Prezydent Stanów Zjednoczonych wykorzystuje swoje nastoletnie córki do promowania aborcji. Biedny zapomniał, że broniąc "prawa do wyboru" swoich córek, broni możliwości zabicia własnych wnuków.

Po wyrażeniu oficjalnego poparcia dla homoseksualistów żądających zrównania układów, w jakie się wikłają, z małżeństwami, Obama manifestuje teraz zbliżenie do aborcjonistów. Ostatnio przyprowadził swoje córki na spotkanie z fundatorami jednego z największych na świecie promotorów zabijania nienarodzonych dzieci, organizacji Planned Parenthood.
- Pan Romney chce pozbawić Planned Parenthood państwowego dofinansowania. Myślę, że to zły pomył. Mam dwie córki i chciałbym, żeby mogły kontrolować swoje wybory zdrowotne. Nie cofniemy się w tej sprawie. Idziemy do przodu - stwierdził amerykański prezydent.
- Walka o pozbawienie funduszy Planned Parenthood to walka o życie dzieci. To jasne jak słońce, że Obama, broniąc prawa swoich córek do wyboru, broni tylko możliwości zabicia własnych wnuków. Nie tylko my odebraliśmy w ten sposób jego słowa - napisał portal Christian Post. - Sam fakt, że zabiera córki na takie spotkania, jest odrażający, zwłaszcza jeśli wziąć pod uwagę, że mają one zaledwie 14 i 11 lat - czytamy na portalu CP.
Już w 2008 roku Obama w podobny sposób wykorzystywał swoje dzieci, zabierając je na spotkania, gdzie lansowano "kompleksową edukację seksualną" dzieci i młodzieży. - Mam dwie córki, 9- i 6-letnią. Najpierw nauczę je wszystkiego na temat wartości i moralności. Lecz jeśli popełnią błąd, nie chcę, aby były ukarane dzieckiem. Nie chcę, aby były ukarane chorobami wenerycznymi w wieku 16 lat - mówił wtedy.
eMBe/Naszdziennik.pl/Christianpost.com
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.