Mówi się o nim, że był ostatnią ofiara stanu wojennego. Mimo, że od jego tragicznej śmierci minęły już 23 lata, wciąż nie wskazano sprawców ani zleceniodawców zabójstwa odważnego kapłana. Pierwsze śledztwo ws. pożaru jego domu stwierdziło awarię grzejnika. Od 20 lat wiemy jednak, że było to podpalenie, za którym prawdopodobnie stała SB. Wczoraj minęła 23. rocznica śmierci ks. Stanisława Suchowolca.

Ks. Stanisław był wikariuszem w parafii Najświętszej Marii Panny na Dojlidach w Białymstoku, wcześniej w Suchowoli, rodzinnej wsi ks. Popiełuszki. Utworzył duszpasterstwo robotnicze, organizował msze św. za Ojczyznę, pomagał prześladowanym, był kapelanem białostockiej Solidarności oraz miejscowego KPN. Doświadczył wielokrotnych pobić „przez nieznanych sprawców”, grożono mu w anonimowych listach. Żył w stałym poczuciu zagrożenia. Zginął w pożarze swojego mieszkania. Sprawców nie udało się ustalić do dziś. IPN wciąż nie zakończył śledztwa w tej sprawie.
W niedzielę Białymstoku uczczono 23. rocznicę śmierci księdza Suchowolca. Sprawców nie udało się ustalić do dziś. IPN wciąż nie zakończył śledztwa w tej sprawie.
Przewodniczący podlaskiej "Solidarności" Józef Mozolewski powiedział PAP, że fakt niewyjaśnienia okoliczności śmierci ks. Suchowolca przez tyle lat "ciągle boli". Nawiązał też do wydarzeń z 1989 roku, kiedy Polacy cieszyli się informacją, że dzięki porozumieniu przy Okrągłym Stole będzie możliwa demokracja i dodał, że niedługo wcześniej został zamordowany ks. Suchowolec. Nazwał go "ostatnią ofiarą komunizmu". - Szczycimy się wolnością, a organy ścigania i wymiar sprawiedliwości nie są wciąż w stanie wyjaśnić śmierci ks. Suchowolca i podobnych spraw - powiedział Mozolewski.
Ksiądz Stanisław Suchowolec zginął w nocy z 29 na 30 stycznia 1989 roku. Miał 31 lat.
Pierwsze śledztwo w sprawie okoliczności jego śmierci zakończyło się ustaleniem, że przyczyną pożaru plebanii był zepsuty grzejnik elektryczny; zostało więc umorzone. W śledztwie pominięto jednak całkowicie wątek polityczny i fakt, że miały miejsce liczne groźby pod adresem duchownego ze względu na jego działalność w ówczesnej opozycji, a nim samym interesowała się SB.
Nie można było wtedy jednak dotrzeć do utajnionych akt SB. W listopadzie 1995 r. pełnomocnik matki księdza wystąpił do białostockiej prokuratury o odtajnienie akt SB z zasobów dawnego MSW. Prokurator badał je do kwietnia 1997 r., nie znalazł jednak dowodów, które pozwoliłyby jeszcze raz wszcząć śledztwo.
Jak poinformowano PAP w Głównej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu, nie udało się bowiem zakończyć wszystkich kwerend archiwalnych, związanych z tym wątkiem. Ponadto wciąż ujawniane są nowe materiały z zasobów archiwalnych, które wcześniej nie były znane. Są to dokumenty dotyczące zarówno białostockiego SB, jak i ówczesnego MSW, planowane są też przesłuchania kolejnych świadków.
Instytut wydał w ubiegłym roku książkę "Księża niezłomni" Jest w niej również część poświęcona Stanisławowi Suchowolcowi.
eMBe/PAP/13grudnia81.pl
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.