Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.
Janio
11.01.2021, 07:42
Najpierw wiara i miłość a potem religijność, rytuały. To drugie wynika z tych pierwszych. Jeśli opuściłeś to pierwsze to daruj sobie to drugie, bo błądzisz. Jeśli Bóg potępia aborcję, to znaczy że dał godność człowiekowi i jest on nim od chwili poczęcia. Niemożność udzielenia chrztu dziecku z tego powodu że z woli Bożej umarło przed nim, nakazuje nam nawet wierzyć że dziecko to zostało w inny duchowy sposób już ochrzczone i przeznaczone do życia w chwale Boga. Wiara w nieskończoną miłość Boga i to że stworzył człowieka na swoje podobieństwo oraz nie stworzył niczego w nienawiści, każe przyjąć ufność że te dzieci są pod opieką Boga, gdyż nie stwarza Bóg stworzenia aby przekazać je do piekła bez uprzedniego wolnego wyboru człowieka który dokonuje tego przez wiarę, miłość , uczynki. A co najważniejsze a o tym zapominamy Krew i mękę Jezusa Chrystusa, Syna Bożego a nie nasze zasługi które nas zbawić nie mogą a jedynie zadośćuczynić za zło które stało się naszym udziałem. Przepraszam za lekko filozoficzny ton. Najpierw wiara i miłość. Potem cała reszta która ma wtedy sens. Pozdrawiam, wszystkiego dobrego Wam!
Józef
11.01.2021, 06:20
Kościół katolicki od samego początku oddalał się od Biblijnej Prawdy, a tym samym od Jezusa. Stworzył nikolaickie podziały na duchowieństwo i lud, a uwiązując ludzi od urodzenia do swojej organizacji poprzez pokropienie na podstawie wiary odziedziczonej, oszukał ich, że ta cudza wiara wystarczy. Lecz Jezus mówi inaczej: "Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony." Mar.16:16 "Uwierzy", to znaczy dokona osobistego wyboru. Niemowlę nie dokonuje wyboru, a więc chrzest nie ma podstaw. Poza tym stosowana w KK forma przez pokropienie jest zupełnie nie biblijna. Chrzest to zanurzenie. Ponad to wszystko, tam, gdzie niema świadomości grzechu, nie ma też odpowiedzialności. Każde niemowlę należy do Boga i wszystkich nas dorosłych wyprzedza w drodze do Bożego Królestwa.
Paweł
10.01.2021, 20:02
Zaskakująco wygląda, że tak: " chrztu może udzielić każda osoba świecka mająca właściwą intencję. Należy wówczas polać głowę dziecka (lub osoby dorosłej) wodą i wypowiedzieć formułę chrzcielną: "/Imię/, ja ciebie chrzczę w imię Ojca, i Syna i Ducha Świętego". " https://dekanatniedobczyce.my.wiara.pl/temat/2018/03/07/Chrzest-sw-udzielany-w-sytuacji-zagrozenia-zycia Choć może to również dobre pytanie do ojca Jacka
Andrzej
10.01.2021, 12:34
w III wieku 60 biskupów ustaliło reguły nieznane w piśmie i każą wierzyć, że to prawda objawiona. Jezus był ochrzczony nieco później niż 8 dnia życia, miał bodaj 30 lat. Wszyscy przed Janem i on sam nie byli chrzczeni. A Noe, Mojżesz. Potępieni jak nic.
To
09.01.2021, 11:55
wiemy na pewno a tamtego nie wiemy a wszystko to wymyślił człowiek dla człowieka żeby mieć nad nim władzę, niestety. Wymyślili to ci którzy myśleli dla tych którzy umysłu nie używali.
Jakub
08.01.2021, 18:29
Każdy, to znaczy również poganin?
Anonim
08.01.2021, 15:04
Ile razy?
Roman
08.01.2021, 07:31
Anonim To się nazywa zmartwychwstanie!!!!
Anonim
08.01.2021, 01:48
Nie. Chrzest jest jeden. Nie chrzci się ponownie. Można tylko dopełnić uroczystej ceremonii. A ochrzcić, w uzasadnionych przypadkach, może każdy. Nie tylko rodzice.
Anonim
07.01.2021, 23:48
Ezechielku, znamy się nie od dziś. Oboje dobrze wiemy, że chodzi o twoje pieprzenie o reinkarnacji.
Jakub
07.01.2021, 23:32
Słyszałem od osób starszych, że były uczone na religii w KRK jako b. młode dzieci, że jeśli dziecko nowonarodzone nie domaga a jest pewien kłopot z chrztem, to rodzic może sam ochrzcić swoje dziecko i będzie to chrzest ważny. Gdy dziecko przeżyje a okoliczności pozwolą to należy jak najszybciej ponownie ochrzcić dziecko już przez kapłana w kościele. Czy po SW II to również obowiązuje?
Roman
07.01.2021, 21:51
Anonim To są pierdoły? Ps 139.13 mówi: "Ty bowiem utworzyłeś moje nerki, Ty utkałeś mnie w łonie mej matki. Dziękuję Ci, że stworzyłeś mnie tak cudownie, godne podziwu są Twoje dzieła. I dobrze znasz moją duszę (dop. skąd zna?), nie tajna Ci moja istota, kiedy w ukryciu powstawałem, utkany w głębi ziemi". UTKANY W GŁĘBI ZIEMI. W piekle byliśmy utkani n zasadzie "oko za oko." No i przyszliśmy na ten nasz świat jak Chrystus przez łono kobiety (dop. Chrystus przyszedł z nieba) z ułożoną drogą życia, łącznie z jak mówi Ps 139.16: "dni określone zostały, chociaż żaden z nich jeszcze nie nastał."
Roman
07.01.2021, 21:49
Anonim Dlaczego pierdoły? Biblia to pierdoły?
gogogo
07.01.2021, 20:53
Jak byś dobrze uczyła się katechizmu i czytała uważniej Pismo św., to byś wiedziała, że chrzest Janowy nie był sakramentem, tylko znakiem nawrócenia. Chrzwest sakramentalny jest związany ze śmiercią i zmartwychwstaniem Chrystusa. Te wszystkie ludzkie brudy świata (moje i twoje też), które symbolizuje obmycie w Jordanuie, Chrystus wziął na siebie.
Marian
07.01.2021, 18:52
A ja myślałem że przerabia się je na szczepionki.
Anonim
07.01.2021, 17:06
Oj Iza kiedy ty zmądrzejesz kobieto?
Anonim
07.01.2021, 16:56
Z tym zastraszaniem to wy Janku macie jakiś problem ,bo nas nikt nie zastrasza.
Anonim
07.01.2021, 16:50
Ezechiel, Ezechiel. Kiedy ci te pierdoły wywietrzeją?
Anonim
07.01.2021, 16:50
Maryja była bez grzechu poczęta i nie potrzebowała chrztu.
Anonim
07.01.2021, 16:48
Klupnij się Ezechiel.
R
07.01.2021, 16:45
Jarek Masz rację, bo Bóg już nas pokropił wodą niż znaleźliśmy się na naszej ziemi, ale jednak chrzest jest to takie potwierdzenie, taka gwarancja, takie zapewnienie, że grzechy życia poprzedniego zostały odpuszczone.
Roman
07.01.2021, 16:39
Jednak jest napisane: "Przyjmijcie chrzest na odpuszczenie grzechów waszych." Nie patrz więc na kogoś.
Roman
07.01.2021, 16:37
rebeliant Ty płakałeś i błagałeś Boga aby wyrwać się z piekła, a teraz mówisz, że byś się Bogu nie dał wyciągnąć. Co za hipokryzja!!!!
Roman
07.01.2021, 16:31
Protestant Chrzest nie gładzi grzechy sprzed jego przyjęcia, a gładzi grzechy życia poprzedniego!
Roman
07.01.2021, 16:13
Jacek Salij OP Ps 139.13 mówi: "Ty bowiem utworzyłeś moje nerki, Ty utkałeś mnie w łonie mej matki. Dziękuję Ci, że stworzyłeś mnie tak cudownie, godne podziwu są Twoje dzieła. I dobrze znasz moją duszę (dop. skąd zna?), nie tajna Ci moja istota, kiedy w ukryciu powstawałem, utkany w głębi ziemi". UTKANY W GŁĘBI ZIEMI. W piekle byliśmy utkani n zasadzie "oko za oko." No i przyszliśmy na ten nasz świat jak Chrystus przez łono kobiety (dop. Chrystus przyszedł z nieba) z ułożoną drogą życia, łącznie z jak mówi Ps 139.16: "dni określone zostały, chociaż żaden z nich jeszcze nie nastał."
Roman
07.01.2021, 15:52
Iza! Tak mówi Ps 139.13: "Ty bowiem utworzyłeś moje nerki, Ty utkałeś mnie w łonie mej matki. Dziękuję Ci, że stworzyłeś mnie tak cudownie, godne podziwu są Twoje dzieła. I dobrze znasz moją duszę, nie tajna Ci moja istota, kiedy w ukryciu powstawałem, utkany w głębi ziemi. UTKANY W GŁĘBI ZIEMI. " No i ten utkany człowiek w piekle na zasadzie "oko za oko", przychodzi na świat przez łono kobiety z ułożoną drogą życia i jak mówi Ps 139.16: "dni określone zostały, chociaż żaden z nich jeszcze nie nastał." Rozumiesz?
olo
07.01.2021, 15:32
zapomniałeś że po śmierci będzie jeszcze szatan który będzie ci prokuratorem i będzie oskarżał cię z grzechów ,jakbyś nie wiedział to wierzący rodzice mają obowiązek chrzcić swoje dzieci bo odpowiadają przed Bogiem za ich życie i wychowanie, a tak się składa że jakiekolwiek zaniedbanie rodziców względem dzieci jest grzechem obciążajacym rodziców
Tak działa
07.01.2021, 15:30
Wyższa Szkoła robienia ludziom wody z mózgu ojca Maślaczka.
Iza
07.01.2021, 15:21
Romanie, uderzyłeś się w głowę, czy upiłeś. Człowieku, wytrzeźwiej.
Jacek Salij OP:
07.01.2021, 15:04
O losie dzieci zmarłych bez chrztu
Znajomym umarło dwumiesięczne dziecko. Nastąpiło to niespodzianie, kiedy nie było jeszcze ochrzczone, co spowodowało u nich duże poczucie winy. Pod wpływem ich nieszczęścia, chodzą mi po głowie myśli następujące: czy to możliwe, żeby zbawienie dziecka zależało od czegoś, na co ono nie ma wpływu? Przecież małe dziecko nie ma tu nic do powiedzenia. To od jego rodziców zależy, czy zechcą je zanieść do chrztu.
A ponieważ również wątpliwości chodzą parami, to od razu przyszła mi wątpliwość następna: przecież małe dziecko nie zostało jeszcze wprowadzone w świat wartości wyższych, nie ma też jeszcze żadnego pojęcia na temat Boga. Czy wobec tego, jeśli umrze, w ogóle będzie zdolne do życia wiecznego? Przecież śmieszne byłoby wyobrażać sobie, że aniołowie wychowują takie dzieci, dopóki nie osiągną dojrzałej ludzkiej świadomości.
Toteż, o ile mi wiadomo, nikt w Kościele czegoś takiego sobie nie wyobrażał. Myślę, że Pański problem (jeśli nie mam racji, to chwała Bogu) bierze się z ukrytego założenia, że w pełni człowiekiem jest się dopiero wówczas, kiedy się osiągnie ewidentnie ludzką świadomość.
Otóż to błąkające się gdzieś po zakamarkach współczesnej mentalności założenie wydobył i propaguje australijski filozof, Peter Singer, autor wyjątkowo niegodziwych i nieludzkich poglądów na temat człowieka. Zdaniem Singera, małe dzieci (a już zwłaszcza w okresie płodowym) to dopiero kandydaci na ludzi, toteż aborcja powinna być bez ograniczeń dozwolona. Co więcej, człowiek może przestać być osobą, na przykład wskutek demencji czy innego rodzaju nieodwracalnych zaburzeń świadomości — a przestając nią być, traci prawo do życia. Singer z całą otwartością głosi, że osobą i podmiotem prawa do życia jest zdrowy szympans, natomiast nie jest nią i zasługuje na eutanazję sklerotyk oraz człowiek głęboko upośledzony umysłowo.
Protestant
07.01.2021, 14:35
Na terenie południowych Niemiec i w Szwajcarii znaleziono tez inny sposób. Został on archeologicznie udokumentowany wykopaliskami w Oberburen, a wiemy też o takich praktykach w Bawarii- Ursberg. Tam w kościołach dokonywano tzw. „cudownego chrztu”. Matki czy ojcowie przynosili mianowicie swoje zmarłe dzieci do tych miejsc kultu. Tam składano je przed obrazem Marki Boskiej (Oberburen) czy Chrystusa Ukrzyżowanego (Ursberg) i kładziono im na usta piórka. Jakiekolwiek drgnienie piórka (zawsze coś było przy gęsto rozstawionych zapalonych świecach) traktowano jako chwilowe ożywienie dziecka co pozwalało je szybko ochrzcić. Czynili to dyżurujący księża.
Dzieci po takim chrzcie chowano koło kościoła (znaleziono te pochówki) lub zabierano do rodzinnych miejscowości gdzie dokonywano pochówku – już w poświeconej ziemi.
Fenomenem jest też- nie do końca wyjaśnione - zjawisko pochówków dzieci w glinianych codziennych garnkach. Nawet używanych – czego dowodzi częste zakopcenie tych garnków. Występowało to zjawisko na terenie Niemiec Polski i Słowacji. Może też Węgier – ale tamte odkrycia nie są w pełni zweryfikowane. Nikt nie wie skąd ten zwyczaj i co miał oznaczać. A stwierdzono takie pochówki jeszcze z XVIII i XIX wieku. Nie znane jest nam jakikolwiek ustny czy pisany przekaz o tym zwyczaju. Jest znany tylko z wykopalisk. Ten powyższy skrót informacji o działaniach ludzi w przypadku gdy dotknęło ich nieszczęście straty dziecka pokazuje jak buntowano się przed przekonaniem o potępieniu tych dzieci.”
Protestant
07.01.2021, 14:34
Niektóre parafie wytyczały w kącie cmentarza miejsce na pochówek tych dzieci – traktując ten teren jednak jako teren niepoświęcony.
Inni rodzice dawali sobie radę samodzielnie.
Dzieci chowane były na granicy cmentarza i pola. Spotyka się nawet wykute w fundamencie muru cmentarnego wgłębienia w których lokowano ciałka tych dzieci. Wierzono, ze tam jeszcze promieniuje sacrum poświęconej ziemi.
Chowano dzieci pod krzyżami czy kapliczkami przydrożnymi.
Osobna kategoria miejsc są miejsca związane z pragnieniem zapewnienia tym dzieciom jakieś minimalnej opieki czy ochrony. Chowano je pod okapem domu rodzinnego, pod podłogą domu, pod progiem domu czy inne tego typu miejsca.
Wzruszający sposób znaleziono w Szwajcarii. Tam chowano dzieci pod okapem kościoła. Wierzono po prostu, ze woda deszczowa spadająca na dach kościoła ulega poświęceniu i spada na ziemię już jako poświęcona. Dziecko polewane taka wodą jest chronione przed złem i chrzczone tą deszczówką.
Protestant
07.01.2021, 14:33
Brak chrztu umierających dzieci stał się nagle problemem pierwszoplanowym. Dalej przytoczę opublikowane przed kilku laty na nieistniejącym już portalu informacje od użytkownika pod pseudonimem @Zbrozło:
„Bardzo długo obowiązywała zasada, że dzieci poronione i nieochrzczone (urodzone w terminie ale zmarłe po porodzie przed chrztem) nie są członkami Kościoła i nie przysługują im prawa chrześcijanina, w tym prawo do godnego pochówku. Obowiązywał zakaz chowania takich dzieci na terenie cmentarza. Pochowanie dziecka nieochrzczonego czy poronionego na terenie cmentarza a zatem w ziemi poświęconej, powodowało konieczność ponownego poświęcenia cmentarza, po wyrzuceniu poza jego teren wykopanych zwłok dziecka. Zatem z punktu widzenia doktryny dziecko poronione czy nieochrzczone nie było chrześcijaninem i pochowane mogło być tylko w polu czy w chlewie – jak stanowi jeden z znanych statutów. Tolerowane było, i nie wzbudzało oburzenia, wyrzucenie ciałka takiego dziecka na śmietnik czy do szamba.
(…) Jednak sprawa nie była taka prosta dla rodziców tych dzieci. Oni przecież je już w jakiś sposób kochali. Buntowali się przeciwko takiemu potraktowaniu ciał swoich dzieci. I znajdowali różne wyjścia z sytuacji.
Protestant
07.01.2021, 14:32
Zawsze szanowałem ks. J. Salija za osadzanie jego tekstów w biblijnym kontekście. Tym razem tego wyraźnie zabrakło. Gdyby ktokolwiek czytał Nowy Testament bez zastanawiania się, co później zrobiła z nim średniowieczna tradycja - to nie o los dzieci musiałby się kłopotać. "Zaprawdę, powiadam wam: Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego." (Mt. 18,3). Dziecko już jest jak dziecko - a co z apostołami, papieżami, kardynałami i biskupami? Czy oni mają szansę na zbawienie? Tak, jeśli staną się jak dzieci... Jezus nie mówi: "stańcie się jak ochrzczone dzieci" lecz "stańcie się jak dzieci". W kościele czasów apostolskich dzieci nie chrzczono. A później - chrzczono jedynie sporadycznie. Dopiero w czasach sporu Augustyna z Pelagiuszem, biskup Hippony wydobył ten argument przeciwko swemu oponentowi: "gdyby w dzieciach nie było winy, po cóż byłby ich chrzest?". Wtedy to pojawiła się Augustiańska doktryna grzechu pierworodnego. Ale to nie znaczy, że w tych czasach (przełom IV/V w.) chrzest dzieci był praktyką powszechną. Sam Augustyn, chociaż jego matką była chrześcijanka (znana jako św. Monika) - chrzest przyjął dopiero w wieku 33 lat, wraz ze swoim nastoletnim, nieślubnym synem. W tym czasie zdarzała się praktyka zupełnie przeciwna, np. cesarz Konstantyn Wielki zwlekał z chrztem niemal do śmierci. Jako nieochrzczony zwoływał Sobór Nicejski, wyznaczał i usuwał biskupów, okrutnie rozprawiał się z politycznymi oponentami - mając w zanadrzu chrzest, który wg katolickiej doktryny "gładzi wszystkie grzechy popełnione przed jego przyjęciem". Sakramentalny znak chrztu wyparł całkowicie to, co było istotą nauczania Chrystusa: nawrócenie i wiarę. Od końca IV w. powoływano na urzędników państwowych wyłącznie chrześcijan. Czy pytano ich o wiarę? Nie! O chrzest.
Ile godzin będziesz dzisiaj napierrdalał?
07.01.2021, 14:16
Siedziałeś do 3-4 rano, starcza bezsenność, poczucie, że jest się s k u r w y s y n em spać ci nie daje? A może "pracujesz" nad nowym - s k u w y s y ń s t w e m?
Roman
07.01.2021, 14:03
WCH Masz rację! Chrystus odkupił nas od śmierci, więc dlatego wszyscy tu na tej ziemi jesteśmy. Ale czy wniebowstąpimy, to najpierw trzeba się ochrzcić, aby mieć odpuszczone grzechy życia poprzedniego.
rebeliant
07.01.2021, 14:02
Taki c h u j !!! Ja bym z tego piekła nie dał się wyciągnąć nawet Duchowi przenajświętszemu. A co tam... kopałbym jeszcze głębiej, aby znaleźć wyjście z tego kołchozu - który ciągnie się od piekieł po "niebo". Ale to raczej nie kopać, a kuć w ścianie trzeba aby wyjść z pomiędzy uciskających.
Roman
07.01.2021, 13:59
Anonim Bardzo ważne jest ochrzcić dziecko, co mogą nawet zrobić rodzice, bo w przeciwnym razie powróci tam, skąd przyszło. A my wszyscy przyszliśmy z piekła!!!
rebeliant
07.01.2021, 13:57
Każdy kto autentycznie kocha wszelkie istoty to przynajmniej chce, aby były zdrowe, silne, samodzielne i w pełni władzy wobec tego co ich dotyczy (czyli wszechwładzy wobec tego co dotyczy danej istoty) - dzieje się z nią tylko to czego ona chce, a wszelkie relacje między istotami zachodzą tylko we wspólnym pełnym panowaniu opartym na porozumieniu.
Roman
07.01.2021, 13:56
Iza My wszyscy jak dziś żyjemy przyszliśmy z piekła!!! A chrzest odpuszcza grzechy życia poprzedniego na zasadzie zamiany obrzydliwości życia poprzedniego, na uciążliwości życia nowego. I ten chrzest jest takim jakby potwierdzeniem odpuszczenia grzechów, bo Bóg już nas przez urodzeniem pokropił czystą wodą. Jest to więc bardzo ważny sakrament.
rebeliant
07.01.2021, 13:46
A ja mam w ogóle inne plany niż te, które kreślą człowiekowi Bóg ze swym Diabłem - otóż to do czego powinien dążyć człowiek to wyjście z pomiędzy Boga a Diabła. Świadomość swojej godności nie pozwala być własnością/myszką eksperymentalną jakiejkolwiek istoty, choćby nie wiem jak manifestowała swoją "dobroć". Autentyczna wolność to nie wybór, bo wybór jest znamieniem niewoli. Bóg niejako potępił "nic o nas nic bez nas", a tym czasem z autentycznie wolną istotą nie dzieje się nic co nie byłoby zgodne z jej wolą. Zerwanie zakazanej cebuli było słuszne, ale nie było środkiem do wyswobodzenia się. Życie bowiem w "Bogu" jest życiem martwym, to bycie marionetką, a piekło jest postawione po to, aby człowiek nie podejmował prób wyjścia z tej roli. To nie jest miłość, nawet jeśli półbóg - który przygotował sobie narodziny, dobrał talentów oraz zdolności - przyszedł i rozwalił sobie głowę o stworzone przez siebie istoty jako gorsze od siebie. Oszust chce jeszcze wymazywać prawdę - zupełnie tak jak specjaliści od prania mózgu, aby pokrzywdzony cieszył się jak dureń ze znieczuloną świadomością. A godność istoty wymaga, aby nie ucinać prawdy na każdym etapie jego bytowania, a w konsekwencji pociągać do należytej odpowiedzialności choćby najmniejszego zadrapania.
Iza
07.01.2021, 13:31
Brednie, które służą straszeniu ludzi. Chrzest dzieci zapewnia kościołowi wiernych - rzekome 88% katolików.
Anonim
07.01.2021, 13:30
Serio? Komuś umiera dziecko i największym zmartwieniem jest, czy ksiądz je polał wodą za pięć stówek?
MaxFiend
07.01.2021, 13:14
Maryja też nie była ochrzczona a została wniebowziętą świętą.
chłopka
07.01.2021, 12:00
Te brednie KK ciągle mnie przerastają . A co z Jezusem gdy był niemowlęciem ? Przecież przyjął chrzest dopiero od Jana Chrzciciela jako dorosły już człowiek po słuchaniu jego nauk . A co z wszystkimi znanymi nam ze Starego Testamentu postaciami na których oparł się Katolicyzm ? Nie byli chrzczeni . A więc też będą przez Boga potępieni ? Byle katolicki księżyna zna zamysły Boga ? Uważa się za chodzącą boskość by dyrygować ludzkimi duszami i przeznaczać je po śmierci wedle własnego upodobania ? Co za durnota . A ludzie nadal wierzą w te ich brednie .
Anonim
07.01.2021, 10:00
Co tam chrzest, ważne, żeby kasa się zgadzała.
WCH
07.01.2021, 09:57
Jezus Chrystus przez swoją śmierć odkupił nas od śmierci wiecznej Ludzie przed Jego przyjściem nie byli chrzczeni. W wyznaniu naszej wiary mówimy "zstąpił do piekieł" a właściwie do otchłani, w której przebywały wszystkie dusze oczekujące zbawienia. Tym samym odkupieńcza śmierć Chrystusa stała się nadzieją wszystkich na życie wieczne w Trójcy Przenajświętszej. Śmierć Chrystusa nie może być bezowocna w przypadku dzieci (i innych osób) nieochrzczonych. Niezniszczalne znamię Chrztu Świętego po przez Ducha św. czyni nas w sposób bezpośredni dziećmi samego Boga i przywraca nam godność jaką miał człowiek u początku stworzenia.
Idą ciężkie dni…
07.01.2021, 09:50
a dzieci idą w niebyt.
Janek
07.01.2021, 09:28
Chrzest nie jest najważniejszy tylko wiara, dlatego chrzest powinny przyjmować osoby świadome świadome "Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony." A chrzczenie dzieci to kolejna metoda zastraszania ludzi którą stosuje kościół katolicki aby od małego wzbudzać w wiernych poczucie zagrożenie i winy.
WOJTEK
07.01.2021, 09:08
Idą do nieba.
Jan
07.01.2021, 09:05
A ile teraz czarni biznesmeni inkasują za sakrament chrztu?
antoni.s
07.01.2021, 08:57
Dobrze piszesz.
antoni.s
07.01.2021, 08:52
Jest tyle ważnych rzeczy do zrobienia, jeśli nie dla siebie to dla innych, można pomagać na milion sposobów, to czyni nas szlachetniejszymi, a ten tu, podpisany pod tymi pierdołami marnuje czas na, nie wiem nawet jak to nazwać, i jeszcze mu za to płacą!, jeszcze dobrze z tego żyje!, oczywiście nie można złodziejowi zabronić kraść, nie można też autorowi tego "artykułu" zabronić tak trwonić swojego czasu, dopóki nie odizoluje się kościoła od szkół i nauczania, w cudzysłowie oczywiście nauczania, takie kołtuńskie bajania będą miały wzięcie w mniej rozgarniętej, w swoim mniemaniu skrzywdzonej przez los warstwie społecznej.
JP
07.01.2021, 08:48
Brawo. Cóż z tego, że długi wywód. Sprawa jest b. trudna i tak szczegółowo trzeba wyjaśniać ludziom, którzy być może mają mniej miłości w sobie a więcej skrupulatności. 'Miłość mi wszystko wyjaśniła...." jak pisał Jan Paweł II. Podpisuję się pod każdym zdaniem O. Jacka Salija
Natalja Siwiec
07.01.2021, 08:45
Śmierć dziecka zawsze jest tragedią. Jedynym pozytywem jest ochronienie go przed brudnymi łapskami Kościoła.
Jarek
07.01.2021, 08:38
Czy duchowny nie może odpowiedzieć na pytanie w maks 3 zdaniach?
Przez dłuuugi czas chrzczono osoby dorosłe.
Chrzest niemowląt, to postanowienie KK.
Ale sugestia, że nieochrzczone dziecko nie będzie zbawione, to stawianie się wyżej Boga.
To Bóg zdecyduje kogo zbawi, a nie ksiądz.
Ludzie pogłębiajcie swoją wiedzę religijną sami, myślcie, i nie przyjmujcie bezkrytycznie każdych "mądrości" duchownych.
Duchownym zależy na tym aby ludzie żyli w nieustannym strachu, wówczas mają absolutną władzę nad nimi.
Po śmierci jest tylko: Bó i ja, nie ma księdza "adwokata", czy księdza "prokuratora"
Po 11 ...
07.01.2021, 08:36
To kolejny popis czystości teologicznej, czyli wicia się jak piskorz i udzielania odpowiedzi w stylu: "dzieci nieochrzczone zostaną zbawione, to znaczy nie, chyba tak." Żenada, żenada, żenada. A tak swoją drogą gdzie się podziało limbo?, panie Jacku?
Anonim
07.01.2021, 08:35
"co spowodowało u nich duże poczucie winy" - przecież cała ideologia KK polega na wzbudzaniu poczucia winy i wstydu u tzw. wiernych. Sztuczka wykorzystywana od stuleci by utrzymać się u władzy a zawoalowana bełkotem i kłamstwami jakie są zawarte w tym artykule, ot co!
czekista
07.01.2021, 08:33
Kosciol karze smiercia dziecka rodzicow.... To jest chore. To jest wywolywanie strachu u rodzicow przez kosciol. To jest szantaz i zbrodnia, ktora jest stosowana przez kosciol od chwili jego powstania.
Komentarze
59 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.
Najpierw wiara i miłość a potem religijność, rytuały. To drugie wynika z tych pierwszych. Jeśli opuściłeś to pierwsze to daruj sobie to drugie, bo błądzisz. Jeśli Bóg potępia aborcję, to znaczy że dał godność człowiekowi i jest on nim od chwili poczęcia. Niemożność udzielenia chrztu dziecku z tego powodu że z woli Bożej umarło przed nim, nakazuje nam nawet wierzyć że dziecko to zostało w inny duchowy sposób już ochrzczone i przeznaczone do życia w chwale Boga. Wiara w nieskończoną miłość Boga i to że stworzył człowieka na swoje podobieństwo oraz nie stworzył niczego w nienawiści, każe przyjąć ufność że te dzieci są pod opieką Boga, gdyż nie stwarza Bóg stworzenia aby przekazać je do piekła bez uprzedniego wolnego wyboru człowieka który dokonuje tego przez wiarę, miłość , uczynki. A co najważniejsze a o tym zapominamy Krew i mękę Jezusa Chrystusa, Syna Bożego a nie nasze zasługi które nas zbawić nie mogą a jedynie zadośćuczynić za zło które stało się naszym udziałem. Przepraszam za lekko filozoficzny ton. Najpierw wiara i miłość. Potem cała reszta która ma wtedy sens. Pozdrawiam, wszystkiego dobrego Wam!
Kościół katolicki od samego początku oddalał się od Biblijnej Prawdy, a tym samym od Jezusa. Stworzył nikolaickie podziały na duchowieństwo i lud, a uwiązując ludzi od urodzenia do swojej organizacji poprzez pokropienie na podstawie wiary odziedziczonej, oszukał ich, że ta cudza wiara wystarczy. Lecz Jezus mówi inaczej: "Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony." Mar.16:16 "Uwierzy", to znaczy dokona osobistego wyboru. Niemowlę nie dokonuje wyboru, a więc chrzest nie ma podstaw. Poza tym stosowana w KK forma przez pokropienie jest zupełnie nie biblijna. Chrzest to zanurzenie. Ponad to wszystko, tam, gdzie niema świadomości grzechu, nie ma też odpowiedzialności. Każde niemowlę należy do Boga i wszystkich nas dorosłych wyprzedza w drodze do Bożego Królestwa.
Zaskakująco wygląda, że tak: " chrztu może udzielić każda osoba świecka mająca właściwą intencję. Należy wówczas polać głowę dziecka (lub osoby dorosłej) wodą i wypowiedzieć formułę chrzcielną: "/Imię/, ja ciebie chrzczę w imię Ojca, i Syna i Ducha Świętego". " https://dekanatniedobczyce.my.wiara.pl/temat/2018/03/07/Chrzest-sw-udzielany-w-sytuacji-zagrozenia-zycia Choć może to również dobre pytanie do ojca Jacka
w III wieku 60 biskupów ustaliło reguły nieznane w piśmie i każą wierzyć, że to prawda objawiona. Jezus był ochrzczony nieco później niż 8 dnia życia, miał bodaj 30 lat. Wszyscy przed Janem i on sam nie byli chrzczeni. A Noe, Mojżesz. Potępieni jak nic.
wiemy na pewno a tamtego nie wiemy a wszystko to wymyślił człowiek dla człowieka żeby mieć nad nim władzę, niestety. Wymyślili to ci którzy myśleli dla tych którzy umysłu nie używali.
Każdy, to znaczy również poganin?
Ile razy?
Anonim To się nazywa zmartwychwstanie!!!!
Nie. Chrzest jest jeden. Nie chrzci się ponownie. Można tylko dopełnić uroczystej ceremonii. A ochrzcić, w uzasadnionych przypadkach, może każdy. Nie tylko rodzice.
Ezechielku, znamy się nie od dziś. Oboje dobrze wiemy, że chodzi o twoje pieprzenie o reinkarnacji.
Słyszałem od osób starszych, że były uczone na religii w KRK jako b. młode dzieci, że jeśli dziecko nowonarodzone nie domaga a jest pewien kłopot z chrztem, to rodzic może sam ochrzcić swoje dziecko i będzie to chrzest ważny. Gdy dziecko przeżyje a okoliczności pozwolą to należy jak najszybciej ponownie ochrzcić dziecko już przez kapłana w kościele. Czy po SW II to również obowiązuje?
Anonim To są pierdoły? Ps 139.13 mówi: "Ty bowiem utworzyłeś moje nerki, Ty utkałeś mnie w łonie mej matki. Dziękuję Ci, że stworzyłeś mnie tak cudownie, godne podziwu są Twoje dzieła. I dobrze znasz moją duszę (dop. skąd zna?), nie tajna Ci moja istota, kiedy w ukryciu powstawałem, utkany w głębi ziemi". UTKANY W GŁĘBI ZIEMI. W piekle byliśmy utkani n zasadzie "oko za oko." No i przyszliśmy na ten nasz świat jak Chrystus przez łono kobiety (dop. Chrystus przyszedł z nieba) z ułożoną drogą życia, łącznie z jak mówi Ps 139.16: "dni określone zostały, chociaż żaden z nich jeszcze nie nastał."
Anonim Dlaczego pierdoły? Biblia to pierdoły?
Jak byś dobrze uczyła się katechizmu i czytała uważniej Pismo św., to byś wiedziała, że chrzest Janowy nie był sakramentem, tylko znakiem nawrócenia. Chrzwest sakramentalny jest związany ze śmiercią i zmartwychwstaniem Chrystusa. Te wszystkie ludzkie brudy świata (moje i twoje też), które symbolizuje obmycie w Jordanuie, Chrystus wziął na siebie.
A ja myślałem że przerabia się je na szczepionki.
Oj Iza kiedy ty zmądrzejesz kobieto?
Z tym zastraszaniem to wy Janku macie jakiś problem ,bo nas nikt nie zastrasza.
Ezechiel, Ezechiel. Kiedy ci te pierdoły wywietrzeją?
Maryja była bez grzechu poczęta i nie potrzebowała chrztu.
Klupnij się Ezechiel.
Jarek Masz rację, bo Bóg już nas pokropił wodą niż znaleźliśmy się na naszej ziemi, ale jednak chrzest jest to takie potwierdzenie, taka gwarancja, takie zapewnienie, że grzechy życia poprzedniego zostały odpuszczone.
Jednak jest napisane: "Przyjmijcie chrzest na odpuszczenie grzechów waszych." Nie patrz więc na kogoś.
rebeliant Ty płakałeś i błagałeś Boga aby wyrwać się z piekła, a teraz mówisz, że byś się Bogu nie dał wyciągnąć. Co za hipokryzja!!!!
Protestant Chrzest nie gładzi grzechy sprzed jego przyjęcia, a gładzi grzechy życia poprzedniego!
Jacek Salij OP Ps 139.13 mówi: "Ty bowiem utworzyłeś moje nerki, Ty utkałeś mnie w łonie mej matki. Dziękuję Ci, że stworzyłeś mnie tak cudownie, godne podziwu są Twoje dzieła. I dobrze znasz moją duszę (dop. skąd zna?), nie tajna Ci moja istota, kiedy w ukryciu powstawałem, utkany w głębi ziemi". UTKANY W GŁĘBI ZIEMI. W piekle byliśmy utkani n zasadzie "oko za oko." No i przyszliśmy na ten nasz świat jak Chrystus przez łono kobiety (dop. Chrystus przyszedł z nieba) z ułożoną drogą życia, łącznie z jak mówi Ps 139.16: "dni określone zostały, chociaż żaden z nich jeszcze nie nastał."
Iza! Tak mówi Ps 139.13: "Ty bowiem utworzyłeś moje nerki, Ty utkałeś mnie w łonie mej matki. Dziękuję Ci, że stworzyłeś mnie tak cudownie, godne podziwu są Twoje dzieła. I dobrze znasz moją duszę, nie tajna Ci moja istota, kiedy w ukryciu powstawałem, utkany w głębi ziemi. UTKANY W GŁĘBI ZIEMI. " No i ten utkany człowiek w piekle na zasadzie "oko za oko", przychodzi na świat przez łono kobiety z ułożoną drogą życia i jak mówi Ps 139.16: "dni określone zostały, chociaż żaden z nich jeszcze nie nastał." Rozumiesz?
zapomniałeś że po śmierci będzie jeszcze szatan który będzie ci prokuratorem i będzie oskarżał cię z grzechów ,jakbyś nie wiedział to wierzący rodzice mają obowiązek chrzcić swoje dzieci bo odpowiadają przed Bogiem za ich życie i wychowanie, a tak się składa że jakiekolwiek zaniedbanie rodziców względem dzieci jest grzechem obciążajacym rodziców
Wyższa Szkoła robienia ludziom wody z mózgu ojca Maślaczka.
Romanie, uderzyłeś się w głowę, czy upiłeś. Człowieku, wytrzeźwiej.
O losie dzieci zmarłych bez chrztu Znajomym umarło dwumiesięczne dziecko. Nastąpiło to niespodzianie, kiedy nie było jeszcze ochrzczone, co spowodowało u nich duże poczucie winy. Pod wpływem ich nieszczęścia, chodzą mi po głowie myśli następujące: czy to możliwe, żeby zbawienie dziecka zależało od czegoś, na co ono nie ma wpływu? Przecież małe dziecko nie ma tu nic do powiedzenia. To od jego rodziców zależy, czy zechcą je zanieść do chrztu. A ponieważ również wątpliwości chodzą parami, to od razu przyszła mi wątpliwość następna: przecież małe dziecko nie zostało jeszcze wprowadzone w świat wartości wyższych, nie ma też jeszcze żadnego pojęcia na temat Boga. Czy wobec tego, jeśli umrze, w ogóle będzie zdolne do życia wiecznego? Przecież śmieszne byłoby wyobrażać sobie, że aniołowie wychowują takie dzieci, dopóki nie osiągną dojrzałej ludzkiej świadomości. Toteż, o ile mi wiadomo, nikt w Kościele czegoś takiego sobie nie wyobrażał. Myślę, że Pański problem (jeśli nie mam racji, to chwała Bogu) bierze się z ukrytego założenia, że w pełni człowiekiem jest się dopiero wówczas, kiedy się osiągnie ewidentnie ludzką świadomość. Otóż to błąkające się gdzieś po zakamarkach współczesnej mentalności założenie wydobył i propaguje australijski filozof, Peter Singer, autor wyjątkowo niegodziwych i nieludzkich poglądów na temat człowieka. Zdaniem Singera, małe dzieci (a już zwłaszcza w okresie płodowym) to dopiero kandydaci na ludzi, toteż aborcja powinna być bez ograniczeń dozwolona. Co więcej, człowiek może przestać być osobą, na przykład wskutek demencji czy innego rodzaju nieodwracalnych zaburzeń świadomości — a przestając nią być, traci prawo do życia. Singer z całą otwartością głosi, że osobą i podmiotem prawa do życia jest zdrowy szympans, natomiast nie jest nią i zasługuje na eutanazję sklerotyk oraz człowiek głęboko upośledzony umysłowo.
Na terenie południowych Niemiec i w Szwajcarii znaleziono tez inny sposób. Został on archeologicznie udokumentowany wykopaliskami w Oberburen, a wiemy też o takich praktykach w Bawarii- Ursberg. Tam w kościołach dokonywano tzw. „cudownego chrztu”. Matki czy ojcowie przynosili mianowicie swoje zmarłe dzieci do tych miejsc kultu. Tam składano je przed obrazem Marki Boskiej (Oberburen) czy Chrystusa Ukrzyżowanego (Ursberg) i kładziono im na usta piórka. Jakiekolwiek drgnienie piórka (zawsze coś było przy gęsto rozstawionych zapalonych świecach) traktowano jako chwilowe ożywienie dziecka co pozwalało je szybko ochrzcić. Czynili to dyżurujący księża. Dzieci po takim chrzcie chowano koło kościoła (znaleziono te pochówki) lub zabierano do rodzinnych miejscowości gdzie dokonywano pochówku – już w poświeconej ziemi. Fenomenem jest też- nie do końca wyjaśnione - zjawisko pochówków dzieci w glinianych codziennych garnkach. Nawet używanych – czego dowodzi częste zakopcenie tych garnków. Występowało to zjawisko na terenie Niemiec Polski i Słowacji. Może też Węgier – ale tamte odkrycia nie są w pełni zweryfikowane. Nikt nie wie skąd ten zwyczaj i co miał oznaczać. A stwierdzono takie pochówki jeszcze z XVIII i XIX wieku. Nie znane jest nam jakikolwiek ustny czy pisany przekaz o tym zwyczaju. Jest znany tylko z wykopalisk. Ten powyższy skrót informacji o działaniach ludzi w przypadku gdy dotknęło ich nieszczęście straty dziecka pokazuje jak buntowano się przed przekonaniem o potępieniu tych dzieci.”
Niektóre parafie wytyczały w kącie cmentarza miejsce na pochówek tych dzieci – traktując ten teren jednak jako teren niepoświęcony. Inni rodzice dawali sobie radę samodzielnie. Dzieci chowane były na granicy cmentarza i pola. Spotyka się nawet wykute w fundamencie muru cmentarnego wgłębienia w których lokowano ciałka tych dzieci. Wierzono, ze tam jeszcze promieniuje sacrum poświęconej ziemi. Chowano dzieci pod krzyżami czy kapliczkami przydrożnymi. Osobna kategoria miejsc są miejsca związane z pragnieniem zapewnienia tym dzieciom jakieś minimalnej opieki czy ochrony. Chowano je pod okapem domu rodzinnego, pod podłogą domu, pod progiem domu czy inne tego typu miejsca. Wzruszający sposób znaleziono w Szwajcarii. Tam chowano dzieci pod okapem kościoła. Wierzono po prostu, ze woda deszczowa spadająca na dach kościoła ulega poświęceniu i spada na ziemię już jako poświęcona. Dziecko polewane taka wodą jest chronione przed złem i chrzczone tą deszczówką.
Brak chrztu umierających dzieci stał się nagle problemem pierwszoplanowym. Dalej przytoczę opublikowane przed kilku laty na nieistniejącym już portalu informacje od użytkownika pod pseudonimem @Zbrozło: „Bardzo długo obowiązywała zasada, że dzieci poronione i nieochrzczone (urodzone w terminie ale zmarłe po porodzie przed chrztem) nie są członkami Kościoła i nie przysługują im prawa chrześcijanina, w tym prawo do godnego pochówku. Obowiązywał zakaz chowania takich dzieci na terenie cmentarza. Pochowanie dziecka nieochrzczonego czy poronionego na terenie cmentarza a zatem w ziemi poświęconej, powodowało konieczność ponownego poświęcenia cmentarza, po wyrzuceniu poza jego teren wykopanych zwłok dziecka. Zatem z punktu widzenia doktryny dziecko poronione czy nieochrzczone nie było chrześcijaninem i pochowane mogło być tylko w polu czy w chlewie – jak stanowi jeden z znanych statutów. Tolerowane było, i nie wzbudzało oburzenia, wyrzucenie ciałka takiego dziecka na śmietnik czy do szamba. (…) Jednak sprawa nie była taka prosta dla rodziców tych dzieci. Oni przecież je już w jakiś sposób kochali. Buntowali się przeciwko takiemu potraktowaniu ciał swoich dzieci. I znajdowali różne wyjścia z sytuacji.
Zawsze szanowałem ks. J. Salija za osadzanie jego tekstów w biblijnym kontekście. Tym razem tego wyraźnie zabrakło. Gdyby ktokolwiek czytał Nowy Testament bez zastanawiania się, co później zrobiła z nim średniowieczna tradycja - to nie o los dzieci musiałby się kłopotać. "Zaprawdę, powiadam wam: Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego." (Mt. 18,3). Dziecko już jest jak dziecko - a co z apostołami, papieżami, kardynałami i biskupami? Czy oni mają szansę na zbawienie? Tak, jeśli staną się jak dzieci... Jezus nie mówi: "stańcie się jak ochrzczone dzieci" lecz "stańcie się jak dzieci". W kościele czasów apostolskich dzieci nie chrzczono. A później - chrzczono jedynie sporadycznie. Dopiero w czasach sporu Augustyna z Pelagiuszem, biskup Hippony wydobył ten argument przeciwko swemu oponentowi: "gdyby w dzieciach nie było winy, po cóż byłby ich chrzest?". Wtedy to pojawiła się Augustiańska doktryna grzechu pierworodnego. Ale to nie znaczy, że w tych czasach (przełom IV/V w.) chrzest dzieci był praktyką powszechną. Sam Augustyn, chociaż jego matką była chrześcijanka (znana jako św. Monika) - chrzest przyjął dopiero w wieku 33 lat, wraz ze swoim nastoletnim, nieślubnym synem. W tym czasie zdarzała się praktyka zupełnie przeciwna, np. cesarz Konstantyn Wielki zwlekał z chrztem niemal do śmierci. Jako nieochrzczony zwoływał Sobór Nicejski, wyznaczał i usuwał biskupów, okrutnie rozprawiał się z politycznymi oponentami - mając w zanadrzu chrzest, który wg katolickiej doktryny "gładzi wszystkie grzechy popełnione przed jego przyjęciem". Sakramentalny znak chrztu wyparł całkowicie to, co było istotą nauczania Chrystusa: nawrócenie i wiarę. Od końca IV w. powoływano na urzędników państwowych wyłącznie chrześcijan. Czy pytano ich o wiarę? Nie! O chrzest.
Siedziałeś do 3-4 rano, starcza bezsenność, poczucie, że jest się s k u r w y s y n em spać ci nie daje? A może "pracujesz" nad nowym - s k u w y s y ń s t w e m?
WCH Masz rację! Chrystus odkupił nas od śmierci, więc dlatego wszyscy tu na tej ziemi jesteśmy. Ale czy wniebowstąpimy, to najpierw trzeba się ochrzcić, aby mieć odpuszczone grzechy życia poprzedniego.
Taki c h u j !!! Ja bym z tego piekła nie dał się wyciągnąć nawet Duchowi przenajświętszemu. A co tam... kopałbym jeszcze głębiej, aby znaleźć wyjście z tego kołchozu - który ciągnie się od piekieł po "niebo". Ale to raczej nie kopać, a kuć w ścianie trzeba aby wyjść z pomiędzy uciskających.
Anonim Bardzo ważne jest ochrzcić dziecko, co mogą nawet zrobić rodzice, bo w przeciwnym razie powróci tam, skąd przyszło. A my wszyscy przyszliśmy z piekła!!!
Każdy kto autentycznie kocha wszelkie istoty to przynajmniej chce, aby były zdrowe, silne, samodzielne i w pełni władzy wobec tego co ich dotyczy (czyli wszechwładzy wobec tego co dotyczy danej istoty) - dzieje się z nią tylko to czego ona chce, a wszelkie relacje między istotami zachodzą tylko we wspólnym pełnym panowaniu opartym na porozumieniu.
Iza My wszyscy jak dziś żyjemy przyszliśmy z piekła!!! A chrzest odpuszcza grzechy życia poprzedniego na zasadzie zamiany obrzydliwości życia poprzedniego, na uciążliwości życia nowego. I ten chrzest jest takim jakby potwierdzeniem odpuszczenia grzechów, bo Bóg już nas przez urodzeniem pokropił czystą wodą. Jest to więc bardzo ważny sakrament.
A ja mam w ogóle inne plany niż te, które kreślą człowiekowi Bóg ze swym Diabłem - otóż to do czego powinien dążyć człowiek to wyjście z pomiędzy Boga a Diabła. Świadomość swojej godności nie pozwala być własnością/myszką eksperymentalną jakiejkolwiek istoty, choćby nie wiem jak manifestowała swoją "dobroć". Autentyczna wolność to nie wybór, bo wybór jest znamieniem niewoli. Bóg niejako potępił "nic o nas nic bez nas", a tym czasem z autentycznie wolną istotą nie dzieje się nic co nie byłoby zgodne z jej wolą. Zerwanie zakazanej cebuli było słuszne, ale nie było środkiem do wyswobodzenia się. Życie bowiem w "Bogu" jest życiem martwym, to bycie marionetką, a piekło jest postawione po to, aby człowiek nie podejmował prób wyjścia z tej roli. To nie jest miłość, nawet jeśli półbóg - który przygotował sobie narodziny, dobrał talentów oraz zdolności - przyszedł i rozwalił sobie głowę o stworzone przez siebie istoty jako gorsze od siebie. Oszust chce jeszcze wymazywać prawdę - zupełnie tak jak specjaliści od prania mózgu, aby pokrzywdzony cieszył się jak dureń ze znieczuloną świadomością. A godność istoty wymaga, aby nie ucinać prawdy na każdym etapie jego bytowania, a w konsekwencji pociągać do należytej odpowiedzialności choćby najmniejszego zadrapania.
Brednie, które służą straszeniu ludzi. Chrzest dzieci zapewnia kościołowi wiernych - rzekome 88% katolików.
Serio? Komuś umiera dziecko i największym zmartwieniem jest, czy ksiądz je polał wodą za pięć stówek?
Maryja też nie była ochrzczona a została wniebowziętą świętą.
Te brednie KK ciągle mnie przerastają . A co z Jezusem gdy był niemowlęciem ? Przecież przyjął chrzest dopiero od Jana Chrzciciela jako dorosły już człowiek po słuchaniu jego nauk . A co z wszystkimi znanymi nam ze Starego Testamentu postaciami na których oparł się Katolicyzm ? Nie byli chrzczeni . A więc też będą przez Boga potępieni ? Byle katolicki księżyna zna zamysły Boga ? Uważa się za chodzącą boskość by dyrygować ludzkimi duszami i przeznaczać je po śmierci wedle własnego upodobania ? Co za durnota . A ludzie nadal wierzą w te ich brednie .
Co tam chrzest, ważne, żeby kasa się zgadzała.
Jezus Chrystus przez swoją śmierć odkupił nas od śmierci wiecznej Ludzie przed Jego przyjściem nie byli chrzczeni. W wyznaniu naszej wiary mówimy "zstąpił do piekieł" a właściwie do otchłani, w której przebywały wszystkie dusze oczekujące zbawienia. Tym samym odkupieńcza śmierć Chrystusa stała się nadzieją wszystkich na życie wieczne w Trójcy Przenajświętszej. Śmierć Chrystusa nie może być bezowocna w przypadku dzieci (i innych osób) nieochrzczonych. Niezniszczalne znamię Chrztu Świętego po przez Ducha św. czyni nas w sposób bezpośredni dziećmi samego Boga i przywraca nam godność jaką miał człowiek u początku stworzenia.
a dzieci idą w niebyt.
Chrzest nie jest najważniejszy tylko wiara, dlatego chrzest powinny przyjmować osoby świadome świadome "Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony." A chrzczenie dzieci to kolejna metoda zastraszania ludzi którą stosuje kościół katolicki aby od małego wzbudzać w wiernych poczucie zagrożenie i winy.
Idą do nieba.
A ile teraz czarni biznesmeni inkasują za sakrament chrztu?
Dobrze piszesz.
Jest tyle ważnych rzeczy do zrobienia, jeśli nie dla siebie to dla innych, można pomagać na milion sposobów, to czyni nas szlachetniejszymi, a ten tu, podpisany pod tymi pierdołami marnuje czas na, nie wiem nawet jak to nazwać, i jeszcze mu za to płacą!, jeszcze dobrze z tego żyje!, oczywiście nie można złodziejowi zabronić kraść, nie można też autorowi tego "artykułu" zabronić tak trwonić swojego czasu, dopóki nie odizoluje się kościoła od szkół i nauczania, w cudzysłowie oczywiście nauczania, takie kołtuńskie bajania będą miały wzięcie w mniej rozgarniętej, w swoim mniemaniu skrzywdzonej przez los warstwie społecznej.
Brawo. Cóż z tego, że długi wywód. Sprawa jest b. trudna i tak szczegółowo trzeba wyjaśniać ludziom, którzy być może mają mniej miłości w sobie a więcej skrupulatności. 'Miłość mi wszystko wyjaśniła...." jak pisał Jan Paweł II. Podpisuję się pod każdym zdaniem O. Jacka Salija
Śmierć dziecka zawsze jest tragedią. Jedynym pozytywem jest ochronienie go przed brudnymi łapskami Kościoła.
Czy duchowny nie może odpowiedzieć na pytanie w maks 3 zdaniach? Przez dłuuugi czas chrzczono osoby dorosłe. Chrzest niemowląt, to postanowienie KK. Ale sugestia, że nieochrzczone dziecko nie będzie zbawione, to stawianie się wyżej Boga. To Bóg zdecyduje kogo zbawi, a nie ksiądz. Ludzie pogłębiajcie swoją wiedzę religijną sami, myślcie, i nie przyjmujcie bezkrytycznie każdych "mądrości" duchownych. Duchownym zależy na tym aby ludzie żyli w nieustannym strachu, wówczas mają absolutną władzę nad nimi. Po śmierci jest tylko: Bó i ja, nie ma księdza "adwokata", czy księdza "prokuratora"
To kolejny popis czystości teologicznej, czyli wicia się jak piskorz i udzielania odpowiedzi w stylu: "dzieci nieochrzczone zostaną zbawione, to znaczy nie, chyba tak." Żenada, żenada, żenada. A tak swoją drogą gdzie się podziało limbo?, panie Jacku?
"co spowodowało u nich duże poczucie winy" - przecież cała ideologia KK polega na wzbudzaniu poczucia winy i wstydu u tzw. wiernych. Sztuczka wykorzystywana od stuleci by utrzymać się u władzy a zawoalowana bełkotem i kłamstwami jakie są zawarte w tym artykule, ot co!
Kosciol karze smiercia dziecka rodzicow.... To jest chore. To jest wywolywanie strachu u rodzicow przez kosciol. To jest szantaz i zbrodnia, ktora jest stosowana przez kosciol od chwili jego powstania.