Wiadomości

Chinki paradują z atrapami ciąży. Ciekawe, co na to władze. Abortują silikon?

Atrapa brzuszka wykonana jest z silikonu i ma różne wielkości – stosownie do postępującej ciąży – rozmiar S odpowiada 2-4 miesiącowi, rozmiar M 5-7 miesiąc, a rozmiar L to końcówka ciąży. Ponoć kobiety używają sztucznego brzuszka najczęściej w komunikacji miejskiej, bo to jedyny sposób na uzyskanie miejsca siedzącego. Pomysłowe. Przyznam, że w warszawskim metrze, w którym o siódmej rano jest na pewno tłoczno, ale nie tak tłoczno jak w Chinach, ciężarne kobiety nie mają lekko. Wiele razy widziałam, jak panowie (ale także panie) ze słuchawkami na uszach i wzrokiem utkwionym w książkach lekceważyli stojące niemal nad nimi kobiety ze sterczącymi brzuszkami. Rozumiem, ciąża to nie choroba, ale w zatłoczonym wagoniku brzemiennej pani z pewnością miło byłoby usiąść. Mniejsza jednak o „patent na miejsce siedzące”, bo to akurat najmniej ważny motyw używania "ciążowych atrap”.

2 min czytania
Chinki paradują z atrapami ciąży. Ciekawe, co na to władze. Abortują silikon?
Chinki paradują z atrapami ciąży. Ciekawe, co na to władze. Abortują silikon?

Zgniłym owocem chińskiej polityki jednego dziecka są – o czym wiele razy pisał portal Fronda.pl – barbarzyńskie aborcje nawet w siódmym, czy ósmym miesiącu ciąży. Jednak absurdalne prześladowania rodziców, którzy mają więcej niż jednego potomka, przyniosły także – jak poinformował PAP Life - irracjonalną modę na... atrapę ciąży, która - im bardziej zakazywana, tym bardziej pożądana przez kobiety. Sztuczny brzuszek w zależności od wielkości kosztuje od 400 do 2800 juanów (200 - 1400 złotych) i w Chinach już stał się absolutnym przebojem handlowym.

/

Atrapa brzuszka wykonana jest z silikonu i ma różne wielkości – stosownie do postępującej ciąży – rozmiar S odpowiada 2-4 miesiącowi, rozmiar M 5-7 miesiąc, a rozmiar L to końcówka ciąży. Ponoć kobiety używają sztucznego brzuszka najczęściej w komunikacji miejskiej, bo to jedyny sposób na uzyskanie miejsca siedzącego. Pomysłowe. Przyznam, że w warszawskim metrze, w którym o siódmej rano jest na pewno tłoczno, ale nie tak tłoczno jak w Chinach, ciężarne kobiety nie mają lekko. Wiele razy widziałam, jak panowie (ale także panie) ze słuchawkami na uszach i wzrokiem utkwionym w książkach lekceważyli stojące niemal nad nimi kobiety ze sterczącymi brzuszkami. Rozumiem, ciąża to nie choroba, ale w zatłoczonym wagoniku brzemiennej pani z pewnością miło byłoby usiąść. Mniejsza jednak o „patent na miejsce siedzące”, bo to akurat najmniej ważny motyw używania "ciążowych atrap”.

 

Chińskie kobiety przyklejają sobie sztuczne brzuszki także po to, aby uzyskać przywilej krótszej pracy albo kiedy przygotowują się do adopcji dziecka, bądź korzystają z „usług” surogatek, które w zamian za korzyści materialne przechodzą za jego przyszłą opienkunkę ciążę i poród. Sztuczna ciąża ma nie wzbudzać podejrzeń wśród sąsiadów, znajomych, rodziny.

 

Atrapa ciąży nie jest jednak do końca bezpieczna. Lekarze ostrzegają, że jej długie noszenie silikonowego brzucha podrażnia skórę i może być przyczyną poważnych chorób skórnych, na które szczególnie podatne są osoby ze skłonnościami do alergii.

 

Modą modą, ale zastanawiam się, jaki związek ma atrapa ciąży z chińską polityką jednego dziecka. Bo przecież jeśli kobieta jest już matką (o czym chińskie władze z pewnością wiedzą), to jeśli paraduje sobie z silikonowym brzuchem po mieście, na który łapie siedzące miejscówki w metrze, to przecież urzędnicy odpowiedzialni za „reglamentację” potomstwa szybko się nią zainteresują. To swoją drogą może być niezwykle ciekawe. Co wtedy – abortują silikon?

 

eMBe

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej