Tylko u nas

Jarosław Kaczyński jako ,,Terminator''

Ze świecą szukać politycznego analityka, który jeszcze kilka lat temu przewidziałby, że starszawy pan bez prawa jazdy, bez bankowego konta, bez znajomości języków obcych, bez rozeznania w sprawach bliższej i dalszej zagranicy, właściciel dwóch kotów i segmentu na Żoliborzu będzie lokomotywą wyborczą w kampanii do Parlamentu Europejskiego i zapewni wygraną partii rządzącej w wyborach, w których ta nigdy dotąd nie odniosła sukcesu. Bez cienia wątpliwości to właśnie Jarosław Kaczyński przechylił szalę zwycięstwa w ostatnim, europejskim głosowaniu.

4 min czytania
Jarosław Kaczyński, fot. PiS via Flickr, zdj. edyt.
Jarosław Kaczyński, fot. PiS via Flickr, zdj. edyt.

Ze świecą szukać politycznego analityka, który jeszcze kilka lat temu przewidziałby, że starszawy pan bez prawa jazdy, bez bankowego konta, bez znajomości języków obcych, bez rozeznania w sprawach bliższej i dalszej zagranicy, właściciel dwóch kotów i segmentu na Żoliborzu będzie lokomotywą wyborczą w kampanii do Parlamentu Europejskiego i zapewni wygraną partii rządzącej w wyborach, w których ta nigdy dotąd nie odniosła sukcesu. Bez cienia wątpliwości to właśnie Jarosław Kaczyński przechylił szalę zwycięstwa w ostatnim, europejskim głosowaniu.

 

Dziś zamiast kpiących uśmiechów polityków opozycji na okoliczność medialnej aktywnością prezesa PiS, przed każdym jego publicznym wystąpieniem na totalną opozycję pada blady strach: co tym razem wymyśli Jarosław? Nową piątkę? Nowe 500 plus? Reformę kolejnego sektora państwa czy nowe propozycje dla urzędników? Kaczyński ma to, co gasnący lider europejskiej opozycji tak bardzo chciałby mieć: autentyczność, wiarygodność, luz i spokój. I jeszcze jedno: ma realną siłę sprawczą- jego deklaracje zamieniają się w konkretne rozwiązania, projekty i zamierzenia gospodarcze, społeczne i legislacyjne. Natomiast ostatnie wypowiedzi Donalda Tuska wywołują rozczarowanie, konsternację, i coraz częściej, poznawczy chaos w szeregach jego zwolenników.

Wiarygodność premiera Kaczyńskiego budują nawet sytuacje, które obnażyły bezideowość polityków Platformy i pogrążyły współpracowników Donalda Tuska oraz związanych z nimi biznesmenów w 2014 r. Tam, gdzie od panów Sienkiewicza, Sikorskiego i Krawca słyszeliśmy historie o „państwie teoretycznym”, „robieniu laski”, „paliwie po 7 złotych” czy politycznym przedwyborczym przekupstwie, w nagraniach prezesa wykonanych przez austriackiego biznesmena słyszymy, że „jesteśmy uczciwi i chcemy załatwić sprawy finansowe”, na wszystko „muszą być podstawy w papierach” oraz „ja cie nie mogę”. Nawet zaprzysięgła przeciwniczka PiS Róża Maria Barbara Gräfin von Thun und Hohenstein stwierdziła w publicznej wypowiedzi cytując redaktora Michnika, że Kaczyńskiego nie da się przekupić.

Zaprzyjaźnione media, te proniemieckie, te prorosyjskie oraz te proeuropejskie, które jeszcze do niedawna wychwytywały lapsusy językowe i niezręczności erystyczne Kaczyńskiego, i rozdmuchiwały je do granic absurdu, dziś mają problem: powiedzenia, działania, czy publiczne wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego szybko stają się internetowymi memami, i ocieplają wizerunek „Kaczora dyktatora”. Tak jak wspomniane wyżej „ja cię nie mogę”, „wara od naszych dzieci”, „biało-czerwona pelerynka” z górskiej wycieczki, czy atlas kotów czytany na sejmowej sali. Dziś wydawcy i naczelni mediów dawnego głównego nurtu są o wiele bardziej ostrożni w cytowaniu szefa PiS, bo wszystkie próby ośmieszenia jego wypowiedzi czy przeinaczenia jego słów zmieniają się w pozytywne medialne trendy, w wyniku których „PiS’owi rośnie” w sondażach, a Jarosław zyskuje kolejne punkty w rankingach zaufania.

Jarosław Kaczyński z konsekwentne ośmieszanego polityka, wpychanego w wizerunek synonimu obciachu stał się polityczną marką premium i jest obecnie najcenniejszym brandem w dyspozycji strategów medialnych Prawa i Sprawiedliwości. A takie aktywa wymagają szczególnej dbałości i uwagi.

Szefem sztabu wyborczego w nadchodzących wyborach został Joachim Brudziński, natomiast szefową rady sztabu premier Beata Szydło, która zapewniła PiS podwójny sukces w 2015 r. Jednak tegoroczna kampania parlamentarna będzie zdecydowanie inna niż wszystkie poprzednie: o wiele bardziej brutalna, bezwzględna i zaskakująca. Tęczowa koalicja do spółki z postkomunistami walczy o przetrwanie, walczy o życie, dlatego wszystkie chwyty będą dozwolone, na co wskazują prowokacje i profanacje jakich dopuszczają się forpoczty Platformy, Nowoczesnej i PSL’u. To będzie brudna kampania, pełna chwytów poniżej pasa. Trzeba być przygotowanym na najmniej oczekiwane zagrywki, na triki, sztuczki i ciosy, których do tej pory wajchowi i ich mocodawcy starali się nie nadużywać.

Pamiętajmy, że Grzegorz Schetyna zabrał na pokład Koalicji Europejskiej mentalnych, ideowych, partyjnych i politycznych spadkobierców Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, której długie ręce nie wahały się zadawać śmierć opozycjonistom i księżom, jak księdzu Suchowolcowi, Niedzielakowi, Palimące czy błogosławionemu księdzu Popiełuszce. Do zleceniobiorców dawnych pierwszych sekretarzy PZPR „seryjny samobójca” grasujący za czasów Tuska i Pawlaka mógłby chodzić na korepetycje i pobierać od nich nauki.

Dziś z równą uwagą należy obserwować ciężarówki z gruzem, co patrzeć wokół siebie i pod nogi na rybach, grzybach i podczas wypraw w góry. Tego typu postulaty ostrożności mogłyby brzmieć śmiesznie gdyby nie dziesiątki niewyjaśnionych wypadków i śmierci w polskim życiu publicznym ostatnich 30 lat . Dla totalnej opozycji w perspektywie zbliżających się wyborów Jarosław Kaczyński stanowi najpoważniejsze, śmiertelnie zagrożenie. Ostatnie profanacje, ataki na księży i polityków mogą wskazywać, że akolici tęczowych koalicji nie cofną się przed niczym.

Zjednoczona Prawica, jak każda świadoma organizacja, ze szczególną dbałością musi obchodzić się ze swoimi najbardziej wartościowymi aktywami i mądrze nimi gospodarować. Prezesa nie można lekkomyślnie eksploatować. PiS dysponuje całymi zastępami młodych wilczków i starych lisów, którzy doskonale sprawdzą się podczas letnich sparingów z tęczowymi harcownikami. Prezesa nie można wystawiać beztrosko na spotkania z „przypadkowymi przechodniami”, „nieostrożnymi kierowcami” i „samotnymi szaleńcami”. Przezorności nigdy dość, tym bardziej, że doszło do zmiany na stanowisku osobistego anioła stróża szefa PiS - Joachim Brudziński zdał stanowisko, a tekę MSWiA objęła poseł Elżbieta Witek. To będzie poważny sprawdzian dla nowej szefowej resortu, bo atmosfera przed jesiennymi wyborami z pewnością zgęstnieje.

Choć postury niepozornej, premier Kaczyński jest politycznym zawodnikiem wagi super ciężkiej, którego aktywność w jesiennej kampanii może okazać się dla Zjednoczonej Prawicy decydująca. Takich zawodników trzeba oszczędzać, dokładnie planować cykl przygotowawczy, precyzyjnie wybierać areny walki i przeciwników, oraz media transmitujące zawody. Jednego możemy być pewni: przeciwnicy nie będą walczyć czysto.

SAD

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej