Rodzina

„Katoliczka” Wiśniewska strasznie chce zabijania chorych dzieci

- Nikt się nie zastanawia nad tym, jakie skutki miałby zakaz aborcji ze względu na uszkodzenie płodu. W Polsce brakuje instytucji i systemowych rozwiązań, dzięki którym kobiety rodzące upośledzone dzieci nie musiałyby się zadręczać, np. skąd wziąć pieniądze na lekarstwa czy rehabilitację. Dziś muszą liczyć się z tym, że życie ich dziecka będzie wegetacją – podkreśla Wiśniewska,. I nawet nie dostrzega, że jej myślenie ma także drugą stronę, która prowadzi do stwierdzenia, że zabijanie może być metodą na walkę ze słabą jakością życia, z wegetacją. Istotą tego myślenia jest uznania, że silniejsi mogą uznać, że czyjeś życie jest wegetacją, a potem odebrać mu prawo do życia.

2 min czytania
„Katoliczka” Wiśniewska strasznie chce zabijania chorych dzieci
„Katoliczka” Wiśniewska strasznie chce zabijania chorych dzieci

Dyżurna „katoliczka” „Gazety Wyborczej” aż piszczy ze wściekłości, gdy dowiaduje się, że ktoś chce zakazać zabijania chorych i niepełnosprawnych. Dla niej jest to niedopuszczalne, bowiem skazuje dzieci na wegetację. I dlatego grzmi ona strasznie na tych, którzy chcą zwyczajnie zakazać barbarzyństwa.

/

- Nikt się nie zastanawia nad tym, jakie skutki miałby zakaz aborcji ze względu na uszkodzenie płodu. W Polsce brakuje instytucji i systemowych rozwiązań, dzięki którym kobiety rodzące upośledzone dzieci nie musiałyby się zadręczać, np. skąd wziąć pieniądze na lekarstwa czy rehabilitację. Dziś muszą liczyć się z tym, że życie ich dziecka będzie wegetacją – podkreśla Wiśniewska,. I nawet nie dostrzega, że jej myślenie ma także drugą stronę, która prowadzi do stwierdzenia, że zabijanie może być metodą na walkę ze słabą jakością życia, z wegetacją. Istotą tego myślenia jest uznania, że silniejsi mogą uznać, że czyjeś życie jest wegetacją, a potem odebrać mu prawo do życia.



- Dla zwolenników pełnego zakazu aborcji to niuanse. Obrońcy życia - jak się ich ładnie nazywa - próbują zmusić kobiety do heroizmu, bo ich akurat nic to nie kosztuje – dodaje Wiśniewska. I znowu nie dostrzega, że w ten sam sposób da się uzasadnić zabijanie chorych teściowych czy mężów. Jeśli są chorzy, to żony lub zięciowie powinni móc ich zabić, bo nie można od nich wymagać heroizmu. A każdy, kto tego nie dostrzega zostanie uznany za histeryka, który krzyczy o barbarzyństwie. Nie wątpię zresztą, że „katoliczka Katarzyna Wiśniewska” i takie zabójstwo, by usprawiedliwiła, w imię „dostrzegania niuansów”.

 

TPT/Wyborcza.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej