- Prawdziwym ciemnogrodem nie są w Polsce katolicy, lecz te środowiska lewicowe, które ignorują zagrożenia związane z niekontrolowanym rozwojem nauki - pisze Jarosław Gowin w "Newsweeku" i przypomina, że nawet lewicowy guru Jurgen Habermas jest przeciwny eksperymentom genetycznym.
Sztuczna prokreacja, wokół której skupiona jest dyskusja nad projektami ustaw bioetycznych, to tylko wierzchołek góry lodowej. Kontrowersje, nie tylko w środowiskach religijnych, budzi np. diagnostyka preimplantacyjna i związana z nią selekcja embrionów. Gowin przytacza poglądy Jurga Habermasa, guru niemieckiej lewicy, który uznaje manipulacje genetyczne na embrionach za sprzeczne z zasadami wolności i równości ludzi.
Realne zagrożenie stanowi także inżynieria genetyczna. "Na razie manipulacje genetyczne z powodzeniem stosuje się w rolnictwie. Następny w kolejce jest człowiek" – pisze Jarosław Gowin. Wskazując na negatywne skutki biomedycyny powołuje się na poglądyżydowskiego filozofa, Hansa Jonasa: "Przekraczanie przez człowieka granic własnej natury upodabnia go do umazanego krwią ofiary bożka" - dodaje polityk PO.
Gowin swój tekst kończy apelem do czytelnika: "Jest tylko jedna instancja uprawniona do podejmowania decyzji dotyczących celów i zakresu dopuszczalnych badań. Instancją tą jest naród - demokratyczna wspólnota obywateli. To Ty, Czytelniku, masz podjąć decyzje za pośrednictwem wyłonionych w wyborach przedstawicieli. Dlatego praca nad ustawą bioetyczną, którą rozpoczyna właśnie Sejm, będzie polskim wkładem w światową debatę. Zależy od niej nie tylko przyszłość cywilizacji, lecz także kształt lub wręcz dalsze istnienie człowieczeństwa" - kończy Gowin.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.