Ponad 30 lat temu, gdy pracował w salonie w pobliżu Watykanu, regularnie strzygł włosy polskiemu kapłanowi Karolowi Wojtyle, nie wiedząc zupełnie, z kim ma do czynienia. - Powiedział mi, że jest biskupem Krakowa, ale dla mnie oni wszyscy byli po prostu księżmi. Do wszystkich zwracałem się per "padre" - opowiada fryzjer.
Ojciec Karol – jak twierdzi Giovanni Vecchio – wzbudził jego sympatię, bo miał obcy akcent, a Vecchio sam w latach 70. pracował za granicą. - Poznałem po akcencie, że był obcokrajowcem. Powiedziałem do niego: "Widzę, że ojciec też jest gastarbeiterem!". Rozmawialiśmy po włosku i po niemiecku o mojej żonie i dzieciach – opowiada i dodaje, że "od razu rozpoznał dobroć w jego oczach".
Kiedy znalazł się w szpitalu, zobaczył te same oczy na zdjęciu przy wejściu na oddział. Twierdzi, że właśnie wtedy został uzdrowiony. - Nasze oczy się spotkały – opowiada Vecchio, który od razu rozpoznał na fotografii swojego starego klienta. Trafił do szpitala na operację przepukliny, zobaczył na ścianie starą fotografię. Jest przekonany, że to, że chwilę później ból zniknął a lekarz oznajmił mu, że przepuklina została cudownie uleczona, zawdzięcza Papieżowi.
Vecchio opowiedział o swoim uzdrowieniu watykańskiej Kongregacji ds. Świętych. Także włoskie media chętnie przytaczają jego wspomnienia, zainteresował się nimi nawet brytyjski "Times". Vecchio opowiada bowiem, że nie miał pojęcia kim był "polski prałat", bo całe życie był komunistą i mało go to interesowało.
Choć Papież, który walczył z komunizmem i komuniści próbowali go zabić – jak twierdzi - zmienił jego życie, to przyznaje, że sam do dziś w portfelu nosi swoją legitymację członka partii komunistycznej. - Nie myślę, żeby była wielka różnica między Kościołem katolickim i ideami komunistycznymi – kwituje.
AJ/Timesonline.co.uk



Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.