Skandal

Dziś premiera ,,Kleru''. Ale do kina iść nie ma sensu

Dziś premiera filmu ,,Kler'' Wojciecha Smarzowskiego. Rozsądni ludzie tym dziełem niewątpliwie wzgardzą; niestety, film nie ma na celu ani dobra Kościoła, ani nawet zbawienia ludzi. Ma na ceu uzyskanie sławy na gruncie taniego antyklerykalizmu.

2 min czytania
Dziś premiera ,,Kleru''. Ale do kina iść nie ma sensu
Dziś premiera ,,Kleru''. Ale do kina iść nie ma sensu

Dziś premiera filmu ,,Kler'' Wojciecha Smarzowskiego. Rozsądni ludzie tym dziełem niewątpliwie wzgardzą; niestety, film nie ma na celu ani dobra Kościoła, ani nawet zbawienia ludzi. Ma na ceu uzyskanie sławy na gruncie taniego antyklerykalizmu. 


Zresztą o swoich motywacjach opowiada sam Smarzowski w rozmowie z ,,Gazetą Wyborczą''. Wystarczy tego posłuchać aby wiedzieć, że oglądanie ,,Kleru'' nie ma większego sensu!

,,Jestem ateistą, wpatrzonym trochę w kosmos, w naukę, w naturę, ale niewierzącym'' - deklaruje najpierw Smarzowski.

I dodaje, jakie jest jego stanowisko:

,,Kościół pierze mózgi dzieciom i wychowuje ich w przesądach''.

Tak, tak. Smarzowski ,,odkrył'' to ,,pranie mózgów'', gdy jego dzieci poszły do szkoły na lekcje religii. No i postanowił z tym wielkim praniem mózgów walczyć.

Oczywiście, dodajmy, gdyby jego zamiar się ziścił, efekty byłyby naprawdę znakomite. Oto  zamiast wiary katolickiej w narodzie polskim rozprzestrzeniła by się ,,wiara demokratyczna'', co się wykłada:

- że kobieta może być mężczyzną i vice versa;

- że muzułmanie wcale nie chcą narzucać szariatu;

- że zabijanie nienarodzonych dzieci oraz ludzi starych i chorych to rzecz moralna;

- że rozwody, antykoncepcja i wyuzdanie seksualne dają szczęście...

I wiele innych ,,demokratycznych'' dogmatów. Prawda, że to wspaniały świat? Obserwujemy go właśnie w umierających państewkach zachodnioeuropejskich. Nic, tylko zwalczać Kościół i w Polsce i dołączać do tego wybitnego grona... samobójców.

No, ale do Smarzowskiego wracając. Otóż ciekawe jest, skąd ów ateista wpatrzony w kosmos i naukę zasięgnął wiedzy o Kościele. Jak powiada enigmatycznie, ,,miał konsultantów''.

I stąd już wiedział: film trzeba zrobić o trzech żądach, pieniądza, władzy i seksu.

Oczywiście: trudno byłoby zrobić film o modlitwie, Bogu i wierze. Dla ,,ateistów wpatrzonych w kosmos i naukę'' te bowiem nie istnieją; są to ludzie, którzy żywot człowieka odzierają z fundamentalnych wymiarów, być może kierując się jakimś defektem. 

Wiele to jednak o niczym nie mówi: bo, panowie i panie ateiści, oprócz wymienionych trzech żądz są jeszcze inne rzeczy w ludzkim życiu. Naprawdę!

Co najciekawsze, w całym długim wywiadzie dla ,,Wyborczej'' w ogóle nie ma mowy o homoseksualizmie. No, raz jeden Smarzowski wygłasza typową ateistyczną ,,mądrość'':

,,Księża potępiają homoseksualizm, a mają w swoich szeregach sporą rzeszę gejów''.

Ale jak zwykle - słyszymy o ,,pedofili'' i ,,pedofilii'' i jeszcze o ,,pedofilii''. Tymczasem gdyby ktokolwiek zechciał zachować podstawową uczciwość intelektualną, to mówiłby wprost: o homoseksualizmie! Bo nie jest przypadkiem, że ofiarą rzekomych ,,pedofliów'' padają w 80 proc. chłopcy - i to często już dorastający.

Mówiąc krótko: hucpa dla plebsu, która ma rozbudzić i pogłębić antyklerykalne nastroje.

Że dał na to PISF choćby złotówkę, jest skandalem wprost niewyobrażalnym. 

Trzeba powiedzieć wyraźnie, co się o tym myśli - i do kina po prostu nie iść. 

bb/wyborcza, fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej