Kościół

Były dominikanin: życie w klasztorze to forma zalegalizowanego niewolnictwa

Jego wypowiedzi dla „Dziennika” wywołały ostrą replikę o. Macieja Zięby. Przeczytaj, jakiego Kościoła chce Tadeusz Bartoś?

3 min czytania
Były dominikanin: życie w klasztorze to forma zalegalizowanego niewolnictwa
Były dominikanin: życie w klasztorze to forma zalegalizowanego niewolnictwa

Jego wypowiedzi dla „Dziennika” wywołały ostrą replikę o. Macieja Zięby. Przeczytaj, jakiego Kościoła chce Tadeusz Bartoś?

Tadeusz Bartoś ma swoją wizję Kościoła.

 

Odszedł ze stanu duchownego, ale nadal krytykuje zakon dominikanów i współczesny Kościół. By mieć lepsze spojrzenie na jego wizję Kościoła, przytaczamy fragmenty wywiadu Tadeusza Bartosia dla „Dziennika”.

- Tadeusz Bartoś o swojej młodzieńczej fascynacji dominikanami: Był Bóg i wiara, tradycja katolicka, styl myślenia i pewna estetyka również, na niezłym poziomie. Z wykształcenia jestem muzykiem, więc klimat muzyczny był dla mnie ważny. A u dominikanów śpiewało się kanony z Taizé, były światła wygaszone w kościele, było nastrojowo. W duszpasterstwie czytaliśmy filozofów, Tomasza z Akwinu...

 

- O Kościele, jakiego już nie ma...: Kościół, który był mi bliski, był gościnny. Zapraszał ludzi rozmaitych proweniencji. Takim go poznałem. Zarówno w Poznaniu, jak i w Krakowie, gdzie studiowałem, spotkać można było w klasztorze bardzo różnych ludzi, z bardzo różnych światów. Był Geremek, Mazowiecki, Szaniawski, Adam Michnik pewnie też. To szczególne "kochajmy się" lat 80. niestety nie przetrwało. Dziś, gdy patrzę wstecz, myślę sobie, że jestem jakby w innym Kościele. Tamten był zaprzyjaźniony ze światem. Współczesny Kościół polski potępia ludzi, jest często wrogi, podejrzliwy. Było dla mnie wielkim zaskoczeniem, kiedy na początku lat 90. pojawiły się konflikty.

 

- O odcięciu się Kościoła od lewicy laickiej: Z figur bardziej znanych ks. Józef Tischner zachował kontakty z przyjaciółmi z czasów walki. Ale za to był mocno sekowany w swoim środowisku. Była presja, by się odciąć. Z pewnymi ludźmi rozmawiać nie wolno - oto nowy duch kościelny. Z zapałem wzięto się do kopania przepaści między poszczególnymi światopoglądowymi opcjami. To nie był już mój Kościół.

 

- O katolickim przywiązaniu do dogmatów: Poglądy Benedykta mają swoje głębsze źródła: on jest, krótko mówiąc, niechętny nowoczesności. Moi wykładowcy teologii z czasów studiów szli podobną drogą. Kiedy np. na wykładzie student powiedział: "Katolicy wierzą, że Maryja jest dziewicą", oburzenie wykładowcy kierowało się przeciwko sformułowaniu: "katolicy wierzą". To już jest relatywizacja. My nie głosimy poglądów katolików, my głosimy prawdę, która przynosi zbawienie - brzmiało wyjaśnienie. Podobne nastawienie widać u Benedykta. My głosimy prawdę - oto zasadnicza postawa. W takim kontekście zrozumiałe są słowa papieża, że w ścisłym sensie dialog religijny jest niemożliwy. Wszyscy powinni się nawrócić na wiarę prawdziwą (przywrócenie - w rycie trydenckim - modlitwy o nawrócenie żydów staje się logiczne). Krytycy twierdzą, że to fundamentalizm, niezdolność do choćby językowej relatywizacji własnego credo.

 

- O polskim Kościele czerpiącym z ludzkiego nieszczęścia: Siła polskiego katolicyzmu w wymiarze masowym opiera się na zależności w nieszczęściu, na słabości osoby zależnej, która musi się zwracać do siły wyższej o pomoc. Radio Maryja gra przecież właśnie na tym - na mobilizacji ludzi, którzy są emerytami, którzy są biedni, nigdy dobrobytu nie znali, nigdy nie byli za granicą i nie będą, bo ich nie będzie na to stać albo są już za starzy.

 

- O rychłej śmierci katolicyzmu: Odnośnie samej instytucji rzeczywiście jestem rozczarowany. Wiele lat zaniedbań, braku reformy, nieuwzględnianie całego dorobku ludzkiej wiedzy o mechanizmach psychologicznych i społecznych będzie jeszcze długo odbijało się czkawką. Myślę, że obecna forma katolicyzmu musi obumrzeć, by mogła narodzić się jakaś nowa jakość duchowa.

 

- O zakonach jako właścicielach niewolników: Obecny system prawa kanonicznego nie respektuje w kilku punktach niezbywalnych praw istoty ludzkiej, bo czyni ludzi składających śluby własnością instytucji, która uzurpuje sobie prawo do decydowania o całości ich życia. Śluby wieczyste są w prawie kanonicznym umową definitywną dla składającego śluby i niewiele się różnią w formie od umowy typu kupno-sprzedaż. Sapienti sat. Prawo kanoniczne nie zostało przystosowane do współcześnie obowiązujących standardów prawnych. Choćbym więc chciał pozostać dominikaninem, nie mogę zostać na takich warunkach, bo to w gruncie rzeczy system zalegalizowanego niewolnictwa.

sks/Dziennik

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej