Wiadomości

Kuźmiuk: Macron nie skorzystał z okazji, by siedzieć cicho

1. Już parokrotnie prezydenci Francji próbowali pouczać Polskę, pierwszy był Jacques Chirac, który po poparciu przez nasz kraj interwencji amerykańskiej w Iraku, stwierdził „stracili dobrą okazję, żeby siedzieć cicho”.

3 min czytania
Gouvernement Français,lic. CC BY SA 3.0 via Wikimedia Commons
Gouvernement Français,lic. CC BY SA 3.0 via Wikimedia Commons

1. Już parokrotnie prezydenci Francji próbowali pouczać Polskę, pierwszy był Jacques Chirac, który po poparciu przez nasz kraj interwencji amerykańskiej w Iraku, stwierdził „stracili dobrą okazję, żeby siedzieć cicho”.


Z kolei Francois Hollande zupełnie niedawno na Radzie Europejskiej po wystąpieniu premier Beaty Szydło, która nie chciała poprzeć Donalda Tuska na stanowisko przewodniczącego i przypomniała, że w UE obowiązują zasady takiego wyboru, które właśnie zostały złamane, wypalił: „wy macie zasady, my mamy fundusze”.


Dwa dni temu z kolei kandydat na prezydenta Francji Emmanuel Macron po konfrontacji z pracownikami firmy Whirlpool, którzy sprzeciwiają się przeniesieniu tego zakładu do Polski (około 300 miejsc pracy), w rozmowie z lokalnymi mediami, zapowiedział nałożenie w ciągu trzech miesięcy na Polskę sankcji, za to, że oferuje zagranicznym firmom lepsze warunki funkcjonowania (w tym niższe koszty i niższe podatki).


2. Ta ostatnia wypowiedź, wygłoszona w II turze prezydenckiej kampanii wyborczej w Francji i wyraźnie motywowana chęcią pozyskania głosów tych wyborców, którzy stracili albo właśnie tracą miejsca pracy w związku z wynoszeniem przemysłu do krajów, które oferują bardziej konkurencyjne warunki funkcjonowania i to przez kandydata uchodzącego za bardzo proeuropejskiego, pokazuje dobitnie stan umysłów czołowych polityków w wielu krajach Europy Zachodniej.


Rzeczywiście coraz częściej to właśnie z tamtej strony, słychać oskarżenia kierowane pod adresem większości krajów Europy Środkowo-Wschodniej, że stosują dumping płacowy, podatkowy i socjalny.


Gospodarki krajów Europy Zachodniej (poza Niemcami i Holandią), coraz bardziej tracą konkurencyjność i w konsekwencji wielu przedsiębiorców do tej pory prowadzących działalność w tych krajach, przenosi ją do krajów Europy Środkowo- Wschodniej i poprawia sobie w ten sposób warunki funkcjonowania wykorzystując niższe poziomy wynagrodzeń, niższe stawki podatku dochodowego, wreszcie czasami korzysta z dodatkowych ulg obowiązujących np. w specjalnych strefach ekonomicznych w Polsce.


To obiektywne procesy ekonomiczne i protesty wygłaszane przez Macrona przypominają przysłowiowe „dmuchanie pod wiatr”, powinien on raczej zaprezentować w toczącej się prezydenckiej kampanii wyborczej program gospodarczy, dzięki któremu w ciągu kilku lat, poprawi konkurencyjność francuskiej gospodarki.


3. Przywódcom wielu krajów Europy Zachodniej należy także przypomnieć, że na wspólnym europejskim rynku obowiązują 4 swobody (przepływu towarów, usług, kapitału i ludzi) i realizując je kraje Europy Środkowo- Wschodniej musiały zaakceptować zalew towarów i usług pochodzących z Zachodu, a w konsekwencji upadłość całych sektorów swoich gospodarek i w konsekwencji wysokie bezrobocie.


Realizując jednak trudne reformy, poprawiały przez kolejne lata konkurencyjność swoich gospodarek i w ten sposób coraz częściej z importerów stały się eksporterami, co więcej stworzyły często na swoim terenie atrakcyjne warunki prowadzenia działalności gospodarczej.


Ba szczególnie w usługach mają wyraźne przewagi konkurencyjne i coraz częściej są gotowe je oferować na rynkach krajów Europy Zachodniej, co naraża je na szykany i oskarżenia o dumping.


Przy pomocy rozwiązań prawnych przyjmowanych w krajach Europy Zachodniej albo w całej UE, próbuje się osłabić konkurencyjność przedsiębiorstw z krajów Europy Środkowo-Wschodniej.


Szczególnie jaskrawymi przejawami takich działań jest np. obowiązek wypłacania niemieckiej czy francuskiej płacy minimalnej kierowcom polskich ciężarówek operujących w tych krajach czy też forsowanie przez Komisję Europejską tzw. dyrektywy o pracownikach delegowanych (chodzi o wypłacanie pracownikom delegowanym podobnych wynagrodzeń, jakie mają pracownicy miejscowi).


W świetle tych twardych faktów, lepiej by było, żeby kandydat na prezydenta Francji Emmanuel Macron w trudnych ekonomicznych sprawach „jednak skorzystał z okazji i siedział cicho”.

Zbigniew Kuźmiuk

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej