- Raport MAK-u jest dokumentem przyjętym i ogłoszonym, i trudno sobie wyobrazić, aby został przez Rosjan zmodyfikowany, o jakieś elementy uzupełniony. Co Rosjanie chcieli w nim zamieścić - zamieścili, a jeśli uznali,że coś się w raporcie nie może znaleźć, bo kładłoby się na nich cieniem - nie umieścili. I nie umieszczą - mówi portalowi Fronda.pl poseł Artur Górski (PiS).
W ten sposób poseł Prawa i Sprawiedliwości komentuje informację, podaną przez Informacyjną Agencję Radiową, według której polski rząd planuje przygotowanie, wspólnie ze stroną rosyjską, nowej wersji raportu MAK [pisaliśmy o tym tutaj - rzyp. red.)
- Dla nich od początku było jasne, że winni są piloci. Problem polega na tym, że raport obciąża także polski rząd. I to boli premiera Tuska, dlatego nasi ministrowie tak gwałtownie zareagowali na rosyjską niewdzięczność - dodaje Górski.
Zdaniem polityka raport jest "jednostronny" i ma "silnie antypolską wymowę". - Nie mógł być dobrze przyjęty przez Polaków i teraz premier stara się to złe wrażenie zamazać przez swoje propozycje. Ale prawda jest taka, że nowe światło w sprawie mogłaby dać tylko naprawdę międzynarodowa komisja, z niezależnymi ekspertami, która otrzymałaby dostęp do wszystkich dokumentów. Bez tych dokumentów wszystkie propozycje premiera i każde działanie rządu w sprawie katastrofy smoleńskiej będzie miało wymiar jedynie propagandowej zagrywki, obliczonej na polską opinię publiczną - twierdzi Górski.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.