Lech Wałęsa, Anna Walentynowicz i Andrzej Gwiazda obok siebie. Czy to jeszcze możliwe? Stoją ramię w ramię na kalendarzu na rok 2010 przygotowanym przez IPN. Gwiazda wspomina, że 30 lat temu gdy powstawała Solidarności właśnie tak było. Wałęsa pamięta to nieco inaczej.
Bohaterami kolejnych kart kalendarza są ludzie szczególnie zasłużeni dla przetrwania Polaków, jako narodu, w PRL, m. in. Rotmistrz Witold Pilecki, Zbigniew Herbert, czy ks. Jerzy Popiełuszko. Jednak z miesiącem sierpniem, nikt tak bardzo się nie kojarzy, jak trio Anna Walentynowicz, Lech Wałęsa i Andrzej Gwiazda. I właśnie oni, z byłym prezydentem na czele, patrzą na nas z kart kalendarza.
Portal Fronda.pl zapytał, co o takim połączeniu myślą sami bohaterowie tamtego okresu. Andrzej Gwiazda nie widzi żadnego problemu. - W sierpniu tak było. Ania była członkiem prezydium Komitetu Strajkowego, Wałęsa przewodniczącym MKS-u [Międzywydziałowy Komitet Strajkowy przyp. red.'/>, później Komisji Krajowej a ja wiceprzewodniczącym - powiedział w rozmowie z nami. - Ania była najpopularniejsza. Natomiast formalnie jaką rolę pełnił Wałęsa okazało się dopiero po 20 latach – dodał Andrzej Gwiazda.
Z jego słowami nie zgadza się prezydent Lech Wałęsa. On historię pamięta inaczej. - Do Andrzeja Gwiazdy mogę powiedzieć tylko tyle, że mam nadzieję, że za 20 lat zmądrzeje i zauważy prawdę. A Walentynowicz nie była w "Solidarności". Była na początku, ale później ją wyrzucono, bo potrafi tylko rozrabiać - mówi portalowi Fronda.pl. Nie chce jednak sprecyzować na czym to "rozrabiactwo" polegało. Nie pamięta, bo "był wtedy zajęty".
Kalendarz przygotował krakowski oddział IPN-u. Poszczególne miesiące ilustrują fotografie z lat 1980 i 1981, przedstawiające opozycyjne demonstracje. Czas od lata 1980 roku - narodzin Solidarności - po wprowadzenie przez komunistów stanu wojennego 13 grudnia 1981 roku - czyli próby jej zdławienia - był jednym z najpiękniejszych momentów w najnowszej historii. Polacy wstali z kolan i upomnieli się o fundamentalne prawa: wolność, prawdę, godność - napisał we wprowadzeniu do kalendarza jego autor, historyk Jarosław Szarek.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.