Wiadomości

Koniec epoki, w których Michnik zamykał usta krytykom

Rafał Ziemkiewicz stwierdził swego czasu, że Adam Michnik "terroryzuje swoich krytyków" pozwami. Michnik za te słowa... pozwał Ziemkiewicza, uznając, że został nazwany terrorystą. Sąd stwierdził, że zarzuty naczelnego "GW" o naruszenie dóbr osobistych są absurdalne i oddalił pozew Michnika.

1 min czytania
Koniec epoki, w których Michnik zamykał usta krytykom
Koniec epoki, w których Michnik zamykał usta krytykom

Rafał Ziemkiewicz stwierdził swego czasu, że Adam Michnik "terroryzuje swoich krytyków" pozwami. Michnik za te słowa... pozwał Ziemkiewicza, uznając, że został nazwany terrorystą. Sąd stwierdził, że zarzuty naczelnego "GW" o naruszenie dóbr osobistych są absurdalne i oddalił pozew Michnika.

Sprawę dla portalu "Gościa Niedzielnego" Gosc.pl skomentował sam Ziemkiewicz.

"Moim zdaniem działania Adama Michnika związane z tą sprawa to klasyczne pieniactwo. Michnik prawdopodobnie uznał, że każdy sąd podejdzie do jego skargi na kolanach, niezależnie od tego, jak byłaby absurdalna. Stwierdzenie przez niego, że wyrwane z kontekstu słowa, iż "terroryzuje swoich krytyków" oznaczają, że oskarżyłem go o bycie terrorystą, który na przykład podkłada bomby, było tak absurdalne, że żaden, nawet najbardziej przychylny Michnikowi sędzia, nie mógł przyznać mu racji" - powiedział Ziemkiewicz.

"Naczelny "Wyborczej" najwyraźniej postanowił ukarać mnie za to, że skrytykowałem go w felietonie (tak, jak wcześniej skutecznie karał pozwami wielu innych). Wykorzystał wszystkie możliwe w polskim sądownictwie drogi, aby mnie dopaść, ale mu się nie udało, bo i zarzut stawiany wobec mnie był oderwany od rzeczywistości. Miejmy nadzieję, że ten wyrok kończy pewną epokę, w której pozwami starano się zamykać usta krytyków" - dodał.

kad/gosc.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej