Wiadomości

Kolejne grupy anglikanów przechodzą do Kościoła. „To po prostu powrót do domu”

Biskup, który kilka lat temu przewidział koniec wspólnocie anglikańskiej, teraz przeszedł na katolicyzm. Nie on jeden. W Australii konserwatywni anglikanie jednogłośnie zdecydowali o przejściu "pod Rzym".

2 min czytania
Kolejne grupy anglikanów przechodzą do Kościoła. „To po prostu powrót do domu”
Kolejne grupy anglikanów przechodzą do Kościoła. „To po prostu powrót do domu”

Biskup, który kilka lat temu przewidział koniec wspólnocie anglikańskiej, teraz przeszedł na katolicyzm. Nie on jeden. W Australii konserwatywni anglikanie jednogłośnie zdecydowali o przejściu "pod Rzym".

 

Po wieloletniej posłudze jako anglikański biskup pomocniczy Newcastle Paul Richardson przeprowadził się z północno-wschodniej Anglii do Londynu i kilka dni temu został parafianinem katedry św. Grzegorza. - W pełną komunię z Kościołem zostałem włączony w styczniu – opowiada Richardson.

Decyzji nie podjął tylko ze względu na ordynacje kobiet na biskupów. - To była podróż, którą odbywałem od jakiegoś czasu. To po prostu powrót do domu – mówi duchowny z 38-letnim stażem. Ma za sobą posługę misjonarza w Australii i Papui Nowej Gwinei. Biskupem pomocniczym Newcastle był od 1998 roku.

Od jakiegoś czasu krytycznie spoglądał na to, co dzieje się z brytyjską wspólnotą anglikańska. Zapowiadał, że grozi jej koniec w przeciągu jednego pokolenia. - Trudno sobie wyobrazić, by kościół przetrwał więcej niż 30 lat, a niewielu spośród jego pasterzy jest przygotowanych by stawić czoła takiej możliwości – pisał w "The Sunday Telegraph".

Decydujący moment na drodze do katolicyzmu przeżywają także anglikanie z australijskiej konserwatywnej wspólnoty Forward in Faith. Jako pierwsi jednogłośnie przyjęli oni historyczną decyzję, by przystać na propozycje papieża Benedykta XVI, którą wystosował w konstytucji "Anglicanorum Coetibus".

Zarówno wspólnota z Australii jak i z Wielkiej Brytanii wzywają do modlitwy w ich intencji. Z tego powodu 22 lutego ogłoszono Dniem Modlitwy i Rozeznania.

AJ/Catholic.org/Telegraph.co.uk

 

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej