie kluczowego fragmentu swej homilii inauguracyjnej kwestiom interpretacji biblijnej w Kościele.
Benedykt XVI
18.04.2021, 11:48
Współcześnie utarło się przekonanie, że prawdziwe życie Słowem Bożym jest wyłączną domeną protestantów. Wspólnoty protestanckie uważa się za autentycznie zainteresowane, żyjące i karmiące się Biblią, podczas gdy tradycję katolicką oskarża się o kompletne zaniedbanie Pisma Świętego. Z takimi poglądami bezwzględnie rozprawia się Benedykt XVI. Papież emeryt pokazuje, że Kościół zna i potrafi czytać Pismo Święte, a co więcej – że tylko w Kościele można odczytać pełne, głębokie znaczenie Słowa Bożego. Papieską krytykę współczesnej biblistyki przedstawia prof. Scott Hahn w książce “Przymierze i komunia. Teologia biblijna papieża Benedykta XVI”. Pycha teoretyków Edukacja i kariera teologiczna Benedykta ukształtowały się pod wpływem zetknięcia z historyczno-krytyczną metodą interpretacji biblijnej, która w końcu lat czterdziestych XX wieku stała się dominującym na uczelniach modelem teoretycznym. W swych refleksjach autobiograficznych wspomina, że uczeni żywili w tym czasie przekonanie, iż metoda ta da im „ostatnie słowo” na temat sensu tekstów biblijnych. Opowiada historię o czołowym egzegecie z Tybingi, który ogłosił, że nie będzie więcej przyjmować propozycji dysertacji z tematyki nowotestamentalnej, ponieważ „w tej dziedzinie wszystko zostało już przebadane”. Niemniej jednak Benedykt, dobrze wyszkolony w dziedzinie metod i ustaleń, okazał się energicznym krytykiem tego, co opisuje jako pychę teoretyczną oraz praktyczne ograniczenia krytyki historycznej. Jego zdaniem zagadnienia, o które chodzi, wcale nie mają charakteru wyłącznie akademickiego. Istotnie trudno o debatę, w której stawka byłaby wyższa. Sposób odczytywania i interpretowania Biblii ma bowiem bezpośredni wpływ na kształt naszej wiary w Chrystusa, Kościół, sakramenty i liturgię.
antoni.s
18.04.2021, 10:47
Przypominam że mówimy o człowieku którego na papieża rękami kardynałów wskazał podobno duch święty, to rodzi kilka ważkich pytań, nieprawdaż?, niepodobna aby duch święty nie miał wiedzy o przeszłości ratzingera.
dz
18.04.2021, 10:14
A ty ?
Foster
18.04.2021, 09:09
Na wojnie to jest normalne, że jedni zabijają drugich i odwrotnie. Nie masz wyjścia, jak nie będziesz szybszy, to sam zginiesz.
antoni.s
18.04.2021, 07:51
Ciekawe ilu polaków zabił gdy służył w wermachcie?
Grizzly
18.04.2021, 06:57
Won trollu wystrugany z buraka przez POmioty SBeckie ! Won od mojego nicka!
Dziadek
17.04.2021, 19:22
Proszę o łapkę dla wnuczka https://www.youtube.com/watch?v=1SzIWRP2-xk
Widz
17.04.2021, 13:20
Film do obejrzenia w weekend z rodziną: https://www.youtube.com/watch?v=ftOCdKSGleE
starszy pan
17.04.2021, 11:45
Lektura Słowa Bożego i działanie Ducha Świętego może mieć zbawienny wpływ na katolików. https://rzymski-katolik.blogspot.com/2015/04/ks-andrzej-siemieniewski-rozam.html
Sam nawróciłem się, uwierzyłem w Jezusa i przyjąłem świadomy chrzest w wieku dorosłym dzięki jednej z grup wspomnianych w tym artykule. Chwała Panu!
Stefan
17.04.2021, 11:35
Polecam doskonały cykl wykładów "Biblia a doktryny rzymskokatolickie". Link do pierwszego https://m.youtube.com/watch?v=29kHJTiA9II
Grizzly
17.04.2021, 09:51
Ratzinger zwykła przejściówka pomiędzy papieżami
GRW
17.04.2021, 06:47
A tu coraz więcej protestanckiej interpretacji Biblii.
Grizzly
17.04.2021, 06:13
Won trollu wystrugany z buraka przez POmioty SBeckie ! Won od mojego nicka!
+++
17.04.2021, 05:33
Tak moherki - ponad 70% zgonów, to elektorat PiSwładzy i sutannowych wysłanników boskich. Wielu przedstawicieli średniowiecznej głupoty nie chce się szczepić przeciwko CoV-2.
rebeliant
17.04.2021, 05:03
Tu też mamy taką książkę: "Jak człowiek stworzył bogów" Jerzego Cepika.
rebeliant
17.04.2021, 04:49
Następny okultysta i jego księga zaklęć. Zakres cenowy by się przydał, aby owładnięty nieprzeniknioną bojaźnią "ożeż ty Jeżu" sięgnął po chwilówkę i na był w te święte pędy ostatnią deskę ratunku.
Anonim
17.04.2021, 00:24
Specjalistów w jakiej dziedzinie, bo chyba nie w duchowości?
bogdanus
16.04.2021, 14:02
Protestantyzm a nawet prawosławni w mniejszym stopniu w porównaniu do katolicyzmu są wyznaniami ubogimi w duchowość. Dlaczego, siłą katolicyzmu jest eucharystia która naprawdę ubóstwia człowieka. U nas można z wiarą codziennie przyjmować Jezusa eucharystycznego, co jest naszą siłą. W tamtych chrześcijańskich wyznaniach tego niema, oni nie dają codziennie Jezusa, dlatego popadają w błędy teologiczne.
Umniejszanie Jezusa
16.04.2021, 10:57
Benedykt zna i często cytuje uroczystą prawdę, wyrażoną w łatwy do zapamiętania sposób przez św. Hieronima: „Nieznajomość Pisma Świętego jest nieznajomością Chrystusa”. Posunął się nawet do sugestii, że poleganie niemal wyłącznie na metodzie historyczno-krytycznej spowodowało powszechną ignorancję co do prawdziwej natury, tożsamości i misji Chrystusa. Odnosząc się do tej metody, pisze: „W nowożytności kryzys wiary w Chrystusa zaczął się od zmienionego sposobu czytania Pisma Świętego, który jako jedyny miał być naukowy”.
Według Benedykta poleganie wyłącznie na metodach historyczno-krytycznych doprowadziło do pomniejszenia czy też zredukowania postaci Jezusa, w którego nie wierzono już jako w „Pana” i Syna Bożego, lecz uważano Go po prostu za „człowieka, który nie jest nikim innym, jak rzecznikiem wszystkich ludzi”. To przekonanie – dodaje – „mocno odcisnęło się na świadomości publicznej, naznaczając nawet głęboko wspólnotę wierzących we wszystkich Kościołach”.
Niepokój z powodu przeinaczeń w obrazie Jezusa stanowi szerszy kontekst Jezusa z Nazaretu i wyjaśnia pojawienie się u Benedykta poczucia naglącej konieczności publikacji tej książki. Wyjaśnia także, dlaczego jako biskup Rzymu podjął on niesłychany krok, jakim było poświęcenie kluczowego fragmentu swej homilii inauguracyjnej kwestiom interpretacji biblijnej w Kościele.
Benedykt XVI
16.04.2021, 10:57
Współcześnie utarło się przekonanie, że prawdziwe życie Słowem Bożym jest wyłączną domeną protestantów. Wspólnoty protestanckie uważa się za autentycznie zainteresowane, żyjące i karmiące się Biblią, podczas gdy tradycję katolicką oskarża się o kompletne zaniedbanie Pisma Świętego.
Z takimi poglądami bezwzględnie rozprawia się Benedykt XVI. Papież emeryt pokazuje, że Kościół zna i potrafi czytać Pismo Święte, a co więcej – że tylko w Kościele można odczytać pełne, głębokie znaczenie Słowa Bożego. Papieską krytykę współczesnej biblistyki przedstawia prof. Scott Hahn w książce “Przymierze i komunia. Teologia biblijna papieża Benedykta XVI”.
Pycha teoretyków
Edukacja i kariera teologiczna Benedykta ukształtowały się pod wpływem zetknięcia z historyczno-krytyczną metodą interpretacji biblijnej, która w końcu lat czterdziestych XX wieku stała się dominującym na uczelniach modelem teoretycznym. W swych refleksjach autobiograficznych wspomina, że uczeni żywili w tym czasie przekonanie, iż metoda ta da im „ostatnie słowo” na temat sensu tekstów biblijnych. Opowiada historię o czołowym egzegecie z Tybingi, który ogłosił, że nie będzie więcej przyjmować propozycji dysertacji z tematyki nowotestamentalnej, ponieważ „w tej dziedzinie wszystko zostało już przebadane”.
Niemniej jednak Benedykt, dobrze wyszkolony w dziedzinie metod i ustaleń, okazał się energicznym krytykiem tego, co opisuje jako pychę teoretyczną oraz praktyczne ograniczenia krytyki historycznej. Jego zdaniem zagadnienia, o które chodzi, wcale nie mają charakteru wyłącznie akademickiego. Istotnie trudno o debatę, w której stawka byłaby wyższa. Sposób odczytywania i interpretowania Biblii ma bowiem bezpośredni wpływ na kształt naszej wiary w Chrystusa, Kościół, sakramenty i liturgię.
Anonim
16.04.2021, 10:19
I dodam skromnie, że obciągam nie masońskie chüje i to za darmo. Ale szabes dzisiaj to jeszcze lepiej.
Grizzly
16.04.2021, 10:00
Najpierw przymierzy, a potem stanie się komunistą :D
Anonim
16.04.2021, 06:33
buhahhahaha 😁😂🤣🤣😂😁 Dziękuję za uznanie dla mojego trudu, to mnie tylko motywuje do dalszej beki z prawiczkowych gamoni!
Anonim
16.04.2021, 05:58
Cześć, jestem Anonim. Znacie mnie dobrze od dawna, tyle że pod różnymi nickami. Moje sympatie są ateistyczno-komunistyczno-masońskie. Słowem szatańskie. Dlatego nienawidzę Eucharystii, Krzyża i Różańca. Nienawidzę też katolickiej Polski – każde jej niepowodzenie wywołuje we mnie chwilową euforię i chęć spuszczenia nadmiaru jadu. Jestem wiernym potomkiem faryzeuszy – obłudnie „troszczę się” o dzieci zarzucając każdemu księdzu pedofilię. Religię przedstawiam jako bzdurną bajkę, zaś ateizm reklamuję jako „wolność” i „postęp”. Moją metodą jest kłamstwo, cynizm, wulgaryzmy, a także nachalna reklama aborcji i LGBT, czyli grzechów, które nawet w piekle budzą wstręt. A moim ostatecznym celem jest jak największa liczba potępionych na wieki.
Komentarze
31 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.
Benedykt zna i często cytuje uroczystą prawdę, wyrażoną w łatwy do zapamiętania sposób przez św. Hieronima: „Nieznajomość Pisma Świętego jest nieznajomością Chrystusa”. Posunął się nawet do sugestii, że poleganie niemal wyłącznie na metodzie historyczno-krytycznej spowodowało powszechną ignorancję co do prawdziwej natury, tożsamości i misji Chrystusa. Odnosząc się do tej metody, pisze: „W nowożytności kryzys wiary w Chrystusa zaczął się od zmienionego sposobu czytania Pisma Świętego, który jako jedyny miał być naukowy”. Według Benedykta poleganie wyłącznie na metodach historyczno-krytycznych doprowadziło do pomniejszenia czy też zredukowania postaci Jezusa, w którego nie wierzono już jako w „Pana” i Syna Bożego, lecz uważano Go po prostu za „człowieka, który nie jest nikim innym, jak rzecznikiem wszystkich ludzi”. To przekonanie – dodaje – „mocno odcisnęło się na świadomości publicznej, naznaczając nawet głęboko wspólnotę wierzących we wszystkich Kościołach”. Niepokój z powodu przeinaczeń w obrazie Jezusa stanowi szerszy kontekst Jezusa z Nazaretu i wyjaśnia pojawienie się u Benedykta poczucia naglącej konieczności publikacji tej książki. Wyjaśnia także, dlaczego jako biskup Rzymu podjął on niesłychany krok, jakim było poświęcenie kluczowego fragmentu swej homilii inauguracyjnej kwestiom interpretacji biblijnej w Kościele.
Współcześnie utarło się przekonanie, że prawdziwe życie Słowem Bożym jest wyłączną domeną protestantów. Wspólnoty protestanckie uważa się za autentycznie zainteresowane, żyjące i karmiące się Biblią, podczas gdy tradycję katolicką oskarża się o kompletne zaniedbanie Pisma Świętego. Z takimi poglądami bezwzględnie rozprawia się Benedykt XVI. Papież emeryt pokazuje, że Kościół zna i potrafi czytać Pismo Święte, a co więcej – że tylko w Kościele można odczytać pełne, głębokie znaczenie Słowa Bożego. Papieską krytykę współczesnej biblistyki przedstawia prof. Scott Hahn w książce “Przymierze i komunia. Teologia biblijna papieża Benedykta XVI”. Pycha teoretyków Edukacja i kariera teologiczna Benedykta ukształtowały się pod wpływem zetknięcia z historyczno-krytyczną metodą interpretacji biblijnej, która w końcu lat czterdziestych XX wieku stała się dominującym na uczelniach modelem teoretycznym. W swych refleksjach autobiograficznych wspomina, że uczeni żywili w tym czasie przekonanie, iż metoda ta da im „ostatnie słowo” na temat sensu tekstów biblijnych. Opowiada historię o czołowym egzegecie z Tybingi, który ogłosił, że nie będzie więcej przyjmować propozycji dysertacji z tematyki nowotestamentalnej, ponieważ „w tej dziedzinie wszystko zostało już przebadane”. Niemniej jednak Benedykt, dobrze wyszkolony w dziedzinie metod i ustaleń, okazał się energicznym krytykiem tego, co opisuje jako pychę teoretyczną oraz praktyczne ograniczenia krytyki historycznej. Jego zdaniem zagadnienia, o które chodzi, wcale nie mają charakteru wyłącznie akademickiego. Istotnie trudno o debatę, w której stawka byłaby wyższa. Sposób odczytywania i interpretowania Biblii ma bowiem bezpośredni wpływ na kształt naszej wiary w Chrystusa, Kościół, sakramenty i liturgię.
Dla protestantow Biblia to Slowo Boze, przez ktore Bog przemawia do czlowieka. Katolicy na codzien Pisma nie czytaja, znaja Je jedynie na tyle - ile uslysza na mszy. Dla katolikow wazniejsze sa wizje i objawienia
Watykan potępił wszystkie Powstania Narodowe . I bynajmnej nie dlatego zwalczał socjalizm , iż było to w żywotnym interesie Polski.
"Msza św. Pawła VI to sztuczny produkt stworzony na potrzebę chwili" J. Ratzinger, 1998.
No nie miał, a niby skąd miał wiedzieć ?. Konklawe było kilkadziesiąt lat po wojnie.
Benedykt zna i często cytuje uroczystą prawdę, wyrażoną w łatwy do zapamiętania sposób przez św. Hieronima: „Nieznajomość Pisma Świętego jest nieznajomością Chrystusa”. Posunął się nawet do sugestii, że poleganie niemal wyłącznie na metodzie historyczno-krytycznej spowodowało powszechną ignorancję co do prawdziwej natury, tożsamości i misji Chrystusa. Odnosząc się do tej metody, pisze: „W nowożytności kryzys wiary w Chrystusa zaczął się od zmienionego sposobu czytania Pisma Świętego, który jako jedyny miał być naukowy”. Według Benedykta poleganie wyłącznie na metodach historyczno-krytycznych doprowadziło do pomniejszenia czy też zredukowania postaci Jezusa, w którego nie wierzono już jako w „Pana” i Syna Bożego, lecz uważano Go po prostu za „człowieka, który nie jest nikim innym, jak rzecznikiem wszystkich ludzi”. To przekonanie – dodaje – „mocno odcisnęło się na świadomości publicznej, naznaczając nawet głęboko wspólnotę wierzących we wszystkich Kościołach”. Niepokój z powodu przeinaczeń w obrazie Jezusa stanowi szerszy kontekst Jezusa z Nazaretu i wyjaśnia pojawienie się u Benedykta poczucia naglącej konieczności publikacji tej książki. Wyjaśnia także, dlaczego jako biskup Rzymu podjął on niesłychany krok, jakim było poświęcenie kluczowego fragmentu swej homilii inauguracyjnej kwestiom interpretacji biblijnej w Kościele.
Współcześnie utarło się przekonanie, że prawdziwe życie Słowem Bożym jest wyłączną domeną protestantów. Wspólnoty protestanckie uważa się za autentycznie zainteresowane, żyjące i karmiące się Biblią, podczas gdy tradycję katolicką oskarża się o kompletne zaniedbanie Pisma Świętego. Z takimi poglądami bezwzględnie rozprawia się Benedykt XVI. Papież emeryt pokazuje, że Kościół zna i potrafi czytać Pismo Święte, a co więcej – że tylko w Kościele można odczytać pełne, głębokie znaczenie Słowa Bożego. Papieską krytykę współczesnej biblistyki przedstawia prof. Scott Hahn w książce “Przymierze i komunia. Teologia biblijna papieża Benedykta XVI”. Pycha teoretyków Edukacja i kariera teologiczna Benedykta ukształtowały się pod wpływem zetknięcia z historyczno-krytyczną metodą interpretacji biblijnej, która w końcu lat czterdziestych XX wieku stała się dominującym na uczelniach modelem teoretycznym. W swych refleksjach autobiograficznych wspomina, że uczeni żywili w tym czasie przekonanie, iż metoda ta da im „ostatnie słowo” na temat sensu tekstów biblijnych. Opowiada historię o czołowym egzegecie z Tybingi, który ogłosił, że nie będzie więcej przyjmować propozycji dysertacji z tematyki nowotestamentalnej, ponieważ „w tej dziedzinie wszystko zostało już przebadane”. Niemniej jednak Benedykt, dobrze wyszkolony w dziedzinie metod i ustaleń, okazał się energicznym krytykiem tego, co opisuje jako pychę teoretyczną oraz praktyczne ograniczenia krytyki historycznej. Jego zdaniem zagadnienia, o które chodzi, wcale nie mają charakteru wyłącznie akademickiego. Istotnie trudno o debatę, w której stawka byłaby wyższa. Sposób odczytywania i interpretowania Biblii ma bowiem bezpośredni wpływ na kształt naszej wiary w Chrystusa, Kościół, sakramenty i liturgię.
Przypominam że mówimy o człowieku którego na papieża rękami kardynałów wskazał podobno duch święty, to rodzi kilka ważkich pytań, nieprawdaż?, niepodobna aby duch święty nie miał wiedzy o przeszłości ratzingera.
A ty ?
Na wojnie to jest normalne, że jedni zabijają drugich i odwrotnie. Nie masz wyjścia, jak nie będziesz szybszy, to sam zginiesz.
Ciekawe ilu polaków zabił gdy służył w wermachcie?
Won trollu wystrugany z buraka przez POmioty SBeckie ! Won od mojego nicka!
Proszę o łapkę dla wnuczka https://www.youtube.com/watch?v=1SzIWRP2-xk
Film do obejrzenia w weekend z rodziną: https://www.youtube.com/watch?v=ftOCdKSGleE
Lektura Słowa Bożego i działanie Ducha Świętego może mieć zbawienny wpływ na katolików. https://rzymski-katolik.blogspot.com/2015/04/ks-andrzej-siemieniewski-rozam.html Sam nawróciłem się, uwierzyłem w Jezusa i przyjąłem świadomy chrzest w wieku dorosłym dzięki jednej z grup wspomnianych w tym artykule. Chwała Panu!
Polecam doskonały cykl wykładów "Biblia a doktryny rzymskokatolickie". Link do pierwszego https://m.youtube.com/watch?v=29kHJTiA9II
Ratzinger zwykła przejściówka pomiędzy papieżami
A tu coraz więcej protestanckiej interpretacji Biblii.
Won trollu wystrugany z buraka przez POmioty SBeckie ! Won od mojego nicka!
Tak moherki - ponad 70% zgonów, to elektorat PiSwładzy i sutannowych wysłanników boskich. Wielu przedstawicieli średniowiecznej głupoty nie chce się szczepić przeciwko CoV-2.
Tu też mamy taką książkę: "Jak człowiek stworzył bogów" Jerzego Cepika.
Następny okultysta i jego księga zaklęć. Zakres cenowy by się przydał, aby owładnięty nieprzeniknioną bojaźnią "ożeż ty Jeżu" sięgnął po chwilówkę i na był w te święte pędy ostatnią deskę ratunku.
Specjalistów w jakiej dziedzinie, bo chyba nie w duchowości?
Protestantyzm a nawet prawosławni w mniejszym stopniu w porównaniu do katolicyzmu są wyznaniami ubogimi w duchowość. Dlaczego, siłą katolicyzmu jest eucharystia która naprawdę ubóstwia człowieka. U nas można z wiarą codziennie przyjmować Jezusa eucharystycznego, co jest naszą siłą. W tamtych chrześcijańskich wyznaniach tego niema, oni nie dają codziennie Jezusa, dlatego popadają w błędy teologiczne.
Benedykt zna i często cytuje uroczystą prawdę, wyrażoną w łatwy do zapamiętania sposób przez św. Hieronima: „Nieznajomość Pisma Świętego jest nieznajomością Chrystusa”. Posunął się nawet do sugestii, że poleganie niemal wyłącznie na metodzie historyczno-krytycznej spowodowało powszechną ignorancję co do prawdziwej natury, tożsamości i misji Chrystusa. Odnosząc się do tej metody, pisze: „W nowożytności kryzys wiary w Chrystusa zaczął się od zmienionego sposobu czytania Pisma Świętego, który jako jedyny miał być naukowy”. Według Benedykta poleganie wyłącznie na metodach historyczno-krytycznych doprowadziło do pomniejszenia czy też zredukowania postaci Jezusa, w którego nie wierzono już jako w „Pana” i Syna Bożego, lecz uważano Go po prostu za „człowieka, który nie jest nikim innym, jak rzecznikiem wszystkich ludzi”. To przekonanie – dodaje – „mocno odcisnęło się na świadomości publicznej, naznaczając nawet głęboko wspólnotę wierzących we wszystkich Kościołach”. Niepokój z powodu przeinaczeń w obrazie Jezusa stanowi szerszy kontekst Jezusa z Nazaretu i wyjaśnia pojawienie się u Benedykta poczucia naglącej konieczności publikacji tej książki. Wyjaśnia także, dlaczego jako biskup Rzymu podjął on niesłychany krok, jakim było poświęcenie kluczowego fragmentu swej homilii inauguracyjnej kwestiom interpretacji biblijnej w Kościele.
Współcześnie utarło się przekonanie, że prawdziwe życie Słowem Bożym jest wyłączną domeną protestantów. Wspólnoty protestanckie uważa się za autentycznie zainteresowane, żyjące i karmiące się Biblią, podczas gdy tradycję katolicką oskarża się o kompletne zaniedbanie Pisma Świętego. Z takimi poglądami bezwzględnie rozprawia się Benedykt XVI. Papież emeryt pokazuje, że Kościół zna i potrafi czytać Pismo Święte, a co więcej – że tylko w Kościele można odczytać pełne, głębokie znaczenie Słowa Bożego. Papieską krytykę współczesnej biblistyki przedstawia prof. Scott Hahn w książce “Przymierze i komunia. Teologia biblijna papieża Benedykta XVI”. Pycha teoretyków Edukacja i kariera teologiczna Benedykta ukształtowały się pod wpływem zetknięcia z historyczno-krytyczną metodą interpretacji biblijnej, która w końcu lat czterdziestych XX wieku stała się dominującym na uczelniach modelem teoretycznym. W swych refleksjach autobiograficznych wspomina, że uczeni żywili w tym czasie przekonanie, iż metoda ta da im „ostatnie słowo” na temat sensu tekstów biblijnych. Opowiada historię o czołowym egzegecie z Tybingi, który ogłosił, że nie będzie więcej przyjmować propozycji dysertacji z tematyki nowotestamentalnej, ponieważ „w tej dziedzinie wszystko zostało już przebadane”. Niemniej jednak Benedykt, dobrze wyszkolony w dziedzinie metod i ustaleń, okazał się energicznym krytykiem tego, co opisuje jako pychę teoretyczną oraz praktyczne ograniczenia krytyki historycznej. Jego zdaniem zagadnienia, o które chodzi, wcale nie mają charakteru wyłącznie akademickiego. Istotnie trudno o debatę, w której stawka byłaby wyższa. Sposób odczytywania i interpretowania Biblii ma bowiem bezpośredni wpływ na kształt naszej wiary w Chrystusa, Kościół, sakramenty i liturgię.
I dodam skromnie, że obciągam nie masońskie chüje i to za darmo. Ale szabes dzisiaj to jeszcze lepiej.
Najpierw przymierzy, a potem stanie się komunistą :D
buhahhahaha 😁😂🤣🤣😂😁 Dziękuję za uznanie dla mojego trudu, to mnie tylko motywuje do dalszej beki z prawiczkowych gamoni!
Cześć, jestem Anonim. Znacie mnie dobrze od dawna, tyle że pod różnymi nickami. Moje sympatie są ateistyczno-komunistyczno-masońskie. Słowem szatańskie. Dlatego nienawidzę Eucharystii, Krzyża i Różańca. Nienawidzę też katolickiej Polski – każde jej niepowodzenie wywołuje we mnie chwilową euforię i chęć spuszczenia nadmiaru jadu. Jestem wiernym potomkiem faryzeuszy – obłudnie „troszczę się” o dzieci zarzucając każdemu księdzu pedofilię. Religię przedstawiam jako bzdurną bajkę, zaś ateizm reklamuję jako „wolność” i „postęp”. Moją metodą jest kłamstwo, cynizm, wulgaryzmy, a także nachalna reklama aborcji i LGBT, czyli grzechów, które nawet w piekle budzą wstręt. A moim ostatecznym celem jest jak największa liczba potępionych na wieki.