Wiadomości

Kawaler Virtuti Militari, który nakręcił King Konga

"Fundacja z dumą ogłasza, że uruchomiliśmy stronę internetową i rozpoczęliśmy kampanię medialną, by znaleźć i upamiętnić bohaterów Ameryki – powiedział David C. Jamison, dyrektor wykonawczy The Foundation To Illuminate America's Heroes. – Pierwszym bohaterem będzie Merian C. Cooper".

2 min czytania
Kawaler Virtuti Militari, który nakręcił King Konga
Kawaler Virtuti Militari, który nakręcił King Konga

Fundacja upamiętniająca amerykańskich bohaterów (The Foundation To Illuminate America's Heroes) planuje nakręcenie filmu opowiadającego o losach bohatera Ameryki i Polski. Historia życia Meriana C. Coopera to scenariusz na długi serial. Jednym z ważnych epizodów w jego życiu było dowodzenie polsko-amerykańską drużyną pilotów ze "Szwadronu Kościuszki", którzy walczyli w wojnie polsko-rosyjskiej w latach 1919-1920.

/

"Fundacja z dumą ogłasza, że uruchomiliśmy stronę internetową i rozpoczęliśmy kampanię medialną, by znaleźć i upamiętnić bohaterów Ameryki – powiedział David C. Jamison, dyrektor wykonawczy The Foundation To Illuminate America's Heroes. – Pierwszym bohaterem będzie Merian C. Cooper".

 
Pradziadek Coopera walczył wraz z Kazimierzem Pułaskim podczas amerykańskiej rewolucji. Merian jako młody chłopak wstąił do oddziałów USA, które zostały skierowane do Meksyku, gdzie walczyły z oddziałami chłopskich powstańców Pancho Villi. W latach 1919-1921 Cooper był członkiem elitarnej jednostki lotniczej nazwanej "Szwadronem Kościuszki", która wspierała polską armię w wojnie polsko-rosyjskiej; jego eskadra m.in. bombardowała oddziały Budionnego. Samolot Coopera został zestrzelony, a on sam spędził 9 miesięcy w sowieckiej niewoli. Pierwsza próba ucieczki z niewoli była nieudana, Cooper umknął wraz dwoma jeńcami za drugim razem - przeszedł 700 km i wrócił do kraju. Józef Piłsudski osobiście odznaczył go orderem Virtuti Militari.

Po wojnie Cooper wrócił do USA i został producentem i reżyserem filmowym, stał się jednym z najbardziej prominentnych postaci w Hollywood. To on stworzył duet Fred Astaire i Ginger Rogers. Fascynował się życiem goryli i ta pasja zaowocowała powstaniem legendarnego filmu o King Kongu. Sam Cooper współpreżyserował film i grał w nim; pojawił się on pilotując samolot, który ostrzeliwał gigantyczną małpę.


Mało kto wie, że Cooper był ojcem Macieja Słomczyńskiego, pisarza i tłumacza, który pisał kryminały pod pseudonimem Joe Alex.

Trzy lata temu jego imieniem nazwano jedną z ulic na warszawskim Bemowie.

 

PSaw/dziennik.com

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej