Wiadomości

Co się tak naprawdę wydarzyło w Zielonej Górze?

Zmarłego tragicznie kibica potrącił nieoznakowany fiat Ducato, którym jechało 9 policjantów. Hozakowski wprawdzie zgadza się ze stwierdzeniem, że był to nieszczęśliwy wypadek, ale dodaje: „zawiniony przez policjanta”. - Ze wstępnych ustaleń wynika, że pieszy z nieustalonej w tej chwili przyczyny znalazł się na środku ulicy. Przebiegając przez pas zieleni, prawdopodobnie chciał się przedostać na drugą stronę jezdni – relacjonuje rzecznik lubuskiej policji Sławomir Konieczny.

2 min czytania
Co się tak naprawdę wydarzyło w Zielonej Górze?
Co się tak naprawdę wydarzyło w Zielonej Górze?

- W radiowozie, który jako pierwszy przyjechał na miejsce, w którym zginął kibic z Zielonej Góry, policjanci odczepili tylne tablice rejestracyjne. Obok trwały próby reanimowania chłopaka. Widziało to wielu świadków – Kajetan Hozakowski, szef stowarzyszenia „Tylko Falubaz”. Niezalezna.pl zdradza nieznane kulisy wydarzeń w Zielonej Górze. 

fot. NaszeMiasto.pl

Zmarłego tragicznie kibica potrącił nieoznakowany fiat Ducato, którym jechało 9 policjantów. Hozakowski wprawdzie zgadza się ze stwierdzeniem, że był to nieszczęśliwy wypadek, ale dodaje: „zawiniony przez policjanta”. - Ze wstępnych ustaleń wynika, że pieszy z nieustalonej w tej chwili przyczyny znalazł się na środku ulicy. Przebiegając przez pas zieleni, prawdopodobnie chciał się przedostać na drugą stronę jezdni – relacjonuje rzecznik lubuskiej policji Sławomir Konieczny.


Jednak Marek, kibic Promienia Żary, który przyjechał na mecz Falubazu, świadek śmierci Krzysztofa, całe wydarzenie wspomina nieco inaczej. -
Wiele samochodów pojawiało się na tej ulicy, ale wszyscy zatrzymywali się albo zwalniali. Jedynie ten radiowóz zap…ł dalej. Oni go po prostu zabili – mówi w rozmowie z portalem Niezalezna.pl

 

Stowarzyszenie „Tylko Falubaz” protestuje przeciw rozpowszechnianiu nieprawdziwych informacji na temat prób reanimacji zabitego - Próbował go reanimować kibic, który miał uprawnienia ratownika medycznego. Potem przybył na miejsce lekarz i stwierdził zgon. Dopiero po tym, jak pojawiła się informacja, że kibic nie żyje, doszło do starć - stwierdza Hozakowski.

Kibice są również oburzeni wypowiedzią prokuratora Alfreda Staszaka, który stwierdził, że „
6 policjantów oddało 155 strzałów z broni gładkolufowej”, a strzały zostały oddane w powietrze. - Nasi koledzy mają ślady po strzałach, m.in. w brzuch i w ucho – przekonuje Hozakowski.

 

eMBe/Niezalezna.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej