W kościele św. Antoniego w Sokółce (podlaskie) odbyły się uroczystości, podczas których pokazano sławną hostię. Trzy lata temu w trakcie rozpuszczania w wodzie komunikantu, który upadł księdzu, znaleziono na nim ciemną plamkę. Dwie komisje stwierdziły, że to fragment tkanki mięśnia sercowego. Uroczystością przewodniczy metropolita białostocki Edward Ozorowski.

Kiedy 12 października 2008 roku ksiądz udzielał komunii podczas mszy, wypadł mu jeden z komunikantów. Zgodnie z nakazem prawa liturgicznego w takich przypadkach ksiądz podniósł go i schował do specjalnego naczynia z wodą, aby go rozpuścić, a później do sejfu. Po kilku dniach siostra zakonna, która wyjęła komunikant z sejfu, zobaczyła, że nie rozpuścił się do końca. To co zostało, miało około centymetra długości i było koloru czerwonego. Nierozpuszczony fragment przebadały dwie komisje, które uznały, że to fragment tkanki mięśnia sercowego. W ich raportach napisano, że ze wszystkich znanych człowiekowi tkanek, to właśnie tę tkankę najbardziej przypomina badany fragment.
Specjalna komisja kościelna uznała, że w tym przypadku doszło do "zdarzeń eucharystycznych, w których nie uczestniczyły osoby trzecie". To stwierdzenie otworzyło drogę do dalszych badań. Sprawa trafiła do stolicy apostolskiej i tam jest wciąż badana.W niedzielę hostia po raz pierwszy będzie zaprezentowana wiernym podczas przeniesienia go z kaplicy, gdzie obecnie przebywa, na specjalnie przygotowany ołtarz polowy. Zasuszone już włókna zostały wycięte z płótna, na którym kawałek pozostały po rozpuszczaniu wysychał i umieszczone w specjalnym relikwiarzu.
Ł.A/TVN24.pl
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.