Wiadomości

Gross grozi ks. Isakowiczowi-Zaleskiemu…. Piekłem!

TVP 1 ukrywało przed Janem Tomaszem Grossem, że do programu o jego książce zaproszony został także ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski. A robiło to tak skutecznie, że ukrywany spędził dobre pół godziny w ciemnych pomieszczeniach, by nikt go nie zobaczył. Kolejną absurdalną sytuację w TVP1 opisuje ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski.

2 min czytania
Gross grozi ks. Isakowiczowi-Zaleskiemu…. Piekłem!
Gross grozi ks. Isakowiczowi-Zaleskiemu…. Piekłem!

TVP 1 ukrywało przed Janem Tomaszem Grossem, że do programu o jego książce zaproszony został także ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski. A robiło to tak skutecznie, że ukrywany spędził dobre pół godziny w ciemnych pomieszczeniach, by nikt go nie zobaczył. Kolejną absurdalną sytuację w TVP1 opisuje ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski.

"Program miał się odbyć "na żywo" o godz. 22.35 w holu nowego gmachu przy ul. Woronicza 17 w Warszawie. Przyjechałem samochodem z Radwanowic godzinę wcześniej, ale zamiast być posadzonym wraz z innymi na widowni zostałem natychmiast odprowadzony długim korytarzem na pierwsze piętro do innego budynku. Po pudrowaniu  pozostawiono mnie samego w tamtejszej kawiarni przy malinowej herbatce. Tam siedziałem trzy kwadranse” – opisuje swoje telewizyjne przygody duchowny.

„Później jedna z osób z obsługi zadzwoniła do mnie na komórkę, prosząc, abym nie wychodził z kawiarni, gdyż Grossowie nie wiedzą, że zostałem zaproszony do programu. Następnie przyszła do mnie inna osoby twierdząc, że jak Grossowie zobaczą mnie za wcześnie, to nie wejdą do studia” – uzupełnia.

„Gdy program już się zaczął sprowadzono mnie do holu, ale nie głównymi schodami tylko schodami awaryjnymi. Następnie przez kolejny kwadrans trzymano mnie w zupełnie ciemnym pomieszczeniu. Tutaj bez jakiejkowiek zapalonej żarówki młoda panienka po raz kolejny mnie wyprudowała. Z daleka widziałem hol, ale nic nie słyszałem co w nim mówiono” – stwierdza. „Po chwili prowadzono mnie bocznym wejściem przed kamery i posadzono przy byłym ambasadorze Izraela w Polsce, Szymonie Weissie. Dopuszczony w końcu do głosu poowiedziałem o tym jak ze mną postąpiono. Co do książki, to nazwałem ją "gniotem intelektualnym". Nazwałem też kłamstwami oskarżenia pod adresem Kościoła katolickiego i kardynała Adama Sapiehy z Krakowa. Szybko odebrano mi głos, ale dobre i tyle”.

Ale najlepsze zostawia na koniec. „Z Grossem spotkałem się jednak, gdy poszedłem do charakteryzatorni, aby zmyć puder z twarzy. Zapytałem go, czemu się on tak mnie boi. Zamiast odpowiedzi usłyszałem wyzwiska, a następnie Gross krzyczał za mną na korytarzu, że - uwaga! - pójdę do piekła. Chyba trzy razy tak krzyknął” – opisuje ks. Isakowicz-Zaleski. I komentuje to krótko:. „No cóż, biedny mały człowieczek, który chyba naprawdę uwierzył, że jest "autorytetem moralnym".

TPT/isakowicz.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej