Po kilkunastu dniach ponawiania przez portal Fronda.pl pytania o to, co dalej ze smoleńskim krzyżem, Bronisław Komorowski zdecydował się dać na nie odpowiedź. Miejscem był program „Tomasz Lis na żywo”, a treść odpowiedzi – delikatnie rzecz ujmując – była nieostra.
Krzyż – zapewnił mianowicie prezydent RP – nie zostanie w prezydenckiej kaplicy, ale zostanie przeniesiony do kościoła św. Anny w Warszawie. Tyle było jednak wiadomo już w momencie, gdy krzyż był przenoszony. I wydawałoby się, że wreszcie nadeszła pora, by wskazać datę. Tego jednak prezydent nie zrobił. Zamiast tego zajął się potępianiem ludzi, którzy krzyża bronili. – Nie wziąłem pod uwagę tego, że ktoś może być tak agresywny, jak tłum obrońców krzyża wobec księży… I to skomplikowało sytuację. Uniemożliwiło to wykonanie umowy z kurią, ale ta umowa będzie wykonana do końca. To znaczy, że krzyż będzie w kościele św. Anny, tak jak to zostało wtedy ustalone – powiedział Komorowski.
Jednym słowem nadal nic nie wiadomo. A krzyż, jak był, tak i jest w kaplicy prezydenckiej.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.