Wiadomości

Dla kogo becikowe?

Dla wszystkich, ale zdecydowanie nie tyle samo. Rodziny przy pierwszym dziecku dostaną niewiele, ale przy szóstym – suma może być pokaźna. Tak chce Minister Pracy. Co kryje się za tym pomysłem?

2 min czytania
Dla kogo becikowe?
Dla kogo becikowe?

Dla wszystkich, ale zdecydowanie nie tyle samo. Rodziny przy pierwszym dziecku dostaną niewiele, ale przy szóstym – suma może być pokaźna. Tak chce Minister Pracy. Co kryje się za tym pomysłem?

 

- Wysokość becikowego powinna być uzależniona od liczby dzieci. Na każde kolejne dziecko powinno być wyższe. Pracujemy w ministerstwie nad takim rozwiązaniem - cytuje minister pracy Jolantę Fedak „Gazeta Wyborcza”.

Jej zdaniem każde kolejne dziecko zwiększa obciążenie finansowe rodziców. - Łatwiej dwóm pracującym dorosłym osobom utrzymać jedno dziecko niż drugie, trzecie, czy kolejne. Dlatego dziś wielodzietność jest jedną z przyczyn ubóstwa. Proponowany przez nas system rosnącej pomocy finansowej państwa wraz z każdym kolejnym dzieckiem – zapobiegłby temu zjawisku.

Szef OPZZ Jan Guz krytykuje pomysł. - Rodzenie dzieci to nie fabryka, żeby się komuś mówiło: dopiero jak urodzisz czwarte, piąte czy szóste, dostaniesz kilka tysięcy złotych. A za pierwsze czy drugie, grosze - protestuje związkowiec.

Becikowe to jednorazowe zasiłki za urodzenie dziecka. Rodziny o niewielkich dochodach dostają w sumie 2 tys. zł, bogatsze - tysiąc. Ta zasada obowiązuje przy każdym dziecku, niezależnie od tego, ile ich jest w rodzinie. Minister Fedak nie powiedziała, czy najmniejsze becikowe będzie wynosiło mniej, niż obecne 1000 zł.

Tymczasem – jak donosi dzisiejsza „Rzeczpospolita” - w kasie państwa już widać dno. Według dziennika wkrótce może zabraknąć pieniędzy na wypłatę świadczeń rodzinnych, zasiłków alimentacyjnych i na opłacanie składek ZUS dla bezrobotnych.

AJ/GW/Rz

 

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej