Wiadomości

Kompromitacja premiera Tuska

- To ja decyduję, co jest polską racją stanu – miał powiedzieć 10 listopada do rodzin smoleńskich Donald Tusk. Tego typu deklaracja – jak ustalił portal wPolityce.pl - padła po tym, jak premier wyznał rodzinom, że nigdy nie występował do Rosji z wnioskiem o wspólne śledztwo, bo nigdy o tym nawet nie pomyślał.

1 min czytania
Kompromitacja premiera Tuska
Kompromitacja premiera Tuska

- To ja decyduję, co jest polską racją stanu – miał powiedzieć 10 listopada do rodzin smoleńskich Donald Tusk. Tego typu deklaracja – jak ustalił portal wPolityce.pl - padła po tym, jak premier wyznał rodzinom, że nigdy nie występował do Rosji z wnioskiem o wspólne śledztwo, bo nigdy o tym nawet nie pomyślał.

A gdy ktoś z sali zasugerował, że takiej decyzji wymagała polska racja stanu, premier spokojnie oznajmił: „To ja decyduję, co jest polską racją stanu”.

To jednak nie jedyna kompromitująca Donalda Tuska wypowiedź. Jak ustalił serwis wPolityce.pl, premier pytany o brak działań polskich fachowców na miejscu katastrofy – prokuratorów, lekarzy, których podpisów brakuje na rosyjskich protokołach czy o chaos panujący po polskiej stronie miał wyznać, że 10 kwietnia on i jego podwładni byli tak zaskoczeni i zszokowani tym, co się wydarzyło, że nie wiedzieli, co robić. I gdyby taka katastrofa wydarzyła się po raz drugi, już wiedzieliby, jakie działania podejmować.

Czy takie słowa z ust premiera rzeczywiście padły? Wciąż nie wiadomo. Strona rządowa nie godzi się bowiem na ujawnienie stenogramów z tych rozmów. Oficjalną przyczyną ma być brak zgody części rodzin. Ale jeśli premier wygadywał takie rzeczy, to prawdziwą przyczyną niechęci rządu do tych dokumentów jest absolutna kompromitacja Donalda Tuska.

TPT/wPolityce.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej