Wiara

Jak się dowiedzieć, czy trafimy do nieba czy do piekła?

Wielu z nas zastanawia się, czy jest życie po śmierci. Ci, którzy dochodzą do wniosku, że „musi” coś po niej być, pytają: „jak tam jest i czy będą tam szczęśliwi”? Skąd mogą nabrać pewności, że trafią do nieba a nie do czyśćca czy piekła? Odpowiedzi na te pytania mają swój początek w grzechu praojców i zbawieniu ludzkości przez Jezusa Chrystusa.

5 min czytania
Jak się dowiedzieć, czy trafimy do nieba czy do piekła?
Jak się dowiedzieć, czy trafimy do nieba czy do piekła?

Wielu z nas zastanawia się, czy jest życie po śmierci. Ci, którzy dochodzą do wniosku, że „musi” coś po niej być, pytają: „jak tam jest i czy będą tam szczęśliwi”? Skąd mogą nabrać pewności, że trafią do nieba a nie do czyśćca czy piekła? Odpowiedzi na te pytania mają swój początek w grzechu praojców i zbawieniu ludzkości przez Jezusa Chrystusa.

Pierwsza zbrodnia – grzech pierworodny

Szczęście wieczne ma swój początek na ziemi. Pierwszy człowiek nie potrafił docenić tego co ma, chciał więcej, w konsekwencji zapragnął i tego, by być Bogiem. Chciał zobaczyć to, co Bóg widzi i poznać Jego tajemnicę. Zdradził więc swojego Stwórcę, łamiąc postawiony przez Niego zakaz. Zjadając owoc, wpadł w grzech, świat przestał być taki kolorowy i dobry. Człowiek zaczął doświadczać zła. Bóg jednak dał mu szansę, nie potępił, ale dał możliwość odpokutowania. Od tej pory człowiek podlega cierpieniu, bólom, chorobom. Skazany jest na tułaczkę. Jednak na drodze, którą przemierza ma możliwość na nowo nauczyć się i odpowiednio patrzeć i widzieć dobro. Na końcu drogi pojawiła się jednak przeszkoda – brama raju została zamknięta. To światło z raju oświetlało ziemię, teraz nastała ciemność, padają na ziemię jedynie małe promyczki światła niby blask przez dziurkę od klucza. Potrzebny był zatem ktoś, kto odkupi zaciągniętą przez człowieka winę. Potrzebny był ktoś, kto na nowo otworzy bramy raju, do którego zmierzamy.

Wcielenie Słowa i ziemska misja Jezusa

Bramy nieba zostały zamknięte przez Boga ale z winy człowieka. Jeżeli miałyby zostać otwarte to tylko w podobny sposób jak zostały zamknięte. Potrzebny był człowiek, który by przebłagał Boga za grzech pierwszych ludzi. Nikt jednak nie był w stanie tego zrobić dlatego Bóg zesłał nam Swojego Syna. Od teraz czysta miłość, dobro i prawda, chodzi po ziemi i oświetla ją swoją nauką, tą, którą zaczerpnął od Ojca. W końcu spełnia misję, z którą przeszedł i wydaje się za nas umierając na krzyżu. Pierwszego dnia po szabacie zmartwychwstaje i od tej pory bramy nieba zostają otwarte. Nie dość, że pewne prawdy stają się jasne, gdyż bramy są otwarte „na oścież”, to jeszcze możemy prosić o uczynienie naszego życia i świata na wzór tamtego (dzięki Modlitwie „Ojcze nasz”). Zostaliśmy zbawieni. Ale czy wszyscy?

Zbawienie poza Kościołem

Na płaszczyźnie niewidzialnej nie ma czegoś takiego jak bycie poza działaniem Kościoła. Chrystus połączył w sobie wszystkich. Krew i woda wytryskająca z jego przebitego serca rozlewają się na dobrych i złych. Tak jak bycie w Kościele oznaczałoby tych stojących pod krzyżem i patrzących na Jezusa z wiarą, tak bycie poza oznaczałoby ludzi z niego szydzących, nie wierzących czy nieobecnych. Czy z powodu braku wiary pod krzyżem nie zabrakło także apostołów? Duch Święty zatem mimo centrum swojego działania POD KRZYŻEM rozlewa się na cały świat, na wszystkie dziedziny ludzkiego życia. Zawsze jest On tym samym Duchem miłości, prawdy i piękna. Wyznawcy innych religii bądź ateiści też są pod opieką Ducha Świętego. Świadomie mogą żyć poza Kościołem widzialnym, ale nieświadomie do niego przynależą np. poprzez szukanie prawdy, spełnianie miłosiernych uczynków względem bliźnich itp. Tak więc niechrześcijanie – podobnie jak chrześcijanie – mogą dostąpić zbawienia tylko dzięki łasce wysłużonej przez Jezusa Chrystusa i udzielanej przez Ducha Świętego. Jezus Chrystus i Duch Święty oddziaływuje nie tylko na chrześcijan. Zbawcze „działanie, jakie Jezus Chrystus prowadzi ze swoim Duchem i przez Niego, rozciąga się na całą ludzkość ponad widzialnymi granicami Kościoła”(Deklaracja Dominus Iesus 12).

Zbawienie poprzez Kościół

Dzięki pełnej obecności Ducha Świętego w sakramentach, „na bieżąco” człowiek oczyszcza się z grzechów. W każdej chwili może skorzystać z spowiedzi, przeprosić za wyrządzone zło  żyć w spokoju pod „płaszczykiem Bożym”. Gdy szczerze uczestniczy w życiu Kościoła, jego dusza promieniuje radością i miłością, uzewnętrznia to i „zaraża” ludzi dookoła siebie. Często otrzymuje dary Ducha Świętego (i to najrozmaitsze), ma poczucie, że idzie dobrą drogą, jest spokojny w sercu, nie martwi się, a mimo cierpienia, które go spotyka, ma ufność w Bogu. Ma wewnętrzne poczucie, że mają one sens, że są po coś. W swoim Kościele Chrystus daje nam jak na tacy to, czego najbardziej pragniemy, wystarczy tylko podejść i poprosić. Problem w tym, że nie chcemy tego, co piękne, tego co mamy pod nosem i schylamy się po okruchy szukając szczęścia tam, gdzie go nie ma.

Ku światłu

Każdy, kto żyje według prawdy, żyje według Ducha Bożego. Człowiek żyjący według Ducha, najpierw musiał się z Ducha narodzić. Dla niego przykazania nie będą pustymi nakazami. On nie będzie słyszał: nie rób tego czy tamtego, ale: nie będziesz tego robił, bo kochasz. Tak jak mąż kochający żonę nie potrzebuje nakazu: nie zdradzaj! To oczywiste, że jak się kocha to się nie zdradza. Mąż słysząc taki nakaz mógł poczuć się urażony. Tak samo sprawa ma się z tym, na co wielu ludzi się buntuje, czyli z faktem, że Kościół tylko wymaga, zakazuje bądź nakazuje. Najczęściej Duch Boży poprzez swoje sługi – kapłanów i biskupów wyraża swoją troskę, obawę o danego człowieka, że zajdzie za daleko w złą stronę i ciężko będzie mu z niej zawrócić. Logika jest prosta - lepiej żeby człowiek wyrażał swoje niezadowolenie, lepiej żeby się buntował, byleby słuchał, miał świadomość zła i nie przegrał swojego życia. Miłosierdzie Boga jest nieograniczone, kto wie może zbawi wszystkich? Może... Na to pytanie nie ma odpowiedzi, czy warto postawić na szali swoje ewentualne zbawienie i szczęście na ziemi?  Człowiek będzie nieraz wystawiany na próbę, ale dopóki nie zacznie widzieć w tym dobra, i Bożego palca, nie zacznie świadomie żyć łaską. Brak świadomości faktu, że jesteśmy kochani przez Boga, spowoduje, że w pewnym momencie naszej wędrówki zatrzymamy się i przeszkoda, którą napotkamy będzie nie do przeskoczenia. Każdy mądry człowiek, który wiele dostaje musi dojść do wniosku, że nie sam sobie to zawdzięcza. Jeżeli nie będzie w stanie tego przyznać, okaże się głupim.  Pan Bóg go nie przekreśli, ale niemożność ponownego narodzenia się w Duchu na wyższym poziomie (każde ponowne narodzenie coraz bardziej przybliża nas do Boga) spowoduje, że  jego czyny okażą się być wykonywane nie w Bogu. Człowiek widzący łaskę Bożą w swoim życiu natomiast będzie jak wiatr, nikt nie będzie potrafił przewidzieć jego działań a wszędzie gdzie się pojawi, zostawi po sobie promień dobra. 

Kto spełnia wymagania prawdy, zbliża się do światła, aby się okazało, że jego uczynki są dokonane w Bogu” (J 3,21).

br. Tytus Wandas OFM

Komentarze

22 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Albert 13.12.2021, 10:50

"Jak się dowiedzieć, czy trafimy do nieba czy do piekła?" - pytanie jest z gruntu rzeczy fałszywe, bo nie istnieje ani piekło, ani niebo.

Jest Fronda? Jest weekendzik? Jest lolcontent! 13.12.2021, 08:32

jw.

AAAtomek 13.12.2021, 06:49

To bardzo proste. Popierając PlS, Konfederację i kościół - to do piekła? Popierając inne partie, ale uczciwe - to do nieba?

cam 13.12.2021, 06:48

Toż korporacja watykańska od setek lat dystrybuuje wśród chętnych różnego rodzaju odpusty, mniej lub bardziej kompleksowe. Kwestia dogadania się w kwestii ceny.

Palindrom 13.12.2021, 03:28

No pewnie, sami dobrzy ludzie… Ciekawe, kto im wystawił taki certyfikat? Znasz to: «A gdy już wyruszał w drogę, przybiegł ktoś i upadłszy przed nim na kolana, pytał go: Nauczycielu dobry, co mam czynić, abym osiągnął żywot wieczny? Jezus zaś rzekł mu: Czemu mię nazywasz dobrym? Nikt nie jest dobry, tylko sam Bóg»?

Palindrom 13.12.2021, 03:11

strach, twierdzisz? aż tak strachliwy jesteś? matka czy ojciec, a może ojczym, wujek, starszy brat, koledzy z podwórka… zmuszali cię do "miłości"?

Palindrom 13.12.2021, 03:04

Łk 16,22-29

Niezbawialny 12.12.2021, 20:43

Chwalmy Diabła za otwarcie nam na oścież komnaty sięgania po wszechmoc.

*** 12.12.2021, 20:11

...twoich głupot ciąg dalszy.........wybornie!!!

Niezbawialny 12.12.2021, 20:01

Bóg to dno, wszechmoc jest właściwa.

rebeliant 12.12.2021, 20:00

"Chciał zobaczyć to, co Bóg widzi i poznać Jego tajemnicę. Zdradził więc swojego Stwórcę, łamiąc postawiony przez Niego zakaz." - wszechmogący Bóg (uzurpator na miłującego ojca) pozostawił kubeł benzyny i zapałki sześciolatkom, a zatem i dobrze uczynili ci "pierwsi ludzie" sięgając po wszechmoc. Doskonale widzimy skutki braku wszechmocy, a zaliczają się do nich zarówno wszelkie krzywdy i grzechy. Ponadto tzw. Bóg nie stał się autentycznym człowiekiem, bo żaden prawdziwy człowiek nie jest w stanie zaplanować swoich narodzin, ustalić swoje talenty i zdolności. Propaganda zbawienia oparta głównie o poczytywanie win oraz grożenie piekłem, a następnie o wmawianie niezrównanego cierpienia została połamana przez ofiary gwałtów - krzywdy przed, którą uciekł cudowny Bóg. Tzw. zbawienie można odłożyć na półki z mitami. Nigdy z wszechmocy nie zrezygnuję, bo w niej jest autentyczna wolność oraz wolna wola w wersji oryginalnej, natomiast trwanie w modelu piramidy spajanej przez wszechwidzące oko uzurpatora na stwórcę wszechmogącego zawsze będzie źle, czego mamy przykład po tej rzeczywistości. Ta rzeczywistość włącznie z tym pierwotnym przewinieniem jest ukorzeniona w modelu wszechmocy jednej kliki (ponoć trujki świętej) i sztywnym na martwicę (a jednocześnie narcystycznie kapryśnym) podporządkowaniu jakiemuś czemuś co wymaga bezgranicznej ufności i co najwyraźniej nie zna pojęcia "ciekawość". Bóg musi się pogodzić z tym, że są ludzie niezbawialni. Pomódlmy się jeszcze na koniec: Niechaj potępiony będzie Bóg Wszechmogący: Ojciec i Syn i Duch Święty. Amen.

czekista 12.12.2021, 19:37

Czy jak napisze i wysle takie pytanie do sw. Piotra, to mi odpisze?

nbnbt 12.12.2021, 19:36

Współczuję Tobie !

Anonim 12.12.2021, 19:34

na te dylematy piekło niebo, najlepsze są wille z marmurem alicante za 2 miliony złotych pajace,a potem choćby potop

Wcielenie Słowa i ziemska misja Jezusa 12.12.2021, 19:25

Bramy nieba zostały zamknięte przez Boga ale z winy człowieka. Jeżeli miałyby zostać otwarte to tylko w podobny sposób jak zostały zamknięte. Potrzebny był człowiek, który by przebłagał Boga za grzech pierwszych ludzi. Nikt jednak nie był w stanie tego zrobić dlatego Bóg zesłał nam Swojego Syna. Od teraz czysta miłość, dobro i prawda, chodzi po ziemi i oświetla ją swoją nauką, tą, którą zaczerpnął od Ojca. W końcu spełnia misję, z którą przeszedł i wydaje się za nas umierając na krzyżu. Pierwszego dnia po szabacie zmartwychwstaje i od tej pory bramy nieba zostają otwarte. Nie dość, że pewne prawdy stają się jasne, gdyż bramy są otwarte „na oścież”, to jeszcze możemy prosić o uczynienie naszego życia i świata na wzór tamtego (dzięki Modlitwie „Ojcze nasz”). Zostaliśmy zbawieni. Ale czy wszyscy? Zbawienie poza Kościołem Na płaszczyźnie niewidzialnej nie ma czegoś takiego jak bycie poza działaniem Kościoła. Chrystus połączył w sobie wszystkich. Krew i woda wytryskająca z jego przebitego serca rozlewają się na dobrych i złych. Tak jak bycie w Kościele oznaczałoby tych stojących pod krzyżem i patrzących na Jezusa z wiarą, tak bycie poza oznaczałoby ludzi z niego szydzących, nie wierzących czy nieobecnych. Czy z powodu braku wiary pod krzyżem nie zabrakło także apostołów? Duch Święty zatem mimo centrum swojego działania POD KRZYŻEM rozlewa się na cały świat, na wszystkie dziedziny ludzkiego życia. Zawsze jest On tym samym Duchem miłości, prawdy i piękna. Wyznawcy innych religii bądź ateiści też są pod opieką Ducha Świętego. Świadomie mogą żyć poza Kościołem widzialnym, ale nieświadomie do niego przynależą np. poprzez szukanie prawdy, spełnianie miłosiernych uczynków względem bliźnich itp. Tak więc niechrześcijanie – podobnie jak chrześcijanie – mogą dostąpić zbawienia tylko dzięki łasce wysłużonej przez Jezusa Chrystusa i udzielanej przez Ducha Świętego. Jezus Chrystus i Duch Święty oddziaływuje nie tylko na chrześcijan. Zbawcze „działanie, jakie Jezus Chrystus prowadzi ze swoim Duchem i przez Niego, rozciąga się na całą ludzkość ponad widzialnymi granicami Kościoła”(Deklaracja Dominus Iesus 12).

Jawny 12.12.2021, 19:10

"Dobre uczynki i piękne serce serce" Anonima. Dobre. Uśmiałem się do łez.

Zbawienie poprzez Kościół cd 12.12.2021, 19:10

Dzięki pełnej obecności Ducha Świętego w sakramentach, „na bieżąco” człowiek oczyszcza się z grzechów. W każdej chwili może skorzystać z spowiedzi, przeprosić za wyrządzone zło żyć w spokoju pod „płaszczykiem Bożym”. Gdy szczerze uczestniczy w życiu Kościoła, jego dusza promieniuje radością i miłością, uzewnętrznia to i „zaraża” ludzi dookoła siebie. Często otrzymuje dary Ducha Świętego (i to najrozmaitsze), ma poczucie, że idzie dobrą drogą, jest spokojny w sercu, nie martwi się, a mimo cierpienia, które go spotyka, ma ufność w Bogu. Ma wewnętrzne poczucie, że mają one sens, że są po coś. W swoim Kościele Chrystus daje nam jak na tacy to, czego najbardziej pragniemy, wystarczy tylko podejść i poprosić. Problem w tym, że nie chcemy tego, co piękne, tego co mamy pod nosem i schylamy się po okruchy szukając szczęścia tam, gdzie go nie ma. Ku światłu Każdy, kto żyje według prawdy, żyje według Ducha Bożego. Człowiek żyjący według Ducha, najpierw musiał się z Ducha narodzić. Dla niego przykazania nie będą pustymi nakazami. On nie będzie słyszał: nie rób tego czy tamtego, ale: nie będziesz tego robił, bo kochasz. Tak jak mąż kochający żonę nie potrzebuje nakazu: nie zdradzaj! To oczywiste, że jak się kocha to się nie zdradza. Mąż słysząc taki nakaz mógł poczuć się urażony. Tak samo sprawa ma się z tym, na co wielu ludzi się buntuje, czyli z faktem, że Kościół tylko wymaga, zakazuje bądź nakazuje. Najczęściej Duch Boży poprzez swoje sługi – kapłanów i biskupów wyraża swoją troskę, obawę o danego człowieka, że zajdzie za daleko w złą stronę i ciężko będzie mu z niej zawrócić. Logika jest prosta - lepiej żeby człowiek wyrażał swoje niezadowolenie, lepiej żeby się buntował, byleby słuchał, miał świadomość zła i nie przegrał swojego życia. Miłosierdzie Boga jest nieograniczone, kto wie może zbawi wszystkich? Może... Na to pytanie nie ma odpowiedzi, czy warto postawić na szali swoje ewentualne zbawienie i szczęście na ziemi? Człowiek będzie nieraz wystawiany na próbę, ale dopóki nie zacznie widzieć w tym dobra, i Bożego palca, nie zacznie świadomie żyć łaską. Brak świadomości faktu, że jesteśmy kochani przez Boga, spowoduje, że w pewnym momencie naszej wędrówki zatrzymamy się i przeszkoda, którą napotkamy będzie nie do przeskoczenia. Każdy mądry człowiek, który wiele dostaje musi dojść do wniosku, że nie sam sobie to zawdzięcza. Jeżeli nie będzie w stanie tego przyznać, okaże się głupim. Pan Bóg go nie przekreśli, ale niemożność ponownego narodzenia się w Duchu na wyższym poziomie (każde ponowne narodzenie coraz bardziej przybliża nas do Boga) spowoduje, że jego czyny okażą się być wykonywane nie w Bogu. Człowiek widzący łaskę Bożą w swoim życiu natomiast będzie jak wiatr, nikt nie będzie potrafił przewidzieć jego działań a wszędzie gdzie się pojawi, zostawi po sobie promień dobra. „Kto spełnia wymagania prawdy, zbliża się do światła, aby się okazało, że jego uczynki są dokonane w Bogu” (J 3,21).

KAŁtolickie banialuki 12.12.2021, 19:09

Piekło zostało wymyślone, że straszyć ciemnotę i poprzez strach wpływać na ludzi, manipulować nimi oraz wykorzystywać materialnie jak i również jako narzędzie do realizowania celów politycznych itd. Niebo ma natomiast mamić ludzi nieistniejącym wiecznym życiem, aby ludziom łatwiej było poświecać dobra doczesne a nawet życie dla realizacji wyżej wspomnianych celów. Klasyczny schemat nagroda-kara. Pozdro dla głąbów, kórzy dali się omamić purpuratom i z własnej głupoty lub intelektualnej niemożności tkwią w tych kłamstwach i dają się wykorzystywać.

Wcielenie Słowa i ziemska misja Jezusa 12.12.2021, 19:09

Bramy nieba zostały zamknięte przez Boga ale z winy człowieka. Jeżeli miałyby zostać otwarte to tylko w podobny sposób jak zostały zamknięte. Potrzebny był człowiek, który by przebłagał Boga za grzech pierwszych ludzi. Nikt jednak nie był w stanie tego zrobić dlatego Bóg zesłał nam Swojego Syna. Od teraz czysta miłość, dobro i prawda, chodzi po ziemi i oświetla ją swoją nauką, tą, którą zaczerpnął od Ojca. W końcu spełnia misję, z którą przeszedł i wydaje się za nas umierając na krzyżu. Pierwszego dnia po szabacie zmartwychwstaje i od tej pory bramy nieba zostają otwarte. Nie dość, że pewne prawdy stają się jasne, gdyż bramy są otwarte „na oścież”, to jeszcze możemy prosić o uczynienie naszego życia i świata na wzór tamtego (dzięki Modlitwie „Ojcze nasz”). Zostaliśmy zbawieni. Ale czy wszyscy? Zbawienie poza Kościołem Na płaszczyźnie niewidzialnej nie ma czegoś takiego jak bycie poza działaniem Kościoła. Chrystus połączył w sobie wszystkich. Krew i woda wytryskająca z jego przebitego serca rozlewają się na dobrych i złych. Tak jak bycie w Kościele oznaczałoby tych stojących pod krzyżem i patrzących na Jezusa z wiarą, tak bycie poza oznaczałoby ludzi z niego szydzących, nie wierzących czy nieobecnych. Czy z powodu braku wiary pod krzyżem nie zabrakło także apostołów? Duch Święty zatem mimo centrum swojego działania POD KRZYŻEM rozlewa się na cały świat, na wszystkie dziedziny ludzkiego życia. Zawsze jest On tym samym Duchem miłości, prawdy i piękna. Wyznawcy innych religii bądź ateiści też są pod opieką Ducha Świętego. Świadomie mogą żyć poza Kościołem widzialnym, ale nieświadomie do niego przynależą np. poprzez szukanie prawdy, spełnianie miłosiernych uczynków względem bliźnich itp. Tak więc niechrześcijanie – podobnie jak chrześcijanie – mogą dostąpić zbawienia tylko dzięki łasce wysłużonej przez Jezusa Chrystusa i udzielanej przez Ducha Świętego. Jezus Chrystus i Duch Święty oddziaływuje nie tylko na chrześcijan. Zbawcze „działanie, jakie Jezus Chrystus prowadzi ze swoim Duchem i przez Niego, rozciąga się na całą ludzkość ponad widzialnymi granicami Kościoła”(Deklaracja Dominus Iesus 12).

Jak się dowiedzieć, 12.12.2021, 19:08

czy trafimy do nieba czy do piekła? //////// Wielu z nas zastanawia się, czy jest życie po śmierci. Ci, którzy dochodzą do wniosku, że „musi” coś po niej być, pytają: „jak tam jest i czy będą tam szczęśliwi”? Skąd mogą nabrać pewności, że trafią do nieba a nie do czyśćca czy piekła? Odpowiedzi na te pytania mają swój początek w grzechu praojców i zbawieniu ludzkości przez Jezusa Chrystusa. Pierwsza zbrodnia – grzech pierworodny Szczęście wieczne ma swój początek na ziemi. Pierwszy człowiek nie potrafił docenić tego co ma, chciał więcej, w konsekwencji zapragnął i tego, by być Bogiem. Chciał zobaczyć to, co Bóg widzi i poznać Jego tajemnicę. Zdradził więc swojego Stwórcę, łamiąc postawiony przez Niego zakaz. Zjadając owoc, wpadł w grzech, świat przestał być taki kolorowy i dobry. Człowiek zaczął doświadczać zła. Bóg jednak dał mu szansę, nie potępił, ale dał możliwość odpokutowania. Od tej pory człowiek podlega cierpieniu, bólom, chorobom. Skazany jest na tułaczkę. Jednak na drodze, którą przemierza ma możliwość na nowo nauczyć się i odpowiednio patrzeć i widzieć dobro. Na końcu drogi pojawiła się jednak przeszkoda – brama raju została zamknięta. To światło z raju oświetlało ziemię, teraz nastała ciemność, padają na ziemię jedynie małe promyczki światła niby blask przez dziurkę od klucza. Potrzebny był zatem ktoś, kto odkupi zaciągniętą przez człowieka winę. Potrzebny był ktoś, kto na nowo otworzy bramy raju, do którego zmierzamy.

A 12.12.2021, 19:02

Mam nadzieję, że nie trafię do katolickiego nieba.

Po 11 ... 12.12.2021, 18:56

"Ateiści też są pod opieką Ducha Świętego. Świadomie mogą żyć poza Kościołem widzialnym, ale nieświadomie do niego przynależą np. poprzez szukanie prawdy, spełnianie miłosiernych uczynków względem bliźnich itp. Tak więc (...) mogą dostąpić zbawienia." --- dodam od siebie, że Ateiści mają dużo większą szansę na zbawienie. Dlaczego? To proste. Ich dobre uczynki, etyczne życie uśmiech i życzliwość wypływają z ich pięknego serca, a nie z prymitywnego strachu przed karą, przed piekłem. Drugi powód jest jeszcze bardziej istotny. Bóg do zarzygania nudzi się w otoczeniu katolików. Cały fun w Niebie robią rozbrykani Ateiści. Dlatego jak ma wybór, to zawsze wpuszcza Ateistę, a nie kolejnego katolickiego nudziarza.

Polecane

Czytaj dalej