Wiadomości

Bestialski atak na Kościół katolicki za to, że nie pomógł zgwałconej kobiecie, nie przepisując jej tabletki wczesnoporonnej

Przypadek odmówienia pomocy zgwałconej kobiecie przez dwa katolickie szpitale w Kolonii odbija się szerokim echem w niemieckiej prasie. Na portalu Onet.pl, dziennikarka Małgorzata Matzke przetłumaczyła kilka tekstów z niemieckiej prasy o tym wydarzeniu, które pokazują z jakim zaparciem i szałem pewne środowiska medialne dążą do wykorzenienia wiary katolickiej z przestrzeni publicznej. Oto niektóre myśli przelane przez współczesnych piewców antykatolicyzmu:

4 min czytania
Bestialski atak na Kościół katolicki za to, że nie pomógł zgwałconej kobiecie, nie przepisując jej tabletki wczesnoporonnej
Bestialski atak na Kościół katolicki za to, że nie pomógł zgwałconej kobiecie, nie przepisując jej tabletki wczesnoporonnej

Przypadek odmówienia pomocy zgwałconej kobiecie przez dwa katolickie szpitale w Kolonii odbija się szerokim echem w niemieckiej prasie. Na portalu Onet.pl, dziennikarka Małgorzata Matzke przetłumaczyła kilka tekstów z niemieckiej prasy o tym wydarzeniu, które pokazują z jakim zaparciem i szałem pewne środowiska medialne dążą do wykorzenienia wiary katolickiej z przestrzeni publicznej. Oto niektóre myśli przelane przez współczesnych piewców antykatolicyzmu:

 

"Berliner Zeitung" pisze: "Dwa katolickie szpitale nie tylko odmówiły udzielenia pomocy zgwałconej kobiecie i wydania recepty na tabletki wczesnoporonne, ale nie chciały także zabezpieczyć materiału dowodowego gwałtu. Jako powód podały ustalenie zawarte z kolońskim kardynałem Meisnerem. Jego rzecznik podkreśla, że klinikom nie wolno jedynie przepisywać tych pigułek, wolno natomiast zabezpieczać dowody. Inaczej mówiąc: katolickie szpitale mogą tylko przyczynić się ewentualnie do ustalenia sprawcy gwałtu, ale z moralno-teologicznych pobudek nie mogą udzielić zgwałconej kobiecie pomocy. Jeżeli egzystencja Kościoła katolickiego miałaby zależeć od praktykowanego miłosierdzia, to jego godziny są już policzone".



"Próba Kościoła katolickiego zawoalowania całej sprawy w Kolonii nie mogła wypaść bardziej dyletancko"- pisze "Landeszeitung". "To nie było żadne nieporozumienie w komunikacji z lekarzami. To był tylko wyraz fundamentalistycznego światopoglądu, który wymyśloną przez człowieka moralność stawia wyżej niż ludzkie współczucie i nakaz pomocy w nieszczęściu. Jest to postawa, która pozwala żywić wiele obaw co do tego, jak Kościół wywiąże się z przyrzeczenia danego ofiarom molestowania seksualnego przez duchownych. Ile uczciwości i pomocy mogą oczekiwać ofiary od instytucji, która prawo życia poczętego na drodze gwałtu stawia ponad prawo zgwałconej kobiety? Ile kompetencji w sprawie regulacji zachowań seksualnych można się spodziewać po instytucji, która za zwykłą przyjemnością doszukuje się diabła, ale nie jest w stanie potępić przemocy, jeżeli w ten sposób zostało być może poczęte życie?"



"Neue Westfaelische" zaznacza, że "Jak najbardziej na miejscu jest porównanie z mrocznym średniowieczem. Ale zdaje się, że był to tylko jakiś odosobniony przypadek, bo we właściwie wszystkich katolickich szpitalach lekarze wypełniają swoje obowiązki i pomagają kobietom, znajdującym się w opresji: czy zostały zgwałcone czy były maltretowane. Lecz także i ci lekarze mają rozterki moralne, jeżeli przepisują środki wczesnoporonne, doradzają kobietom aborcję czy nawet sami dokonują zabiegu. Tego wszystkiego bowiem zabrania im katolicki kodeks. Przypadek z Kolonii ukazuje, do jakich potwornych wypaczeń może to prowadzić w praktyce".

"Mitteldeutsche Zeitung" pisze: "Na szacunek zasługuje ten, kto ma respekt wobec wielkiego daru, jakim jest życie i chce bronić nienarodzonych dzieci. Dobrze, że Kościół o to walczy. Sto tysięcy przypadków aborcji, jakie mają miejsce w Niemczech, to niepokojąca liczba. Ale, że Kościół odmawia przepisania zgwałconej kobiecie środka wczesnoporonnego i uświadomienia o jego działaniu, to jest co najmniej tak szokujące jak zdjęcia płodu po aborcji. Zgodnie z nauką Kościoła każde dziecko jest owocem boskiej miłości - i w najlepszym wypadku - miłości kobiety i mężczyzny. Jak jest to do pogodzenia z gwałtem, to pozostanie tajemnicą żyjącej w celibacie kasty księży, ich moralistów i prawników. Hołdują swoim zasadom i przy tym zapominają o ludziach".



Powyższe cytaty pełne jadu i totalnego fundamentalistycznego podejścia do katolików, świadczą o tym, że niemieckie środowiska medialne i opiniotwórcze nie chcą by katolicyzm był praktykowany w sferze publicznej. Brak zrozumienia czym jest Miłosierdzie i nieznajomość nauki Kościoła katolickiego odnośnie życia ludzkiego to tylko świadczy o ignorancji i braku intelektualnego rozeznania tych wszystkich dziennikarzy i publicystów, którzy piszą takie banialuki. Najgorsze jest jednak to, że dokonano publicznego wyroku na katolikach, odmawiając im prawa do wyznawania własnych poglądów i świadczenia przez szpitale katolickie takich usług medycznych, które są zgodne z katolicką nauką o człowieku.

 

Osobiście uważam, że bardzo dobrze, że szpitale nie udzieliły pomocy kobiecie zgwałconej w postaci przepisania jej tabletki wczesnoporonnej. To świadectwo wielkiego heroizmu i wiary, by postępować według nauki Jezusa Chrystusa, który niszczy grzech a nie człowieka. Wszelkie ataki na Kościół katolicki będą przybierać na sile, gdyż jego nauka etyczna, antropologia jak i ewangelizacja są solą w oku tych, którzy chcieliby stworzyć hedonistyczny i bezbożny świat. Pocieszające jest to, że wielu katolików europejskich zaczyna postępować ortodoksyjnie czyli nie boi się ewangelizować i głosić Chrystusa. I za to trzeba im dziękować, że nie boją się konfrontacji ze światem pełnym przemocy i zła, nawet w takim przypadku jak ten omawiany w tym artykule. Godność człowieka to dar Boży, którą katolicyzm zawsze i wszędzie będzie intensywnie bronił i chronił.



Philo/onet.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej