Wiadomości

Ks. Sikorski: Gdy śmierć przychodzi niespodziewanie...

- Całe nasze życie ma tylko wtedy sens, kiedy jest oparte na Bogu i to taką wiarą bezgraniczną. Bóg mówi, że nie wiemy kiedy nadejdzie dla nas ten dzień ostatni i może on przyjść niespodziewanie jak złodziej. Osoby, które zginęły pod Szczekocinami też chyba nie spodziewały się swojej śmierci, też miały swoje plany. Nigdy nie możemy być pewni tego, co się wydarzy jutro, ale mamy być pewni tego, że staniemy przed Bogiem.

1 min czytania
Ks. Sikorski: Gdy śmierć przychodzi niespodziewanie...
Ks. Sikorski: Gdy śmierć przychodzi niespodziewanie...

- Jako ludzie chcielibyśmy, aby wszystko było stabilne i przewidywalne. Tak nie jest. Trwajmy z tymi, których dotknęło cierpiernie - mówi o tragedii kolejowej pod Szczekocinami ks. Jan Sikorski.

Ks. Jan Sikorski

 - Całe nasze życie ma tylko wtedy sens, kiedy jest oparte na Bogu i to taką wiarą bezgraniczną. Bóg mówi, że nie wiemy kiedy nadejdzie dla nas ten dzień ostatni i może on przyjść niespodziewanie jak złodziej. Osoby, które zginęły pod Szczekocinami też chyba nie spodziewały się swojej śmierci, też miały swoje plany. Nigdy nie możemy być pewni tego, co się wydarzy jutro, ale mamy być pewni tego, że staniemy przed Bogiem.

 

Bóg mówi w Piśmie Świętym, że moje drogi nie są drogami waszymi,a myśli moje nie są myślami waszymi. Jako ludzie chcielibyśmy, aby wszystko było stabilne i przewidywalne. Tak nie jest. Wieża w Siloe, przygniotła robotników i pan Jezus powiedział wtedy, do innych, czy uważają, że ci, którzy zginęli byli bardziej winni, niż wy? Nie, nie dał im odpowiedzi. Powiedział, aby być gotowym.

 

Trzeba być przy ludziach, gdy dotyka ich tragedia i śmierć bliskich. Nie można się tutaj specjalnie wymądrzać. Trzeba trwać z nimi razem w bólu i w cierpieniu. Gdy przyjdzie czas spokoju i refleksji to należy odwołać się do Pisma Świętego, modlić się do Boga – mówi ks. Sikorski.

 

Not. Jarosław Wróblewski

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej