Wiadomości

Brytyjska podstawówka uczy dzieci, jak nie zostać "homofobem"

Homo-ideolodzy uznali, że im wcześniej tym lepiej. Dzieci z Boradstairs (z których najmłodsze miało cztery lata) wzięły udział w uroczystym szkolnym "apelu" ostrzegającym przed "homofobicznym" językiem. To część akcji hrabstwa Kent, które chce uczyć dzieci "właściwie" pojętej "tolerancji"

2 min czytania
Brytyjska podstawówka uczy dzieci, jak nie zostać "homofobem"
Brytyjska podstawówka uczy dzieci, jak nie zostać "homofobem"

Homo-ideolodzy uznali, że im wcześniej tym lepiej. Dzieci z Boradstairs (z których najmłodsze miało cztery lata) wzięły udział w uroczystym szkolnym "apelu" ostrzegającym przed "homofobicznym" językiem. To część akcji hrabstwa Kent, które chce uczyć dzieci "właściwie" pojętej "tolerancji"

W szkolnym

 

Apel odbył się w szkole z okazji "Międzynarodowego Dnia Przeciwko Homofobii i Transfobii"  - Jako że dzieci od maleńka są narażone na "homofobiczne" słownictwo, to trzeba je jak najwcześniej nauczyć, że to słownictwo jest złe. A szkoła dociera do każdego dziecka i może je nauczyć "tolerancji" w sposób profesjonalny oraz w bezpiecznym dla tej nauki otoczeniu - powiedziała Lynne Miller, urzędnik hrabstwa Kent.

W trakcie apelu dzieci wysłuchały montażu piosenek Eltona Johna, z którego dowiedziały się, że piosenkarz jest homoseksualistą. Rodzice skarżą się na szkołę, która urządza ich pociechom taką indoktrynację.

Gemma Martin, której siedmioletnia córka Chloe oraz czteroletni syn Danny brały udział w apelu twierdzi, że część dzieci nabawiły się po nim obaw, co do charakteru przyjaźni utrzymywanej z innymi dziećmi.

- Małe dziewczynki często przytulają się nawzajem np. kiedy jedna z nich płacze lub się przewróci. Teraz boją się, żeby inni nie pomyśleli o nich jako o lesbijkach. Sądzę, ze czteroletnim dzieciom nie potrzebna jest tego rodzaju wiedza, a rodzice powinni sami przekazywać ją dzieciom, kiedy uznają, że są na to gotowe – mówi w rozmowie z "Telegraph" Gemma Martin.

Inna matka twierdzi, ze szkoła nie zwraca uwagi na skargi rodziców dotyczących "apelu" i traktuje je jako akt "homofobii". - Moja dziewięcioletnia córka Melissa powiedziała mi, że pokazywano im zdjęcie dwóch leżących ze sobą mężczyzn. Dla mojej córki to rzecz trudna do zrozumienia – mówi Lorna Meloy, której dziecko również wzięło udział w szkolnym "apelu".

Nigel Utto, dyrektor szkoły podstawowej w hrabstwie Kent tłumaczy, że apel dotyczył znęcania się nad słabszymi a "homofobia" była tylko jednym z wielu jego punktów.

 

MM/FF/Telegraph.co.uk

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej