Nowa świecka tradycja w biznesie w wykonaniu Palikota. Jego partia jest zadłużona i nie płaci wierzycielom. Jak ktoś się zgłasza po pieniądze, dostaje od ludzi "mesjasza lewicy" co najwyżej ofertę spłaty połowy wymaganej kwoty i to w dość wulgarny sposób.

Kwapis wyremontował całe biuro Ruchu: zburzył ściany, postawił nowe i pomalował je. Palikot nie zdąży się jednak nacieszyć nowym wystrojem. Szkoła językowa Warsaw Study Centre, od której Ruch podnajmował lokal, wyrzuciła go za zaległości w płatnościach. – Sprawa jest obecnie w sądzie – usłyszał reporter "Wprost" w jej centrali. Mroczek twierdzi, że Ruch chciał, by w poczet opłat na wynajem lokalu wliczono kaucję, ale szkoła się na to nie zgodziła. Stanęło na tym, że stowarzyszenie Palikota odpowiedziało na roszczenia WSC pozwem o… ochronę dóbr osobistych.
Tydzień temu Janusz Palikot w wywiadzie dla "Newsweeka" przekonywał, że mądrze wydaje swoje pieniądze, bo jeden procent poparcia kosztuje mniej więcej milion złotych. Zapomniał dodać jedynie skąd ten milion ma zamiar zdobyć. Teraz już wiemy.
Wprost.pl/PSaw
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.