Białoruś walczy z polską mniejszością. Interweniował w tej sprawie m.in. szefowa unijnej dyplomacji Catherine Ashton. Sankcje zapowiedział również przewodniczący PE Jerzy Buzek. A co na to ludzie Aleksandra Łukaszenki? Ambasador Białorusi w Polsce oburza się na te zarzuty i nazywa je „absurdalnymi”.
Nasz kraj stanął w obliczu otwartej i bezprecedensowej presji, graniczącej z ingerencją w sprawy wewnętrzne. Oskarżono nas prawie o ludobójstwo mniejszości polskiej. Dla każdego rozsądnego człowieka absurdalność tych zarzutów jest oczywista – oburza się w specjalnym oświadczeniu ambasador Wiktar Gajsionak.
Dyplomata wylicza, że w całym kraju działa szkół, klas i kółek nauczania języka polskiego. A do tego 16 Domów Polskich. W tym samym fragmencie propagandowego oświadczenia dodaje: „Strona polska również przeznacza znaczne fundusze na działalność Polonii na Białorusi, jednak nie zawsze w sposób przejrzysty.
Precyzyjny w wyliczeniach Gajsioniak ani słowem nie wspomina jednak o udziale milicji w przejmowaniu Domu w Iwieńcu, nie wspomniano także o szykanach wobec władz Związku kierowanego przez Andżelikę Borys. Na próżno też szukać tam słów o prześladowaniach niezależnej telewizji Biełasat.
Ambasador szkaluje nieuznawane przez władze kierownictwo Związku Polaków na Białorusi (ZPB). – Jego działacze rozpętali histeryczną kampanię w celu dokonania podziału organizacji i destabilizacji mniejszości polskiej – oskarża. Gloryfikuje jednocześnie wiernopoddańcze Łukaszence nowe regionalne kierownictwo ZPB.
Tymczasem w sobotni poranek na wolność wyszła odsiadująca pięć dni aresztu trójka działaczy związku nieuznawanego przez władze. Od poniedziałku w areszcie w Grodnie przebywali: przewodniczący Rady Naczelnej Andrzej Poczobut, wiceprezes Mieczysław Jaśkiewicz i rzecznik prasowy Igor Bancer. Zostali ukarani za zorganizowanie w Grodnie demonstracji upamiętniającej ofiary stalinizmu w 70. rocznicę na Syberię.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.