Rodzą chętnie, ale przed ołtarz się nie spieszą – pisze o młodych Łodziankach dziennik "Polska", udowadniając, że to dziś ogólnopolska tendencja, widoczna zarówno w "konserwatywnym" Lublinie, jak i w "liberalnej" Łodzi.
- Nawet trzy czwarte świeżo upieczonych matek nie ma na palcu obrączki – mówi dziennikowi "Polska" Ewa Bober, dyrektor szpitala im. Rydygiera jednej z najpopularniejszych porodówek w Łodzi. Tu na świat przychodzi miesięcznie około 150 dzieci.
Chcąc zweryfikować dane dotyczące ilości nieślubnych dzieci, Fronda.pl prosi o rozmowę z dyrektorką szpitala. Pani Bober przebywająca na urlopie jest niedostępna. Odpowiada nam ordynator działu noworodkowego łódzkiego szpitala, Elżbieta Skowron, która jednak pytaniem o dane statystyczne jest zaskoczona.
- Nikt takich statystyk nie prowadzi – mówi portalowi Fronda.pl. - Czy kobieta jest zamężna, czy nie, to nie ma dla ginekologa znaczenia – tłumaczy pani ordynator i dodaje, że brak obrączki o niczym nie świadczy. Ordynator zaznacza, że choć kobiety deklarują swój stan cywilny podczas przyjmowania na oddział i dużo z nich jest stanu wolnego, to dane nie są ewidencjonowane.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.