Polska

Kalisz desperacko broni żony. '12 razy dmuchała w alkomat'

Mecenas Ryszard Kalisz broni swojej żony, której niedawno postawiono zarzut prowadzenia samochodu pod wpływem alkoholu. Małżonka byłego polityka miała prawie 2,5 promila w wydychanym powietrzu, co więcej, w samochodzie znajdowało się dziecko pary. Tych doniesień nie potwierdza Ryszard Kalisz. Zdaniem prawnika, trwa nagonka na niego i jego najbliższych.

2 min czytania
Zdj. Zboralski, CC BY SA 3.0, Wikimedia Commons
Zdj. Zboralski, CC BY SA 3.0, Wikimedia Commons

Mecenas Ryszard Kalisz broni swojej żony, której niedawno postawiono zarzut prowadzenia samochodu pod wpływem alkoholu. Małżonka byłego polityka miała prawie 2,5 promila w wydychanym powietrzu, co więcej, w samochodzie znajdowało się dziecko pary. Tych doniesień nie potwierdza Ryszard Kalisz. Zdaniem prawnika, trwa nagonka na niego i jego najbliższych. 

Na antenie Polsat News Kalisz, nie bez emocji, bronił małżonki, przekonując, że jest ona ofiarą "bezprzykładnej i bezprawnej nagonki". Mecenas przyznał również, że ma żal do mediów naruszających prawo i dobra osobiste jego żony: chodzi o domniemanie niewinności oraz obowiązek anonimizacji danych.

"Ludzie, którzy z nią rozmawiali, mówili, że była zupełnie trzeźwa. Była badana alkomatem 10 razy i za każdym razem wykazywał zero. 12. próba skończyła się wynikiem 2,5, ale po 10 minutach miała o ponad promil mniej"-przekonywał gość Polsat News. Na koniec Ryszard Kalisz zwrócił się do dziennikarzy, którzy zdaniem prawnika prześladują jego najbliszych:"wara od moich dzieci, wara od mojej teściowej!". Były polityk poinformował również, że kiedy odbierał żonę z komisariatu, również była całkowicie trzeźwa. 

Portal Wirtualna Polska spytał warszawskich policjantów o zdanie w tej sprawie. Według informatorów serwisu, od żony Kalisza  „wyraźnie było czuć woń alkoholu”.

Jeżeli zarzuty potwierdzą się, adwokat Dominice K. grozi grzywna lub kara do 2 lat pozbawienia wolności, zakaz prowadzenia pojazdów od 3 do 15 lat oraz świadczenie pieniężne w kwocie od co najmniej 5 tys. zł, a maksymalnie do 60 tys. zł. Sprawie prawniczki przygląda się również rada adwokacka, gotowa wyciągnąć konsekwencje w przypadku, gdy zarzuty się potwierdzą. 

yenn/Polsat News, wp.pl, Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej