W niedzielę wszystkie media żyły historycznym skokiem kosmosu Felixa Baumgartnera. Co czuł, kiedy stawał na schodkach kapsuły Red Bull Stratos wzniesionej 39 kilometrów nad ziemię? Okazuje się, że śmiałek zanosił modlitwę do Pana Boga! Pod nosem mówił: „Boże, proszę, nie opuść mnie”.

Zanim Felix Baumgartner oddał historyczny skok z kosmosu (kapsuła Red Bull Stratos została wzniesiona na taką wysokość, gdzie rozrzedzone powietrze jest bliskie próżni), poprosił o pomoc Pana Boga. Śmiałek miał powiedzieć pod nosem: „Boże, proszę, nie opuść mnie”.
Po wylądowaniu skoczek upadł na kolana i i podniósł zaciśnięte pięści w geście triumfu. 43-letni Austriak, który zdecydował się na skok z balonu wzniesionego ponad chmury zasłaniające niebo nad stanem Nowy Meksyk w USA pobił trzy rekordy. Dokonał najwyższego załogowego lotu balonem oraz skoku spadochronowego z największej wysokości. Ponadto, do tej pory nikt nie pędził w swobodnym locie z taką prędkością jak on (bez spadochronu spadał 4 minuty i 22 sekundy).
Felix Baumgartner w niebo wznosił się 3 godziny. Spadał niecałe 10 minut. To jedak wystarczająco dużo, by móc nasycić się niezwykłym widokiem, jaki roztoczył się przed skoczkiem.
eMBe/Fakt.pl
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.