O. Leon Knabit w Wielki Piątek gorzej się poczuł i trafił do szpitala. Na szczęście stan zdrowia benedyktyna poprawił się i zakonnik wrócił już do swojego klasztoru.
Opactwo Benedyktynów w Tyńcu przekazało dziś dobre wiadomości na temat stanu zdrowia o. Leona Knabita.
- „Z radością informujemy, że wczoraj (13.04) do klasztoru powrócił nasz współbrat, o. Leon Knabit. Ojciec Leon czuje się dobrze i przekazuje wszystkim swoje pozdrowienia. Jednocześnie dziękuje tym, którzy modlili się w jego intencji”
- czytamy na profilu o. Leona Knabita na Facebooku.
- „Jak zawiadamialiśmy wcześniej, o. Leon przebywał w szpitalu od Wielkiego Piątku, gdy zaobserwowano u niego niepokojące objawy. Zgodnie z diagnozą lekarską, jego problemy zdrowotne nie wynikały z zakażenia koronawirusem lub powikłaniami na tle COVID-19, lecz ze stanu zapalnego, który szczęśliwie udało się wyleczyć. W dalszym ciągu polecamy Waszym modlitwom życie i zdrowie naszego najstarszego mnicha”
- dodano.
kak/Facebook
Komentarze
15 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.
pomogła dziadziowi wrócić do zdrowia.
A gdzie inni Biskupi homoseksualiści?
ZDROWIA, drogi Ojcze Leonie :)
Widzisz, biedaku, gdybyś się uczył, zdobył jakiś zawód, to miałbyś kasę i nie musiałbyś na forach zarabiać, pisząc kretyńskie komentarze. Nie współczuję. Za zmarnowane szanse płaci się potem całe życie
Błogosław mu Dobry Boże, by przyprowadził do Ciebie jeszcze wielu ludzi....
Hurrrrraaaaa! Niech żyją darmozjady z klasztoru Belzebubów!
Oczywiście że nie mógł być chory na covid ani nic związnego, bo o.Knabit się 2x wyszczepił środkiem z abortowanych dzieci. To daje zdrowie i długie zycie na ziemi!
A jakby umarł to nie byłoby Bogu dzięki.
Ale sensacja. A miejsce na O. czeka.
Pan Bóg dał mu jeszcze szansę na nawrócenie.
O.Leon wrócił ale biskup Edward Janiak rozpłynął się w powietrzu.:) Kiedy został ukarany przez Watykan i wysłany na przymusową emeryturę za tuszowanie przestępstw pedofilskich, słuch o nim zaginął. Nikt nie wie, gdzie obecnie się znajduje. Wcale nie tak dawno poszukiwano zaginionego biskupa Andrzeja Śliwińskiego. Odnaleziono go w Moskwie na "wczasach" w hotelu. Wsadzili go w sztok rozanielonego do pociągu wyjeżdżającego do Polski. wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,26973591,biskup-janiak-rozplynal-sie-w-powietrzu-zadna-kuria-nie-wie.html#do_w=46&do_v=142&do_a=288&s=BoxNewsImg2
No to, jak się już czuje lepiej, to może wreszcie zdecyduje sie nam Leon wytłumaczyć, jak to było, że , żyjąc kilkanascie lat z Arturem W., nic nie widział, nic nie słyszał i w ogóle to czysty jest, jak ta lelija...
Zakłuło w wątpiach, gorączka przyszła i wysypka i nasz kleruch Knabit natychmiast porzucił wiarę w moc klepanych zdrowasiek, mamrotanie litaniami i modlitwy o uzdrowienie do świętego Pierdziosza. Wlazł pod naukowo-badawczo-analityczną aparaturę medyczną za grube miliony i zaparł się tam w fachowej, opiekuńczej sterylności rękami i nogami przed odwiedzinami Kostuchy. I już jest gotów na następne 100 lat pasożytowania na społeczeństwie. Z tępym bredzeniem na ustach, że uratowali go pambuk, bozia, jezusek i latające jamiołki.
Bogu Najwyższemu niech będą dzieki! Dużo, dużo, dużo zdrówka Ojczulkowi.
Całe szczęście!