Szef rosyjskiej Federalnej Służby Bezpieczeństwa obwodu twerskiego nie żyje; 53-letni generał major Konstantin Moriew popełnił samobójstwo. Jego śmierć zbiegła się z rozpoczętym wczoraj procesem sprawców znanego zamachu na pociąg Newski Ekspres w 2009 roku. Nadzorował śledztwo w tej sprawie a w poprzedniej dekadzie poważne afery kryminalne na rosyjskim Dalekim Wschodzie. Na jego terenie służyli też oficerowie pracujący na wieży lotniska w Smoleńsku 10 kwietnia ub. r. - mjr Wiktor Ryżenko i płk Nikołaj Krasnokutski.

Śledczy rozważają różne motywy samobójstwa. Moriew pochodził z Syberii, był naczelnikiem FSB w Kraju Krasnojarskim, za czasów gdy jego gubernatorem był gen. Aleksandr Lebiedź, który zginął w wypadku śmigłowca w pobliżu rodzinnego miasta Moriewa.
Moriew w 2003 r. został awansowany na stopień generała. W Jakucji zajmował się m.in. narkotykową kontrabandą, handlem bronią oraz aferami diamentowymi. Cztery lata temu został przeniesiony przez Władimira Putina do Tweru. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że miał niebawem awansować do centralnych struktur FSB.
Prowadził śledztwo w sprawie głośnego zamachu bombowego na pędzący 200 km/h pociąg Newski Ekspres z Moskwy do Sankt Petersburga. Katastrofa miała miejsce w obwodzie twerskim, zginęło 27 osób. Ślady prowadziły do grup ekstremistów – muzułmańskich, nacjonalistycznych i neonazistowskich.
Twer miał także związek z tragedią smoleńską. Lotnisko Siewiernyj podlegało w tamtym czasie pod twerską bazę wojskową zabezpieczającą je technicznie i kadrowo. Twerskie lotnisko Migałowo było miejscem codziennej służby mjr Wiktora Ryżenki i płk Nikołaja Krasnokutskiego - autorów nieprecyzyjnych komunikatów podawanych polskiej załodze podchodzącej do lądowania 10 kwietnia 2010 r. Obaj zostali dyskretnie przeniesieni po katastrofie.
PK/Naszdziennik.pl
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.