Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.
Anonim
15.10.2021, 15:29
O, ks. który ukrywa kolegę pedofila..... niech zacznie od siebie.
908098
14.10.2021, 16:46
księże Piotrze, dziękuję, to bardzo ważne przypomnienie, bardzo prawdziwe - trzeba koniecznie zacząć od nawrócenia samego siebie, bo jak się ma Chrystusa to ma sie wszystko
Dam
14.10.2021, 07:47
Piękne zrzucanie odpowiedzialności. "Nie wymagaj, żeby instytucja KK przestała ukrywać pedofilów dopóki ty nie jesteś święty". Ciekawe, ile owiec to kupi.
Akagi
14.10.2021, 06:18
Nie żyję na koszt podatników (czyli nie okradam ludzi, których nie interesuje co głoszę), nie popełniam przestępstw ani nie ukrywam przestępców, nie walczę o to by poniżać kobiety. Nie narzucam nikomu moich przekonań, no lista mogłaby być jeszcze długa, ale może chociaż jedno (na początek) by sobie ten kościół spróbował przyswoić.
kibic
14.10.2021, 05:11
ja nie ukrywam pedofilów.
Stały czytelnik
13.10.2021, 19:00
Zacznij od siebie, Przewielebny Księże Doktorze. Czy już powróciłeś do Tradycji? Czy złożyłeś przysięgę antymodernistyczną? Jakiej Mszy św. słuchasz i jaką odprawiasz? Słowem, czy chcesz nas nawrócić na gruncie fałszywej doktryny franciszkowej, czy znasz i propagujesz prawdziwą doktrynę katolicką? Czy prowadzisz nas do Pana naszego Jezusa Chrystusa, czy do fałszywego proroka na tronie Piotrowym, a razem z nim prosto do Piekła?
AAAtomek
13.10.2021, 18:26
Dodaj do swojej listy Żyda Chrystusa i Żydówkę Marię i będzie git. ps. Prawica w twoim wydaniu to debile&idioci.
cd
13.10.2021, 18:16
Ten sakrament gładzi grzechy. Wiemy jednak, że normalnie, nawet w ustawodawstwie świeckim, za każde wykroczenie jest kara i to jest zupełnie sprawiedliwe i słuszne — źle zrobiłem, to muszę odpokutować. Grzech jest zgładzony, sędzia może nie mieć absolutnie żadnego żalu do podsądnego za takie czy inne wykroczenie, mówi: „Ja z tobą mogę żyć w zgodzie, ale karę musisz ponieść”. Albo grzywna, albo pozbawienie wolności, albo jakieś inne ograniczenie swobody działania za to, żeś tej swobody kiedyś nadużył. Podobnie i tutaj: grzechy mamy darowane, ale zostanie jeszcze kara za te grzechy. I ona w języku teologicznym nazywa się czyśćcem. Człowiek, który w swoim życiu używał świata, jak się tylko dało, często nie w zgodzie z prawem Bożym, krzywdził innych ludzi, nawet jeśli w czasie życia swojego ziemskiego często żałował, spowiadał się, przepraszał, ale wciąż wracał do tego zła, musi po śmierci spłacić to Bogu cierpieniem. Nawet jeśli już pod koniec życia — jak trwoga, to do Boga — naprawdę bardzo szczerze żałował za to, co źle zrobił, wynagradzał, jak potrafił, ale i tak mu jeszcze sporo zostało. Na czym ta kara ma polegać? Oczywiście dawniej to przedstawiano za pomocą obrazu ognia, który pali. Skutki wyrządzonego zła działają w człowieku i on przez to cierpi straszliwe męki. Woła jak Hiob: „Zmiłujcie się nade mną przynajmniej wy, przyjaciele moi” (???????????). A my swoją modlitwą, przez ofiarowanie w jego intencji dobrych uczynków pomagamy temu człowiekowi, żeby wreszcie te cierpienia się skończyły. Jak dokładnie tam jest, nie wiemy, ale wierzymy, że zaraz po śmierci człowiek styka się z Panem Bogiem, widzi i ocenia swoje postępowanie i w blasku tego wspaniałego światła, jakie go ogrania, widzi, że zrobił źle. I chce oczyścić się z tego, by być z Bogiem, bo widzi, że Bóg jest dla niego jedyną prawdziwą miłością, a tu jeszcze ze względu na skazę grzechu nie może dojść do Niego. I jeśli dla człowieka żyjącego tu, na ziemi, częsta jest tęsknota za Bogiem, która u dusz wrażliwych powoduje wielki ból i cierpienie duchowe, to co dopiero tam. Mam Boga w zasięgu ręki a jeszcze osiągnąć Go nie mogę, dlatego że są we mnie przeszkody. Żal, że źle postępowałem, nawet pewnego rodzaju złość na siebie, że dla jakichś błahostek i błyskotek porzuciłem tak wielkie Dobro. I to cierpienie niemożliwości osiągnięcia zjednoczenia z Bogiem od razu może być karą czyśćcową. Oczywiście, że człowiek spędza tam pewien czas, dlatego odpusty, które ofiarujemy za dusze czyśćcowe, liczymy w dniach czy latach. Mogą być cząstkowe albo całkowite, przez co rozumiemy. że jakieś dzieło, które wykonujemy tu, na ziemi, w intencji dusz zmarłych, sprawia, że możemy pomóc temu człowiekowi zakończyć jego karę. Dzięki naszej modlitwie czy jakiemuś umartwieniu, czy ofierze pomagamy im szybciej spotkać się z Bogiem. My im pomagamy, bo oni sami już oczyścić się nie mogą.
O. Leon: Jak to jest z tym czyśćcem?
13.10.2021, 18:15
Chcę powiedzieć teraz parę słów na temat rzeczywistości, która właściwie tak wprost nie występuje nigdzie w Piśmie świętym i nawet siostrzany Kościół chrześcijański, jakim są prawosławni, nie uznaje jej za prawdziwą. Mianowicie mam na myśli czyściec. Jak on może wyglądać. Możemy zachęcić chętnych do studiowania na ten temat, natomiast tu pomyślmy w świetle nauki, którą już znamy. Istotnie teologowie uznający istnienie czyśćca za realne, chyba trochę racji mają. Jest napisane w Piśmie Świętym, że nic nieczystego nie wejdzie do Królestwa Niebieskiego. Człowiek skażony grzechem pierworodnym ma większą skłonność do złego niż do dobrego, a jednocześnie ma w sobie głęboko zakorzenioną tęsknotę do dobra, do wartości. Jeden z pisarzy katolickich powiedział takie szokujące zdanie, że człowiek nawet stojąc na progu domu publicznego, w gruncie rzeczy szuka tam Boga. Tylko nie jest na właściwej drodze, bo rzeczywiście Go potem nie znajduje. Jest w człowieku taki wielki rozziew, można powiedzieć: jakaś wielka walka między dobrem a złem, między czarnym a białym i nikogo nie możemy określić jednoznacznie. Najlepszy dowód, że w procesach kanonizacyjnych bierze udział tak zwany „advocatus diaboli”, który wyciąga wszystkie słabostki świętego człowieka, żeby potwierdzić dokładnie, na czym polega jego świętość. To znaczy, że świętym nie trzeba być „od samego początku”. Podobno był taki, co jako niemowlę w piątki nie ssał matczynej piersi, bo pościł, albo innemu rój pszczół usiadł na ustach, kiedy był niemowlakiem i potem stał się doktorem Kościoła o miodopłynnej wymowie. To legendarne rzeczy, a święci tak naprawdę to ludzie z krwi i kości, którzy mieli swoje braki i swoje zalety. Z tym, że z wadami sobie doskonale dawali radę — zwyciężali je dla miłości Boga i miłości człowieka. Korzystali więc z sakramentu pokuty.
przepraszam... skłamałem...
13.10.2021, 18:00
nie zgłosiłbym, tylko zatłukł bym gołymi rękoma. Ewentualnie zadusił zakrwawioną sutanną.
Co mam reformować???
13.10.2021, 17:55
Nie interesują mnie dzieci, nie ukrywam pedofili... Jeśli bym wiedział, to bym zgłosił. Co mam od siebie wymagać więcej??? A wy kutwa jasna kim jesteście???
cd
13.10.2021, 17:38
Ten sakrament gładzi grzechy. Wiemy jednak, że normalnie, nawet w ustawodawstwie świeckim, za każde wykroczenie jest kara i to jest zupełnie sprawiedliwe i słuszne — źle zrobiłem, to muszę odpokutować. Grzech jest zgładzony, sędzia może nie mieć absolutnie żadnego żalu do podsądnego za takie czy inne wykroczenie, mówi: „Ja z tobą mogę żyć w zgodzie, ale karę musisz ponieść”. Albo grzywna, albo pozbawienie wolności, albo jakieś inne ograniczenie swobody działania za to, żeś tej swobody kiedyś nadużył. Podobnie i tutaj: grzechy mamy darowane, ale zostanie jeszcze kara za te grzechy. I ona w języku teologicznym nazywa się czyśćcem. Człowiek, który w swoim życiu używał świata, jak się tylko dało, często nie w zgodzie z prawem Bożym, krzywdził innych ludzi, nawet jeśli w czasie życia swojego ziemskiego często żałował, spowiadał się, przepraszał, ale wciąż wracał do tego zła, musi po śmierci spłacić to Bogu cierpieniem. Nawet jeśli już pod koniec życia — jak trwoga, to do Boga — naprawdę bardzo szczerze żałował za to, co źle zrobił, wynagradzał, jak potrafił, ale i tak mu jeszcze sporo zostało. Na czym ta kara ma polegać? Oczywiście dawniej to przedstawiano za pomocą obrazu ognia, który pali. Skutki wyrządzonego zła działają w człowieku i on przez to cierpi straszliwe męki. Woła jak Hiob: „Zmiłujcie się nade mną przynajmniej wy, przyjaciele moi” (???????????). A my swoją modlitwą, przez ofiarowanie w jego intencji dobrych uczynków pomagamy temu człowiekowi, żeby wreszcie te cierpienia się skończyły. Jak dokładnie tam jest, nie wiemy, ale wierzymy, że zaraz po śmierci człowiek styka się z Panem Bogiem, widzi i ocenia swoje postępowanie i w blasku tego wspaniałego światła, jakie go ogrania, widzi, że zrobił źle. I chce oczyścić się z tego, by być z Bogiem, bo widzi, że Bóg jest dla niego jedyną prawdziwą miłością, a tu jeszcze ze względu na skazę grzechu nie może dojść do Niego. I jeśli dla człowieka żyjącego tu, na ziemi, częsta jest tęsknota za Bogiem, która u dusz wrażliwych powoduje wielki ból i cierpienie duchowe, to co dopiero tam. Mam Boga w zasięgu ręki a jeszcze osiągnąć Go nie mogę, dlatego że są we mnie przeszkody. Żal, że źle postępowałem, nawet pewnego rodzaju złość na siebie, że dla jakichś błahostek i błyskotek porzuciłem tak wielkie Dobro. I to cierpienie niemożliwości osiągnięcia zjednoczenia z Bogiem od razu może być karą czyśćcową. Oczywiście, że człowiek spędza tam pewien czas, dlatego odpusty, które ofiarujemy za dusze czyśćcowe, liczymy w dniach czy latach. Mogą być cząstkowe albo całkowite, przez co rozumiemy. że jakieś dzieło, które wykonujemy tu, na ziemi, w intencji dusz zmarłych, sprawia, że możemy pomóc temu człowiekowi zakończyć jego karę. Dzięki naszej modlitwie czy jakiemuś umartwieniu, czy ofierze pomagamy im szybciej spotkać się z Bogiem. My im pomagamy, bo oni sami już oczyścić się nie mogą.
O. Leon: Jak to jest z tym czyśćcem?
13.10.2021, 17:38
Chcę powiedzieć teraz parę słów na temat rzeczywistości, która właściwie tak wprost nie występuje nigdzie w Piśmie świętym i nawet siostrzany Kościół chrześcijański, jakim są prawosławni, nie uznaje jej za prawdziwą. Mianowicie mam na myśli czyściec. Jak on może wyglądać. Możemy zachęcić chętnych do studiowania na ten temat, natomiast tu pomyślmy w świetle nauki, którą już znamy. Istotnie teologowie uznający istnienie czyśćca za realne, chyba trochę racji mają. Jest napisane w Piśmie Świętym, że nic nieczystego nie wejdzie do Królestwa Niebieskiego. Człowiek skażony grzechem pierworodnym ma większą skłonność do złego niż do dobrego, a jednocześnie ma w sobie głęboko zakorzenioną tęsknotę do dobra, do wartości. Jeden z pisarzy katolickich powiedział takie szokujące zdanie, że człowiek nawet stojąc na progu domu publicznego, w gruncie rzeczy szuka tam Boga. Tylko nie jest na właściwej drodze, bo rzeczywiście Go potem nie znajduje. Jest w człowieku taki wielki rozziew, można powiedzieć: jakaś wielka walka między dobrem a złem, między czarnym a białym i nikogo nie możemy określić jednoznacznie. Najlepszy dowód, że w procesach kanonizacyjnych bierze udział tak zwany „advocatus diaboli”, który wyciąga wszystkie słabostki świętego człowieka, żeby potwierdzić dokładnie, na czym polega jego świętość. To znaczy, że świętym nie trzeba być „od samego początku”. Podobno był taki, co jako niemowlę w piątki nie ssał matczynej piersi, bo pościł, albo innemu rój pszczół usiadł na ustach, kiedy był niemowlakiem i potem stał się doktorem Kościoła o miodopłynnej wymowie. To legendarne rzeczy, a święci tak naprawdę to ludzie z krwi i kości, którzy mieli swoje braki i swoje zalety. Z tym, że z wadami sobie doskonale dawali radę — zwyciężali je dla miłości Boga i miłości człowieka. Korzystali więc z sakramentu pokuty.
Adeptus
13.10.2021, 17:32
Zgadzam się. Jedyną szansą na zreformowanie Kościoła jest definitywnie odcięcie się od biblijnych bzdur i kultu okrutnego bożka jahwe i jego bękarta psychopaty. Wówczas Kościół mógłby się przekształcić w instytucję szerzącą kult Człowieka, pomagająca rozwijać jego potencjał przez naukę, sztukę i działalność charytatywną. No i zgodnie z mottem w tytule artykułu - zacząłem od siebie i jednoznacznie wyparłem się syjońskich bożków. Dzięki temu mam więcej czasu na rozwój i w czasie, który poświęcałem na modły np. wykonuję ćwiczenia fizyczne. adeptusrpg.wordpress.com
Wasze matki to kurwy
13.10.2021, 16:57
Artykuł obok jest "Prof Ryba - UE będzie gen de r o wym superpaństwem" - po co kościele piszesz takie artykuły "Ostrzegające" Przecież wszystko jest w rękach boga - już zaplanowane i przesądzone i nie należy nikogo osądzać - i skupić się na sobie. Jak jakaś grupa ma zapędy żeby szerzyć zepsucie to nie należy ich krzywdzić bo pewnie wszechmocny bóg tak chce - żeby szerzyli.
Wrażliwy
13.10.2021, 16:31
Uczestniczki Powstania Warszawskiego protestują przeciwko odczłowieczaniu osób LGBT w mocnym spocie https://www.youtube.com/watch?v=Swq2L_I6TFQ
Świadomy
13.10.2021, 16:05
STOP kłamstwom kościoła katolickiego. Jedno życie to bzdura. Reinkarnacja istnieje!!!
Bzdety, bzdety, bzdety
13.10.2021, 15:56
Zacznij od siebie - proszę o przykład wierchuszki KK w Polsce.
Pokażcie "duszpasterze" jak się zmienić.
AAAtomek ... Gówno z Nilu pisze CYT.:
13.10.2021, 15:39
"Nazista Wyszyński stworzył Bestię z Wadowic :-) A bestia z Wadowic stworzyła takich pedofilów jak Jędraszko :-) Katolicyzm to zło zorganizowane. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . autorem jest Kwartet Żydków PATO-HEJTERÓW: DANIEL PASSENT, HERTRICH-WOLEŃSKI, KRAMSZTYK-HARTMAN oraz obywatel sowiecki JERZY URBAN. Ich PATOLOGICZNA NIENAWIŚĆ do KK i Polski.
katolik
13.10.2021, 15:38
potrzeba zbiorowej i nieustającej modlitwy Rózańcowej- w budynku koscielnym- o nawrócenia-- tzn. Kosciół musi wyjść z inicjatywą
AAAtomek
13.10.2021, 15:28
dzieciom
AAAtomek
13.10.2021, 15:28
Chcesz reformować Kościół? Zacznij od siebie! --> Więc przestałem chodzić do kościoła, a dzieci zakazałem uczęszczać na lekcje religii! Z bogiem. Waszym.
Po 11 ...
13.10.2021, 15:24
Chcesz reformować Kościół? Zacznij od siebie! Ale ja już nawet skończyłem. Jestem w 100% zreformowany. Wiec teraz KK.
Komentarze
23 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.
O, ks. który ukrywa kolegę pedofila..... niech zacznie od siebie.
księże Piotrze, dziękuję, to bardzo ważne przypomnienie, bardzo prawdziwe - trzeba koniecznie zacząć od nawrócenia samego siebie, bo jak się ma Chrystusa to ma sie wszystko
Piękne zrzucanie odpowiedzialności. "Nie wymagaj, żeby instytucja KK przestała ukrywać pedofilów dopóki ty nie jesteś święty". Ciekawe, ile owiec to kupi.
Nie żyję na koszt podatników (czyli nie okradam ludzi, których nie interesuje co głoszę), nie popełniam przestępstw ani nie ukrywam przestępców, nie walczę o to by poniżać kobiety. Nie narzucam nikomu moich przekonań, no lista mogłaby być jeszcze długa, ale może chociaż jedno (na początek) by sobie ten kościół spróbował przyswoić.
ja nie ukrywam pedofilów.
Zacznij od siebie, Przewielebny Księże Doktorze. Czy już powróciłeś do Tradycji? Czy złożyłeś przysięgę antymodernistyczną? Jakiej Mszy św. słuchasz i jaką odprawiasz? Słowem, czy chcesz nas nawrócić na gruncie fałszywej doktryny franciszkowej, czy znasz i propagujesz prawdziwą doktrynę katolicką? Czy prowadzisz nas do Pana naszego Jezusa Chrystusa, czy do fałszywego proroka na tronie Piotrowym, a razem z nim prosto do Piekła?
Dodaj do swojej listy Żyda Chrystusa i Żydówkę Marię i będzie git. ps. Prawica w twoim wydaniu to debile&idioci.
Ten sakrament gładzi grzechy. Wiemy jednak, że normalnie, nawet w ustawodawstwie świeckim, za każde wykroczenie jest kara i to jest zupełnie sprawiedliwe i słuszne — źle zrobiłem, to muszę odpokutować. Grzech jest zgładzony, sędzia może nie mieć absolutnie żadnego żalu do podsądnego za takie czy inne wykroczenie, mówi: „Ja z tobą mogę żyć w zgodzie, ale karę musisz ponieść”. Albo grzywna, albo pozbawienie wolności, albo jakieś inne ograniczenie swobody działania za to, żeś tej swobody kiedyś nadużył. Podobnie i tutaj: grzechy mamy darowane, ale zostanie jeszcze kara za te grzechy. I ona w języku teologicznym nazywa się czyśćcem. Człowiek, który w swoim życiu używał świata, jak się tylko dało, często nie w zgodzie z prawem Bożym, krzywdził innych ludzi, nawet jeśli w czasie życia swojego ziemskiego często żałował, spowiadał się, przepraszał, ale wciąż wracał do tego zła, musi po śmierci spłacić to Bogu cierpieniem. Nawet jeśli już pod koniec życia — jak trwoga, to do Boga — naprawdę bardzo szczerze żałował za to, co źle zrobił, wynagradzał, jak potrafił, ale i tak mu jeszcze sporo zostało. Na czym ta kara ma polegać? Oczywiście dawniej to przedstawiano za pomocą obrazu ognia, który pali. Skutki wyrządzonego zła działają w człowieku i on przez to cierpi straszliwe męki. Woła jak Hiob: „Zmiłujcie się nade mną przynajmniej wy, przyjaciele moi” (???????????). A my swoją modlitwą, przez ofiarowanie w jego intencji dobrych uczynków pomagamy temu człowiekowi, żeby wreszcie te cierpienia się skończyły. Jak dokładnie tam jest, nie wiemy, ale wierzymy, że zaraz po śmierci człowiek styka się z Panem Bogiem, widzi i ocenia swoje postępowanie i w blasku tego wspaniałego światła, jakie go ogrania, widzi, że zrobił źle. I chce oczyścić się z tego, by być z Bogiem, bo widzi, że Bóg jest dla niego jedyną prawdziwą miłością, a tu jeszcze ze względu na skazę grzechu nie może dojść do Niego. I jeśli dla człowieka żyjącego tu, na ziemi, częsta jest tęsknota za Bogiem, która u dusz wrażliwych powoduje wielki ból i cierpienie duchowe, to co dopiero tam. Mam Boga w zasięgu ręki a jeszcze osiągnąć Go nie mogę, dlatego że są we mnie przeszkody. Żal, że źle postępowałem, nawet pewnego rodzaju złość na siebie, że dla jakichś błahostek i błyskotek porzuciłem tak wielkie Dobro. I to cierpienie niemożliwości osiągnięcia zjednoczenia z Bogiem od razu może być karą czyśćcową. Oczywiście, że człowiek spędza tam pewien czas, dlatego odpusty, które ofiarujemy za dusze czyśćcowe, liczymy w dniach czy latach. Mogą być cząstkowe albo całkowite, przez co rozumiemy. że jakieś dzieło, które wykonujemy tu, na ziemi, w intencji dusz zmarłych, sprawia, że możemy pomóc temu człowiekowi zakończyć jego karę. Dzięki naszej modlitwie czy jakiemuś umartwieniu, czy ofierze pomagamy im szybciej spotkać się z Bogiem. My im pomagamy, bo oni sami już oczyścić się nie mogą.
Chcę powiedzieć teraz parę słów na temat rzeczywistości, która właściwie tak wprost nie występuje nigdzie w Piśmie świętym i nawet siostrzany Kościół chrześcijański, jakim są prawosławni, nie uznaje jej za prawdziwą. Mianowicie mam na myśli czyściec. Jak on może wyglądać. Możemy zachęcić chętnych do studiowania na ten temat, natomiast tu pomyślmy w świetle nauki, którą już znamy. Istotnie teologowie uznający istnienie czyśćca za realne, chyba trochę racji mają. Jest napisane w Piśmie Świętym, że nic nieczystego nie wejdzie do Królestwa Niebieskiego. Człowiek skażony grzechem pierworodnym ma większą skłonność do złego niż do dobrego, a jednocześnie ma w sobie głęboko zakorzenioną tęsknotę do dobra, do wartości. Jeden z pisarzy katolickich powiedział takie szokujące zdanie, że człowiek nawet stojąc na progu domu publicznego, w gruncie rzeczy szuka tam Boga. Tylko nie jest na właściwej drodze, bo rzeczywiście Go potem nie znajduje. Jest w człowieku taki wielki rozziew, można powiedzieć: jakaś wielka walka między dobrem a złem, między czarnym a białym i nikogo nie możemy określić jednoznacznie. Najlepszy dowód, że w procesach kanonizacyjnych bierze udział tak zwany „advocatus diaboli”, który wyciąga wszystkie słabostki świętego człowieka, żeby potwierdzić dokładnie, na czym polega jego świętość. To znaczy, że świętym nie trzeba być „od samego początku”. Podobno był taki, co jako niemowlę w piątki nie ssał matczynej piersi, bo pościł, albo innemu rój pszczół usiadł na ustach, kiedy był niemowlakiem i potem stał się doktorem Kościoła o miodopłynnej wymowie. To legendarne rzeczy, a święci tak naprawdę to ludzie z krwi i kości, którzy mieli swoje braki i swoje zalety. Z tym, że z wadami sobie doskonale dawali radę — zwyciężali je dla miłości Boga i miłości człowieka. Korzystali więc z sakramentu pokuty.
nie zgłosiłbym, tylko zatłukł bym gołymi rękoma. Ewentualnie zadusił zakrwawioną sutanną.
Nie interesują mnie dzieci, nie ukrywam pedofili... Jeśli bym wiedział, to bym zgłosił. Co mam od siebie wymagać więcej??? A wy kutwa jasna kim jesteście???
Ten sakrament gładzi grzechy. Wiemy jednak, że normalnie, nawet w ustawodawstwie świeckim, za każde wykroczenie jest kara i to jest zupełnie sprawiedliwe i słuszne — źle zrobiłem, to muszę odpokutować. Grzech jest zgładzony, sędzia może nie mieć absolutnie żadnego żalu do podsądnego za takie czy inne wykroczenie, mówi: „Ja z tobą mogę żyć w zgodzie, ale karę musisz ponieść”. Albo grzywna, albo pozbawienie wolności, albo jakieś inne ograniczenie swobody działania za to, żeś tej swobody kiedyś nadużył. Podobnie i tutaj: grzechy mamy darowane, ale zostanie jeszcze kara za te grzechy. I ona w języku teologicznym nazywa się czyśćcem. Człowiek, który w swoim życiu używał świata, jak się tylko dało, często nie w zgodzie z prawem Bożym, krzywdził innych ludzi, nawet jeśli w czasie życia swojego ziemskiego często żałował, spowiadał się, przepraszał, ale wciąż wracał do tego zła, musi po śmierci spłacić to Bogu cierpieniem. Nawet jeśli już pod koniec życia — jak trwoga, to do Boga — naprawdę bardzo szczerze żałował za to, co źle zrobił, wynagradzał, jak potrafił, ale i tak mu jeszcze sporo zostało. Na czym ta kara ma polegać? Oczywiście dawniej to przedstawiano za pomocą obrazu ognia, który pali. Skutki wyrządzonego zła działają w człowieku i on przez to cierpi straszliwe męki. Woła jak Hiob: „Zmiłujcie się nade mną przynajmniej wy, przyjaciele moi” (???????????). A my swoją modlitwą, przez ofiarowanie w jego intencji dobrych uczynków pomagamy temu człowiekowi, żeby wreszcie te cierpienia się skończyły. Jak dokładnie tam jest, nie wiemy, ale wierzymy, że zaraz po śmierci człowiek styka się z Panem Bogiem, widzi i ocenia swoje postępowanie i w blasku tego wspaniałego światła, jakie go ogrania, widzi, że zrobił źle. I chce oczyścić się z tego, by być z Bogiem, bo widzi, że Bóg jest dla niego jedyną prawdziwą miłością, a tu jeszcze ze względu na skazę grzechu nie może dojść do Niego. I jeśli dla człowieka żyjącego tu, na ziemi, częsta jest tęsknota za Bogiem, która u dusz wrażliwych powoduje wielki ból i cierpienie duchowe, to co dopiero tam. Mam Boga w zasięgu ręki a jeszcze osiągnąć Go nie mogę, dlatego że są we mnie przeszkody. Żal, że źle postępowałem, nawet pewnego rodzaju złość na siebie, że dla jakichś błahostek i błyskotek porzuciłem tak wielkie Dobro. I to cierpienie niemożliwości osiągnięcia zjednoczenia z Bogiem od razu może być karą czyśćcową. Oczywiście, że człowiek spędza tam pewien czas, dlatego odpusty, które ofiarujemy za dusze czyśćcowe, liczymy w dniach czy latach. Mogą być cząstkowe albo całkowite, przez co rozumiemy. że jakieś dzieło, które wykonujemy tu, na ziemi, w intencji dusz zmarłych, sprawia, że możemy pomóc temu człowiekowi zakończyć jego karę. Dzięki naszej modlitwie czy jakiemuś umartwieniu, czy ofierze pomagamy im szybciej spotkać się z Bogiem. My im pomagamy, bo oni sami już oczyścić się nie mogą.
Chcę powiedzieć teraz parę słów na temat rzeczywistości, która właściwie tak wprost nie występuje nigdzie w Piśmie świętym i nawet siostrzany Kościół chrześcijański, jakim są prawosławni, nie uznaje jej za prawdziwą. Mianowicie mam na myśli czyściec. Jak on może wyglądać. Możemy zachęcić chętnych do studiowania na ten temat, natomiast tu pomyślmy w świetle nauki, którą już znamy. Istotnie teologowie uznający istnienie czyśćca za realne, chyba trochę racji mają. Jest napisane w Piśmie Świętym, że nic nieczystego nie wejdzie do Królestwa Niebieskiego. Człowiek skażony grzechem pierworodnym ma większą skłonność do złego niż do dobrego, a jednocześnie ma w sobie głęboko zakorzenioną tęsknotę do dobra, do wartości. Jeden z pisarzy katolickich powiedział takie szokujące zdanie, że człowiek nawet stojąc na progu domu publicznego, w gruncie rzeczy szuka tam Boga. Tylko nie jest na właściwej drodze, bo rzeczywiście Go potem nie znajduje. Jest w człowieku taki wielki rozziew, można powiedzieć: jakaś wielka walka między dobrem a złem, między czarnym a białym i nikogo nie możemy określić jednoznacznie. Najlepszy dowód, że w procesach kanonizacyjnych bierze udział tak zwany „advocatus diaboli”, który wyciąga wszystkie słabostki świętego człowieka, żeby potwierdzić dokładnie, na czym polega jego świętość. To znaczy, że świętym nie trzeba być „od samego początku”. Podobno był taki, co jako niemowlę w piątki nie ssał matczynej piersi, bo pościł, albo innemu rój pszczół usiadł na ustach, kiedy był niemowlakiem i potem stał się doktorem Kościoła o miodopłynnej wymowie. To legendarne rzeczy, a święci tak naprawdę to ludzie z krwi i kości, którzy mieli swoje braki i swoje zalety. Z tym, że z wadami sobie doskonale dawali radę — zwyciężali je dla miłości Boga i miłości człowieka. Korzystali więc z sakramentu pokuty.
Zgadzam się. Jedyną szansą na zreformowanie Kościoła jest definitywnie odcięcie się od biblijnych bzdur i kultu okrutnego bożka jahwe i jego bękarta psychopaty. Wówczas Kościół mógłby się przekształcić w instytucję szerzącą kult Człowieka, pomagająca rozwijać jego potencjał przez naukę, sztukę i działalność charytatywną. No i zgodnie z mottem w tytule artykułu - zacząłem od siebie i jednoznacznie wyparłem się syjońskich bożków. Dzięki temu mam więcej czasu na rozwój i w czasie, który poświęcałem na modły np. wykonuję ćwiczenia fizyczne. adeptusrpg.wordpress.com
Artykuł obok jest "Prof Ryba - UE będzie gen de r o wym superpaństwem" - po co kościele piszesz takie artykuły "Ostrzegające" Przecież wszystko jest w rękach boga - już zaplanowane i przesądzone i nie należy nikogo osądzać - i skupić się na sobie. Jak jakaś grupa ma zapędy żeby szerzyć zepsucie to nie należy ich krzywdzić bo pewnie wszechmocny bóg tak chce - żeby szerzyli.
Uczestniczki Powstania Warszawskiego protestują przeciwko odczłowieczaniu osób LGBT w mocnym spocie https://www.youtube.com/watch?v=Swq2L_I6TFQ
STOP kłamstwom kościoła katolickiego. Jedno życie to bzdura. Reinkarnacja istnieje!!!
Zacznij od siebie - proszę o przykład wierchuszki KK w Polsce. Pokażcie "duszpasterze" jak się zmienić.
"Nazista Wyszyński stworzył Bestię z Wadowic :-) A bestia z Wadowic stworzyła takich pedofilów jak Jędraszko :-) Katolicyzm to zło zorganizowane. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . autorem jest Kwartet Żydków PATO-HEJTERÓW: DANIEL PASSENT, HERTRICH-WOLEŃSKI, KRAMSZTYK-HARTMAN oraz obywatel sowiecki JERZY URBAN. Ich PATOLOGICZNA NIENAWIŚĆ do KK i Polski.
potrzeba zbiorowej i nieustającej modlitwy Rózańcowej- w budynku koscielnym- o nawrócenia-- tzn. Kosciół musi wyjść z inicjatywą
dzieciom
Chcesz reformować Kościół? Zacznij od siebie! --> Więc przestałem chodzić do kościoła, a dzieci zakazałem uczęszczać na lekcje religii! Z bogiem. Waszym.
Chcesz reformować Kościół? Zacznij od siebie! Ale ja już nawet skończyłem. Jestem w 100% zreformowany. Wiec teraz KK.