Wiadomości

Klich: Decyzja gdzieś zapadła

- Atmosfera była bardzo nerwowa. Były przekleństwa. Kierownik lotu za nic w świecie nie chciał się zgodzić na przyjęcie samolotu – przyznaje Edmund Klich.

1 min czytania
Klich: Decyzja gdzieś zapadła
Klich: Decyzja gdzieś zapadła

- Atmosfera była bardzo nerwowa. Były przekleństwa. Kierownik lotu za nic w świecie nie chciał się zgodzić na przyjęcie samolotu – przyznaje Edmund Klich.

- Przy rozmowach w kabinie nasz specjalista cały czas pracował z Rosjanami i dzięki niemu odczytano tak dużo. Przy nagraniach z wieży Polacy nie pracowali – przyznał w rozmowie z TVN24 Edmund Klich. Wykluczył jednak tezę, że rosyjscy kontrolerzy celowo naprowadzali prezydenckiego tupolewa tak, by doszło do katastrofy.

Fakt, że Polska nie została dopuszczona do nagrań z wieży na lotnisku w Smoleńsku jest według Klicha naruszeniem postanowienia załącznika 13. do Konwencji Chicagowskiej, ponieważ Polacy powinni brać udział w odsłuchiwaniu nagrań.

Załącznik 13. Rosjanie mieli złamać już 15 kwietnia gdy nie pozwolili polskim ekspertom obserwować wskaźników radiolokacyjnych – relacjonuje Klich.

Rosjanie nie przekazali Polsce "wielu dokumentów" – przyznaje Edmund Klich. Polskiej stronie nie zezwolono także na obserwację (w celu sprawdzenia urządzeń) oblotu technicznego nad smoleńskim lotniskiem.

W stosunku do raportu MAK Edmund Klich jest krytyczny. - Tam są błędy – przyznaje.

eMBe/TVN24

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej