Kościół

Dominikanin krytykuje „Deklarację wiary”. I sugeruje, że jej twórcy się ośmieszają

To, że „Deklarację Wiary” krytykują rozmaitej maści aborcjoniści czy zwolennicy cywilizacji śmierci nie zaskakuje, ale gdy do chóru krytyków dołącza się dominikanin, który nauczania Kościoła powinien bronić, to robi się już smutno. A tak się właśnie stało. Ojciec Gużyński nie kwestionuje wprawdzie prawa lekarzy do wyrażenia swojej wiary, ani nie odbiera im sumienia, ale za to uznaje, że ich akcja jest ośmieszająca katolicyzm i rejtanowska.

2 min czytania
Dominikanin krytykuje „Deklarację wiary”. I sugeruje, że jej twórcy się ośmieszają
Dominikanin krytykuje „Deklarację wiary”. I sugeruje, że jej twórcy się ośmieszają

To, że „Deklarację Wiary” krytykują rozmaitej maści aborcjoniści czy zwolennicy cywilizacji śmierci nie zaskakuje, ale gdy do chóru krytyków dołącza się dominikanin, który nauczania Kościoła powinien bronić, to robi się już smutno. A tak się właśnie stało. Ojciec Gużyński nie kwestionuje wprawdzie prawa lekarzy do wyrażenia swojej wiary, ani nie odbiera im sumienia, ale za to uznaje, że ich akcja jest ośmieszająca katolicyzm i rejtanowska.

- Ta akcja przypomina nasze słynne rejtanowskie zachowanie: że z czymś się nie zgadzamy, przeciwko czemuś protestujemy, rzucamy się w drzwi z rozdartą koszulą na piersiach. No, i kończy się tak, jak zawsze: przechodzą obok nas z szyderstwem na ustach, z pogardą, z niezrozumieniem o co nam chodzi – mówi na swoim vlogu Gużyński, jakby nie dostrzegając, że w ten sposób krytykuje nie tylko lekarzy, ale także św. Pawła, który na Areopagu głosił prawdy niepopularne i też ludzie odeszli od niego z pogardą i szyderstwem na ustach. Nie inaczej było z samym Jezusem, który zamiast skorzystać ze światłych rad dominikanina po prostu – po rejtanowsku – głosił prawdę.

Dalej tekst ojca Gużyńskiego jest równie "głęboki", ale też bez konkretów. - Musimy nauczyć się działać bardziej profesjonalnie. Mamy w obrębie tego układu prawnego i społecznego jaki istnieje, oddziaływać na kształt życia społecznego, ale mądrze. Z głębokim i dalekosiężnym przemyśleniem skutków swojej działalności i z uwzględnieniem, że w tym kraju nie żyją tylko katolicy – mówi. A ja chciałby się zapytać, jakie to jest działanie mądre? Czy takie, którego nie widać, i którego laicyzatorzy czy aborcjoniści nie zauważą? A może takim mądrym działaniem ma być mówienie tylko tego, co spodoba się mainstreamowym elitom?

I wreszcie końcówka: „Więcej będzie pożytku z takiej refleksji i takiej działalności, niż z akcji, które są pospolitym ruszeniem – w dobrej sprawie, w dobre imię, ale strasznie nieporadnie. Tak że skutki tego wszystkiego są jak najbardziej opłakane, bo bardziej ośmieszamy się, niż osiągamy zamierzony przez siebie cel”. I na te słowa też muszę odpowiedzieć jasno i ostro. Czy rzeczywiście ojciec Gużyński ma wrażenie, że takimi opiniami przyczynia się do obrony życia? Czy sądzi, że jesto „mądrości” pomagają prześladowanym lekarzom? Czy nie ma wrażenia, że w ten sposób umacnia on zwolenników zabijania dzieci? I jeszcze jedno: jeśli ma lepszy pomysł, niech go zaproponuje. A jeśli nie, to niech milczy, żeby nie szkodzić najważniejszej walce współczesności. Jego słowa są bowiem wodą na młyn aborcjonistów, a w niczym nie pomagają Kościołowi.

Tomasz P. Terlikowski

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej