Nawet "człowieka honoru" nie ominie sprawiedliwość. Czesław Kiszczak ponownie stanie przed sądem za masakrę górników z kopalni "Wujek".
Według aktu oskarżenia to on zadecydował o możliwości użycia broni palnej przez oddziały ZOMO wobec strajkujących górników kopalni "Manifest Lipcowy" i "Wujek". W wyniku pacyfikacji z 15 i 16 grudnia 1981 roku zginęło 9 robotników z "Wujka". Byłemu szefowi MSW grozi do 10 lat więzienia.
W 2008 roku Sąd Okręgowy w Warszawie uznał, że karalność nieumyślnego - jak przyjęto - czynu Kiszczaka przedawniła się w 1986 r. i umorzył proces. W październiku 2009 roku Sąd Apelacyjny uwzględnił apelacje prokuratury i pełnomocników górników z "Wujka". SA uznał, że nie można mówić o nieumyślnej winie Kiszczaka i dlatego sprawa nie przedawniła się.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.