Stanisław Michalkiewicz: Ratyfikacja traktatu lizbońskiego, a ściślej jego wejście w życie uruchamia proces dla Polski niedobry. Wejście w życie traktatu lizbońskiego, który proklamuje nowe państwo – Unię Europejską – Imperium zmienia dotychczasową formułę integracji europejskiej, czyli konfederacji - związku państw na federację - państwo związkowe. Jaki jest więc status prawno-międzynarodowy państw członkowskich? Są niepodległe czy nie? I czy wszystkie państwa są członkami na takich samych zasadach? Np. wyrok niemieckiego Federalnego Trybunału Konstytucyjnego pokazuje, że Niemcy mogą szykować się do roli lidera w UE. Teoretycznie Niemcy mogą przeforsować w unii jakieś rozwiązanie prawne, które wejdzie w życie wszędzie oprócz Niemiec! W polskiej konstytucji z 1997 roku art. 91 ust.3 mówi: "Jeżeli wynika to z ratyfikowanej przez Rzeczpospolitą Polską umowy konstytuującej organizację międzynarodową, prawo przez nią stanowione jest stosowane bezpośrednio, mając pierwszeństwo w przypadku kolizji z ustawami".
W czarnym scenariuszu widzę chęć Niemców do odzyskania, jak oni mówią, ziem utraconych. Zwłaszcza, że Polacy mieszkający na zachodzie Polski najczęściej mają nieruchomości lub ziemie na wieczyste użytkowanie a nie na własność. Proszę pamiętać, że przed wyborami w Niemczech CDU/CSU zapowiadały zmiany w stosunkach własnościowych. Niemcy są państwem poważnym i z takiej perspektywy skorzystają. A polskim terytorium etnograficznym, takie określenie czasami się już pojawia w prasie, będzie zarządzała jakaś tubylcza administracja.
Każdy polski wybuch niezadowolenia będzie określany wybuchem antysemickim, a ten jak wiadomo, łatwo stłumić.
A skoro, jak powiedział premier Putin w Gdańsku, przyczyną II wojny światowej były postanowienia traktatu wersalskiego, który powoływał do życia niepodległe państwa w Europie Środkowo-Wschodniej, to wynika z tego, że istnienie niepodległego państwa polskiego może doprowadzić do wojny.
Prezydent Kaczyński, w przeciwieństwie do prezydenta Klausa, niczego się ze strony Niemiec nie obawia. Myśli, że w razie czego będzie można zaskarżyć sprawę do niezawisłego sądu w Strasburgu lub powołać komisje śledczą.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.