Kościół

Kard. Dziwisz: Kościół w Polsce nadal utożsamia się z Narodem

Czy Jan Paweł II lubił gen. Jaruzelskiego? Czy polski Kościół ma jasną wizję swojej przyszłości? Dlaczego politycy nie biorą sobie do serca papieskiego nauczania? Odpowiedzi udziela ks. kard. Stanisław Dziwisz w obszernym wywiadzie dla "Dziennika".

5 min czytania
Kard. Dziwisz: Kościół w Polsce nadal utożsamia się z Narodem
Kard. Dziwisz: Kościół w Polsce nadal utożsamia się z Narodem

Czy Jan Paweł II lubił gen. Jaruzelskiego? Czy polski Kościół ma jasną wizję swojej przyszłości? Dlaczego politycy nie biorą sobie do serca papieskiego nauczania? Odpowiedzi udziela ks. kard. Stanisław Dziwisz w obszernym wywiadzie dla "Dziennika".

 

Zbliża się czwarta rocznica śmierci Jana Pawła II i mnożą się domysły na temat terminu beatyfikacji Papieża-Polaka. Zdaniem kardynała Stanisława Dziwisza proces beatyfikacyjny nie czeka w kolejce za innymi, a prace idą intensywnie. - Samemu Benedyktowi XVI zależy na jak najszybszym zakończeniu procesu - podkreśla kardynał i zauważa, że także świat się tego domaga. - Nie tylko chrześcijanie, ale także inne religie. Jan Paweł II stał się liderem dla całego świata – mówi krakowski metropolita.

Skąd więc opóźnienia? Zdaniem kard. Dziwisza z przyczyn czysto praktycznych. Ktoś na przykład opublikował w Rumunii książkę z czasów wojny, podając nazwisko Wojtyła. Choć może ono nie mieć nic wspólnego z Karolem Wojtyłą i tak trzeba to sprawdzić, żeby potem nie było żadnych wątpliwości.

Do beatyfikacji w tym roku raczej nie dojdzie, ale proces powinien zostać zamknięty w przeciągu najbliższych miesięcy. - Co do konkretnych dat chcę jasno powiedzieć: nie będziemy naciskać na Benedykta XVI – mówi hierarcha. - Lepiej nie robić tego w pośpiechu, ale przeprowadzić proces dogłębnie, aby nikt nigdy nie zarzucił, że sprawa została potraktowana powierzchownie.

 

Castro, Kwaśniewski, Jaruzelski - jak sobie Papież z nimi radził?

Czy Jan Paweł II dobrze robił, że spotykał się z Fidelem Castro czy Augustem Pinochetem? Czy w ten sposób nie legitymizował ich rządów? – pyta „Dziennik”. - Papież nie był wygodnym gościem – mówi metropolita. - Jeśli były jakieś sprawy trudne w danym kraju, zawsze je poruszał, czy to w oficjalnych przemówieniach, czy w rozmowach prywatnych. W czasie wizyty na Haiti zobaczył nędzę ludzi i głośno dopominał się zmian, a prezydent tego kraju poczuł się tym bardzo dotknięty. Prawie wszyscy dyktatorzy upadli po wizytach papieża. Ojciec Święty był zbyt inteligentny, aby dać się zinstrumentalizować – mówi kard. Dziwisz.

A jak było z Aleksandrem Kwaśniewskim w papamobile? Skąd się tam wziął? - Papież o niczym nie wiedział – wyznaje kardynał. - To był mój pomysł. Otoczenie Kwaśniewskiego robiło wszystko, aby Ojciec Święty spotkał się z nim drugi raz w czasie tej wizyty, właśnie na lotnisku. My nie chcieliśmy do tego spotkania dopuścić. Gdy przyjechaliśmy na lotnisko, zatrzymaliśmy się przy salonie VIP-ów, było już późno, a jeszcze czekała nas cała ceremonia pożegnalna. Mówię więc do prezydenta: jesteśmy spóźnieni, musimy już odlatywać, zapraszam pana do papamobile. Dzięki temu do spotkania nie doszło.

- Raz widziałem Ojca Świętego, który podniósł mocno głos – opowiada kardynał pytany o stosunek Jana Pawła II do gen. Jaruzelskiego. Przyjmował wówczas delegację władz z Polski z okazji kanonizacji św. Maksymiliana Kolbego w 1982 roku. - Z całą siłą zwrócił się do niej, mówiąc: "Naród polski nie zasługiwał na takie traktowanie!" - opowiada bp Dziwisz. Jego zdaniem Papież doceniał kulturę osobistą gen. Jaruzelskiego, ale nigdy nie podzielał rozwiązań politycznych, które ten reprezentował.

 

Polska postpapieska

PO i PiS to dwie partie, które odwołują się do chrześcijańskich wartości i dziedzictwa Jana Pawła II, a jednak nie mogą się zgodzić. Co jest nie tak? - W przypadku tych dwóch partii dziwi, że tak się spierają, mając wspólne korzenie – mówi hierarcha.

Słabość percepcji nauczania papieskiego wynika jego zdaniem z czysto ludzkich uwarunkowań. - Politycy też są obarczeni własnymi słabościami i egoizmem. Są pośród nich tacy, którzy starają się korzystać z rad Jana Pawła II oraz wskazań nauki społecznej Kościoła. Mamy też takich, którzy nie biorą jej pod uwagę. Ostatecznie wszyscy winni być rozliczani przez społeczeństwo właśnie za troskę o dobro wspólne – mówi kard. Dziwisz.


Ostanie kontrowersje wokół ustawy o in vitro przyniosły wątpliwości, czy polscy politycy, zwłaszcza deklarujący się jako katolicy, biorą sobie do serca nauczanie Papieża. W tym kontekście kardynał Dziwisz przypomniał, że w kwestii in vitro nauka Kościoła nie ma charakteru wyznaniowego. - Oparta jest na prawie naturalnym, które obowiązuje wszystkich bez względu na wyznanie. Prawo naturalne dotyczy również ateistów.

A jak ma się zachować polityk, kiedy kompromis jest nie do osiągnięcia? - Jeśli się nie da się osiągnąć wszystkiego, to polityk powinien ratować to, co jest do uratowania - mówi kardynał. - Kościołowi nie chodzi o zakazy, ale o dobro. Jednak nie wolno zapominać, że mimo kompromisu politycznego człowieka wierzącego zawsze obowiązuje nauczanie moralne Kościoła - podkreśla.

 

Kościół równa się Toruń plus Łagiewniki

- Obserwując pracę niektórych mass mediów, można mieć wrażenie, że starają się one usilnie malować obraz Kościoła i wizerunek jego pasterzy, który nie odpowiada rzeczywistości - mówi w wywiadzie metropolita. Jak wygląda ten obraz? W skrócie tak, że "Jan Paweł II odszedł do Domu Ojca w niebie, a Kościół w Polsce jakoby nie widzi jasno swojej przyszłości". - Taka teza jest absolutnie nie do przyjęcia - mówi kardynał.


- Podział na Kościół toruński czy łagiewnicki to bzdura - dodaje. - Kościół jest jeden, możemy się różnić metodami pracy, mieć różne zapatrywania, opcje, ale w zasadniczych sprawach wiary i moralności jedność jest absolutna. Kościół w Polsce zawsze utożsamiał się z narodem. Nigdy z władzą polityczną czy partyjną. I taka postawa jest jego siłą także i dzisiaj.


- W porównaniu z innymi krajami europejskimi, które miałem okazję obserwować z punktu widzenia praktyki ich życia religijnego, mogę powiedzieć, że nasz naród wykazuje szczególne przywiązanie do Kościoła – mówi hierarcha. A co ze wskaźnikami religijności, które spadają? Hierarcha uspokaja. - Obwieszczano nam bezwzględne opustoszenie świątyń w chwili, gdy Polska wyzwoli się spod reżimu komunistycznego. Widzimy, że tak się nie stało. A jeśli nawet niektóre osoby zaniedbują udział we mszach świętych niedzielnych, to najczęściej czynią tak nie z pobudek wrogości wobec Kościoła, lecz zwykłego braku konsekwencji w wyznawaniu swej wiary. Ujmując rzecz całościowo, trzeba uczciwie stwierdzić, że Polacy nadal traktują religię jako ważną sprawę - reasumuje.

Spadek liczby seminarzystów i kontestowaniem przez świeckich nauczania Kościoła - zdaniem kard. Dziwisza - też nie jest szczególnym powodem do paniki. - Owszem, obserwuje się spadek powołań, ale z drugiej strony, czyż nie jest to pochodna między innymi również ogólnego spadku urodzin? - pyta. - Oczywiście nie można nie zauważać postępującego procesu laicyzacji, który jest rezultatem ukazywania młodym ludziom błędnych wzorców i układania sobie życia - powiedzmy to wprost - wedle stylu, który można nazwać zwyczajnym wygodnictwem.

 

Na pytanie o to, czy kard. Dziwisz, sprawujący obecnie funkję metropolity krakowskiego, stanie na czele konferencji polskiego episkopatu, kardynał odpowiada, że ma wystarczająco zajęć we własnej archidiecezji. - Wzięcie odpowiedzialności za kierunek prac episkopatu to bardzo poważna sprawa, dlatego trzeba wybrać na przewodniczącego człowieka, który będzie mógł to dobrze zrobić. Episkopat jest dojrzały i na pewno znajdzie takiego człowieka – ucina spekulacje metropolita.


AJ/Dz

 

 

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej