Wiadomości

Były szef Amber Gold chce stanąć przed komisją śledczą

Marcin P. stwierdził, że gotów jest odpowiedzieć na pytania komisji śledczej w sprawie Amber Gold.

2 min czytania
Były szef Amber Gold chce stanąć przed komisją śledczą
Były szef Amber Gold chce stanąć przed komisją śledczą

Marcin P. stwierdził, że gotów jest odpowiedzieć na pytania komisji śledczej w sprawie Amber Gold. 

– Były szef Amber Gold Marcin P. jest gotów stanąć przed komisją śledczą ws. Amber Gold – oświadczył obrońca oskarżonego mec. Michał Komorowski. Projekt uchwały w sprawie sejmowej komisji trafił już do odpowiedniej komisji.

– Jeśli komisja śledcza powstanie, mój klient wyjaśni kilka istotnych dla sprawy kwestii – wyjaśnił Komorowski cytowany przez Radio Gdańsk. – Zamiar jest taki, żeby złożyć oświadczenia przed komisją śledczą, jeśli ona powstanie, i wyjaśnić kilka kwestii związanych z funkcjonowaniem aparatu państwowego i w tym kontekście wpływu na sytuację spółek z grupy Amber Gold. Chodzi konkretnie o wpływ bankructwa OLT Express na sytuację finansową i niewypłacalność Amber Gold – zaznaczył.

Także żona P., Katarzyna P., chce zeznawać przed komisją. – Moja klientka jest przede wszystkim zainteresowana toczącym się procesem przeciwko niej przed Sądem Okręgowym w Gdańsku. Jeśli natomiast zostanie wezwana przed komisję śledczą, z pewnością się stawi, bo taki obowiązek ma każdy – oświadczyła mec. Anna Żurawska.

Posłowie ustalili, że komisja śledcza w sprawie Amber Gold ma liczyć 11 osób i znajdą się w niej reprezentanci wszystkich ugrupowań zasiadających w Sejmie. Komisja ma wyjaśnić, czy i ewentualnie dlaczego instytucjom państwowym nie udało się uchronić klientów oraz ich pieniędzy przed inwestycją w piramidę finansową.

Afera Amber Gold wybuchła w 2012 roku. Marcin P. i jego żona Katarzyna zostali aresztowani. Śledczy uznali, że działali w celu osiągnięcia korzyści majątkowej i uczynili sobie z tej działalności stałe źródło dochodu. W sumie Marcin P. został oskarżony o cztery przestępstwa, a Katarzyna P. o 10. Grożą im kary do 15 lat więzienia. Oskarżeni w trakcie śledztwa nie przyznali się do winy i odmówili składania wyjaśnień, bądź składali je sprzeczne z prokuratorskimi ustaleniami.

Ostatecznie zainwestowane pieniądze przed upadkiem spółki odzyskało zaledwie około 3 tys. z prawie 19 tys. jej klientów – w sumie było to niemal 291 mln zł.

emde/tvp.info

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej