Wiadomości

Kobiety z PO nie chcą parytetów

Mnie się to nie podoba. Nie płeć powinna się liczyć, ale kompetencje – mówi posłanka PO Małgorzata Kidawa-Błońska. I zdecydowanie nie jest w tym myśleniu odosobniona. Większość posłanek rządzącej partii zapowiedziała, że zagłosuje przeciw parytetom, które nazywa „sztucznymi regulacjami”.

2 min czytania
Kobiety z PO nie chcą parytetów
Kobiety z PO nie chcą parytetów

Mnie się to nie podoba. Nie płeć powinna się liczyć, ale kompetencje – mówi posłanka PO Małgorzata Kidawa-Błońska. I zdecydowanie nie jest w tym myśleniu odosobniona. Większość posłanek rządzącej partii zapowiedziała, że zagłosuje przeciw parytetom, które nazywa „sztucznymi regulacjami”.

 

Posłanka Joanna Mucha przekonywała swoje koleżanki do poparcia obywatelskiego projektu, który zapewnia kobietom połowę miejsc na listach wyborczych. Nie spotkała się jednak z wielkim zrozumieniem. Podobnie zresztą jak inna zwolenniczka parytetów Agnieszka-Kozłowska Rajewicz.

Ona z kolei przygotowała projekt ustawy, która gwarantuje kobietom 30 proc. miejsc na listach wyborczych. Jak poinformował „Dziennik Gazeta Prawna” w przyszłym tygodniu władze PO zdecydują, czy projekt Kozłowskiej-Rajewicz będzie zgłoszony jako inicjatywa całego klubu i czy przy głosowaniu będzie obowiązywała dyscyplina partyjna.

- Decyzja jeszcze nie zapadła – uciął pytania dziennika wiceszef  PO Grzegorz Dolniak. A kobiety z partii Donalda Tuska dbają o swoje pozycje na własnym podwórku. Obowiązuje zasada, że jedno z trzech pierwszych miejsc na liście wyborczej musi dostać kobieta. Posłanki chcą to rozszerzyć na dwa z pięciu miejsc.

Za tydzień w Sejmie odbędzie się pierwsze czytanie projektu obywatelskiej ustawy o parytetach. Wcześniej jej gorące zwolenniczki z Kongresu Kobiet przygotowały razem z Fundacją Heinricha Boella, która jest związana z niemiecką Partią Zielonych, międzynarodową konferencję „Kobieta w polityce”. Konferencja bardziej niż dyskusję, w jaki sposób pomóc kobietom, które chcą działać w polityce, przypomina lobbing.

Konferencja odbędzie się w budynku Sejmu, a patronat nad nią objął marszałek Bronisław Komorowski. Aktywistki z Kongresu Kobiet zaprosiły też przewodniczącego PE Jerzego Buzka, który obok przedstawicielki niemieckiej fundacji ma tłumaczyć, ile dobra dla kobiet w Europie zrobiły parytety. Nie zaprosiły jednak żadnej z przedstawicielek ruchu społecznego skupionego wokół strony internetowej Parytety.pl.

Czyżby uznały, że np. prof. Jadwiga Staniszkis, prof. Barbara Fedyszak-Radziejowska, dr Monika Michaliszyn czy Joanna Potocka, sygnatariuszki listu przeciwko parytetom, mogłyby zburzyć misternie skonstruowany przekaz o zbawiennej roli parytetów dla życia kobiet?

 

mm

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej