Wiadomości

Im rzeczywiście nie jest wszystko jedno, czyli pornograficzne zainteresowania „GW”

„Gazeta Wyborcza” uznała to zaś za skandal warty wielkiego tekstu, w których (pan, którego nazwiska wymieniać nie mam zamiaru, bo też nie zamierzam promować aktorów porno) użala się, że zawieszono go w partii, i to tylko za występowanie w filmach pornograficznych. Z dokumentów partyjnych wynika zresztą, że tak było w rzeczywistości. „Podejmuje aktywność obyczajową, do której istnieje powszechny dostęp w internecie, a która, mimo liberalnego profilu światopoglądowego partii (...), mogłaby być przez określone grona czy osoby użyta w sposób szkodliwy dla żywotnych interesów partii” - napisano.

2 min czytania
Im rzeczywiście nie jest wszystko jedno, czyli pornograficzne zainteresowania „GW”
Im rzeczywiście nie jest wszystko jedno, czyli pornograficzne zainteresowania „GW”

„Gazeta Wyborcza” uznała to zaś za skandal warty wielkiego tekstu, w których (pan, którego nazwiska wymieniać nie mam zamiaru, bo też nie zamierzam promować aktorów porno) użala się, że zawieszono go w partii, i to tylko za występowanie w filmach pornograficznych. Z dokumentów partyjnych wynika zresztą, że tak było w rzeczywistości. „Podejmuje aktywność obyczajową, do której istnieje powszechny dostęp w internecie, a która, mimo liberalnego profilu światopoglądowego partii (...), mogłaby być przez określone grona czy osoby użyta w sposób szkodliwy dla żywotnych interesów partii” - napisano.

 

A „GW” tak bardzo zbulwersowała się tym uzasadnieniem, że aż ruszyła w poszukiwania przyczyn, dla których aktora porno zawieszono. Palikociarzom zaś zabrakło cojones, by otwarcie przyznać się do tego, że bycie aktorem porno (i to w sumie bez większej różnicy homo czy hetero) specjalnym argumentem za działalnością w polityce nie jest, a do tego – nie tylko w Krakowie – jest jednak dość obciachowe. Zamiast więc uczciwie wyznać, że mają skrupuły moralne i estetyczne, opowiadają farmazony o tym, że nie wiedzą, jakie są powody, że poszło o krytykę itp. Dziennikarze „GW” jednak nie odpuszczają i stwierdzają, że „Palikot wyrzuca geja z partii. Bo jest zbyt liberalny”.

 

Z czego wynika, że jak ktoś uznaje, że granie w gejowskich filmach pornograficznych (w hetero dokładnie tak samo) jest jednak działalnością dość obciachową (nie mówiąc już o tym, że dość szkodliwą dla zdrowia, o moralności nie wspominając), to już jest konserwatystą. I pewnie zacofańcem. Witamy krakowski Ruch Palikota w klubie. A „GW” gratulujemy zainteresowań i bohaterów.

 

TPT/Wyborcza.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej