- Pisząc o mnie napisałeś sporo o sobie. Radykalnie nie zgadzam się z linią, jaką zaproponowałeś Newsweekowi, nie jest ona też – jak sugerujesz – jedyną możliwą i słuszną, bo tylko tak można myśleć w oświeconym państwie. Można. I można mieć argumenty - napisał do Tomasza Lisa Szymon Hołownia. Zdaniem publicysty, w tekście okładkowym o celibacie księży "nie było żadnych argumentów, parę plotek, kilka anonimów i niesprawdzonych badań".

Hołownia podkreśla, że spór toczy się o to, czy są dowody, dane, które przemawiają za tym, że świat opisywany w tygodniku Lisa, jest "jedynym jaki znamy". Jego zdaniem nie jest, co wykazał na swoim blogu, wskazując, że tekst z "Newsweeka" o hipokryzji księży "kompletnie nie trzyma się kupy". - Wykaż, że się trzyma - rzuca rękawicę Lisowi. - To, że toczysz jakąś ideologiczną wojnę – rozumiem, ale wojna też ma swoje prawa. Respektujmy je - apeluje na swoim blogu na portalu Natemat.pl Szymon Hołownia.
Hołownia podkreśla też, że odreagowywanie Lisa i chamskie epitety, jakie kieruje pod jego adresem niczego nie zmienią, ani nie posuną spraw do przodu. - Nie podejmę rękawicy i nie stanę z Tobą do tej konkurencji, mogę (a ostatnio – chcę) krytykować Twoje poglądy, ale zawsze będę to robił z szacunkiem dla Ciebie - konstatuje publicysta.
eMBe/Natemat.pl
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.